To nie tylko brzydki widok. To realny problem zdrowotny
Tegoroczna, niezwykle śnieżna zima pokazała skalę tego problemu, jak nigdy dotąd. Coraz więcej gospodarstw domowych decyduje się na psy, a co za tym idzie - jest ich coraz więcej na spacerach i samo to nie stanowi problemu. Problem zaczyna się wtedy, gdy właściciele na spacerach po swoich psach nie sprzątają.
Problem widoczny jest przez cały rok, ale zima daje w umysłach wielu osób irracjonalne przyzwolenie na brak sprzątania. Niestety, odchody nie znikają pod warstwą śniegu, a jedynie śnieg maskuje problem, który w okresie przedwiośnia i roztopów staje się naprawdę niebezpieczny.
Psie odchody to nie tylko aspekt estetyczny. To realne zagrożenie mikrobiologiczne dla innych zwierząt oraz ludzi.
Dzieje się tak, gdyż w odchodach mogą znajdować się jaja pasożytów jelitowych, takich jak glista psia (Toxocara canis), włosogłówki czy tęgoryjce, a także cysty pierwotniaka Giardia intestinalis, odpowiedzialnego za chorobę zwaną lambliozą.
- Jaja glist są wyjątkowo odporne na warunki środowiskowe i w glebie lub piasku mogą pozostawać inwazyjne nawet przez kilka lat. W przypadku glisty psiej zarażenie człowieka może prowadzić do toksokarozy, choroby wywoływanej przez wędrujące w organizmie larwy pasożyta - mówi Adrianna Iwan, podkreślając, że na niebezpieczeństwo narażone są nie tylko zwierzęta domowe, ale także my, ludzie.
Poza pasożytami w psich odchodach obecne mogą być również bakterie, między innymi Salmonella, Yersinia, Campylobacter czy Listeria, a także bakterie z grupy coli, enterokoki oraz grzyby dermatofitowe, takie jak Microsporum canis.
- Na kontakt z psimi odchodami narażone są inne zwierzęta i szczególnie dzieci, które nie mają nawyku przestrzegania zasad higieny. Przedmioty, mające kontakt z zanieczyszczoną zainfekowaną odchodami glebą także stwarzają ryzyko zarażenia się wspomnianymi pasożytami. Ponadto opiekun zwierzęcia może przenieść jaja pasożytów na butach - mówi specjalistka.
Mróz nie zabija problemu. To jeden z niebezpiecznych mitów
Wbrew obiegowej opinii niskie temperatury nie rozwiązują problemu.
- Nawet jeśli odchody wyschną, rozpadną się czy zostaną rozmyte przez deszcz, pasożyty pozostają w glebie i na trawie. Wystarczy, że pies poliże trawę albo intensywnie coś powącha - wyjaśnia Adrianna Iwan.
Jaja pasożytów dobrze znoszą mróz, dlatego odchody, które przeleżały pod śniegiem, wciąż stanowią zagrożenie. Wiosenna odwilż nie usuwa ryzyka - jedynie je odsłania.
"To już drugi raz". Odpowiedzialni opiekunowie mają dość

O tym, jak realne są konsekwencje, mówi Sandra, opiekunka psa, który właśnie zachorował na lambliozę wywołaną przez Giardia intestinalis.
- Wiem, że nie tylko my - ja i mój pies - teraz się z tym problemem borykamy. Ilość odchodów po tej zimie jest szalona i naprawdę nie jest trudno o zarażenie. Alex nie ma tendencji do zjadania czegokolwiek na dworze, wystarczy, że ma bliżej pysk ziemi, coś powącha. U nas to już drugi raz, kiedy walczymy z tą chorobą - mówi opiekunka Alexa w rozmowie z Interią.
Lamblioza bywa chorobą nawracającą i wymagającą długiego leczenia. Często konieczne jest powtarzanie badań kału oraz rygorystyczne przestrzeganie zasad higieny w domu, aby zapobiec ponownemu zakażeniu.
- Ilość leków, kosztowne wizyty u lekarza weterynarii, rygorystyczna higiena w domu i długość leczenia dosłownie mnie osłabiają. To, że mój pies teraz się męczy, jest w dużej mierze brakiem odpowiedzialności innych opiekunów - że nie sprzątają po swoich psach, ale przede wszystkim, że ich nie badają regularnie i nie odrobaczają. To wywołuje we mnie smutek i bezsilność - mówi Sandra z goryczą.
Inni opiekunowie, jak Maja, która pod opieką ma dwa psy, z czego jeden wykazuje niestety tendencję do zjadania rozmaitych rzeczy podczas spacerów, mówi, że spacery nie są w tym okresie dla niej przyjemnością.
- To obecnie przypomina granie w grę Saper i typowanie gdzie jest "mina". Tylko problem w tym, że to nie gra, a życie i tu chodzi o zdrowie moich psów, po których ja akurat sprzątam - mówi Maja.
Czy psie odchody to naturalny nawóz? Osoby niesprzątające po swoich psach używają często tego argumentu

W przestrzeni internetowej, a także w rozmowach wśród opiekunów psów, pojawiają się głosy, że psie odchody mogą pełnić funkcję naturalnego nawozu.
- Badanie zespołu belgijskich naukowców pod kierunkiem Pietera De Frenne z 2022 roku wykazało, że psy w lasach podmiejskich dostarczają średnio 11 kilogramów azotu i 5 kilogramów fosforu na hektar rocznie. Są to ilości znaczące, porównywalne z innymi istotnymi źródłami dopływu składników odżywczych do ekosystemów - mówi Adrianna Iwan.
W przytoczonym przez specjalistkę badaniu wykazano, że nadmiar azotu i fosforu może prowadzić do przenawożenia, zaburzeń bioróżnorodności oraz zmian w funkcjonowaniu ekosystemów, zwłaszcza tych naturalnie ubogich w składniki odżywcze. Do tego dochodzi kwestia obecności patogenów.
W praktyce więc trudno mówić o bezpiecznym i korzystnym "nawożeniu" miejskich terenów rekreacyjnych psimi odchodami.
Jak ograniczyć ryzyko zakażenia? Profilaktyka i higiena na pierwszym miejscu

Choć nie mamy wpływu na zachowanie wszystkich opiekunów, możemy zmniejszyć ryzyko zakażenia własnego zwierzęcia. Po każdym spacerze warto dokładnie myć psu łapy pod bieżącą wodą, tak jak i my powinniśmy myć nasze ręce. Równie istotne jest czyszczenie naszych butów, ponieważ na ich podeszwach również przenosimy jaja pasożytów i bakterie do domu. Regularne pranie legowisk i koców pomaga ograniczyć ryzyko reinfekcji.
W niektórych sytuacjach stosuje się także środki dezynfekcyjne używane w lecznicach weterynaryjnych i schroniskach. Jednym z popularnych preparatów wykorzystywanych w praktyce weterynaryjnej jest środek chemiczny, który zawiera w swoim składzie mononadsiarczan potasu (potassium peroxymonosulfate), który jest główną substancją aktywną i jest związkiem utleniającym, a także kwas sulfaminowy - środek czyszczący i stabilizator, kwas jabłkowy - środek korygujący pH, alkilobenzenosulfonian sodu (sodium dodecylbenzenesulfonate), czyli związek powierzchniowo czynny i chlorek sodu (sodium chloride).
Jednak każdorazowo warto skonsultować sposób dezynfekcji z lekarzem weterynarii.
Podstawą profilaktyki pozostaje regularne badanie kału w kierunku pasożytów oraz odrobaczanie zgodnie z indywidualnie dobranym schematem.
- Niezależnie od pory roku podstawą są parazytologiczne badania kału. Trzeba mieć na uwadze jednak to, że wynik negatywny takiego badania nie zawsze wiąże się z brakiem obecności pasożytów. Problemem w wykrywalności inwazji pasożytniczych jest m.in. nieregularne wydalanie form pasożytniczych - ostrzega w rozmowie z Interią Adrianna Iwan.
Specjalistka podkreśla także, że aby uniknąć zarażenia pasożytami, należy pamiętać o odrobaczaniu zwierząt. Kwestię odrobaczania i doboru właściwego preparatu najlepiej zawsze omówić z lekarzem weterynarii. Odrobaczanie zwierząt wbrew pozorom nie jest tematem łatwym.
- Schematy profilaktyki przeciwpasożytniczej powinno dostosować się do danego zwierzęcia, jego wieku, sposobu żywienia oraz miejsca zamieszkania - podkreśla mikrobiolożka.
Widząc skalę problemu, Adrianna Iwan, jako specjalistka zwraca się z prośbą do opiekunów zwierząt o dbałość o wspólną przestrzeń.
Sprzątanie po psie to nie tylko kwestia estetyki. To element odpowiedzialności społecznej i troski o zdrowie innych zwierząt, ludzi oraz środowiska.
W czasie roztopów problem staje się widoczny jak nigdy wcześniej, ale zagrożenie istniało przez cały rok. Spacer z psem nie powinien przypominać omijania pola minowego, ani kończyć się długą i kosztowną walką z chorobą.
Czasem wystarczy drobna obserwacja, by odkryć, co naprawdę chce ci powiedzieć twój kot lub pies. Poznaj zachowania, które zdradzają jego nastrój i potrzeby. Zobacz na styl.interia.pl/zwierzęta











