Spis treści:
- Plaża to nie wybieg - gdzie kończy się swoboda?
- Za taki strój możesz dostać mandat
- Tomasz Jacyków nie gryzł się w język
- Szacunek dla człowieka i kultury
- Modę plażową zostawmy na plaży!
Plaża to nie wybieg - gdzie kończy się swoboda?
Wyjeżdżamy nad morze i nagle, wraz z przekroczeniem tablicy z nazwą kurortu, w naszych głowach resetuje się podstawowa wiedza o zasadach współżycia społecznego. Co roku mieszkańcy nadmorskich miejscowości przecierają oczy ze zdumienia, widząc półnagich turystów szturmujących osiedlowe dyskonty, restauracje, a nawet miejskie parki. Choć z roku na rok ta tendencja na szczęście lekko spada, to wciąż wielu urlopowiczów zapomina, że slipy i bikini powinny kończyć swój żywot na piasku lub przy hotelowym basenie.
Chodzenie w samych kąpielówkach po sklepie spożywczym, nawet jeśli ten stoi tuż obok plaży, to po prostu żenada i brak wyczucia przestrzeni. Jak podsumowała to jedna ze starszych mieszkanek Kołobrzegu: "Czy ja naprawdę muszę, jedząc obiad w smażalni, oglądać owłosione brzuchy spoconych panów?". No właśnie, apetyt współbiesiadników potrafi spaść w ułamku sekundy, a estetyka przestrzeni publicznej mocno na tym cierpi.
Za taki strój możesz dostać mandat
Walka z plażową anarchią odzieżową wchodzi na poziom formalny, ponieważ same prośby i apele często nie skutkują. W Polsce nie ma wprawdzie jednego konkretnego przepisu zakazującego chodzenia bez koszulki, ale straż miejska może ukarać delikwenta mandatem z artykułu 140 Kodeksu wykroczeń za tak zwany nieobyczajny wybryk, co może kosztować nawet kilkaset złotych.
Właściciele gastronomii radzą sobie po swojemu i na drzwiach wejściowych coraz częściej wieszają dosadne tabliczki informujące, że "osób w strojach kąpielowych nie obsługujemy". Za granicą sprawa bywa jeszcze bardziej kosztowna i rygorystyczna. W popularnych kurortach, takich jak chorwacki Split czy Dubrownik, za spacerowanie po starym mieście w samym bikini lub bez koszulki grożą mandaty sięgające kilkuset euro, a podobne restrykcje wprowadzono w wielu miastach Włoch oraz Hiszpanii.
Tomasz Jacyków nie gryzł się w język
Do dyskusji o granicach dobrego smaku włączył się stylista Tomasz Jacyków, który na swoim Instagramie podzielił się dość zaskakującą historią ze swoich podróży. Był świadkiem sytuacji w trzygwiazdkowej restauracji, do której weszła kobieta ubrana jedynie w majtki i górę od stroju kąpielowego. Konsjerż stanął przed nie lada dylematem i kompletnie nie wiedział, jak zareagować - z jednej strony savoir-vivre nakazywałby odmówić wstępu, z drugiej wiedział, że te ekskluzywne "majtki" zostawią tam tego wieczoru rachunek na kilka tysięcy euro.
Jacyków słusznie zauważa, że miejsca z białymi obrusami i polerowanymi sztućcami reprezentują pewną klasykę, elegancję i stary świat, do którego bielizna po prostu nie pasuje. I choć nowoczesna moda na stylizacje typu "no pants" ma się świetnie na wybiegach, warto zachować pewne punkty odniesienia - jak mówi stylista, jeśli zlikwidujemy horyzont, można płynąć przed siebie i w końcu się utopić.
Hawajskie koszule, bardzo krótkie szorty czy przezroczyste topy są świetne na przedmieściach i w typowo wakacyjnych przestrzeniach, ale do restauracji wypada się jednak nieco przykryć. Stylista przypomina również, że podróżując po świecie, wkraczamy w różne kręgi kulturowe, więc zawsze warto sprawdzić lokalne normy, by nie urazić niczyich uczuć, zwłaszcza w krajach o bardziej konserwatywnych zasadach.
Szacunek dla człowieka i kultury
Ostatecznie cała ta dyskusja sprowadza się do szacunku dla innych ludzi oraz kultury miejsca, które zdecydowaliśmy się odwiedzić. Podróżując za granicę, musimy pamiętać, że to my jesteśmy gośćmi i powinniśmy dostosować się do panujących tam reguł społecznych, a nie odwrotnie.
Szczególnie wyraźnie widać to podczas urlopów w krajach muzułmańskich, takich jak Egipt, Tunezja czy Maroko, gdzie religia i tradycja odgrywają kluczową rolę w codziennym życiu. Poza terenem zamkniętych resortów hotelowych, paradowanie w skąpych ubraniach jest uznawane za głęboki nietakt, a czasem wręcz za obrazę moralności. Zasłonięte ramiona i kolana podczas zwiedzania miast, rynków czy miejsc kultu religijnego to absolutne minimum, które pozwala nam zachować klasę i nie stawiać gospodarzy w kłopotliwej sytuacji.
Modę plażową zostawmy na plaży!
Rozwiązanie tego problemu nie wymaga wcale noszenia ze sobą walizki ubrań na plażę - wystarczy odrobina sprytu i odpowiednia baza, by w kilka chwil stworzyć schludny zestaw. Stroju kąpielowego nie trzeba przecież zdejmować, by szybko i efektownie zamienić go w ciekawą stylizację, w której bez wstydu można wejść do restauracji na obiad czy kawę.
Kobiety mogą narzucić na jednoczęściowy strój luźną, rozpiętą koszulę lnianą i przewiązać w pasie zwiewną spódnicę midi lub założyć lekkie, wzorzyste kimono, które od razu dodaje całości elegancji. Mężczyznom wystarczy lekki T-shirt lub przewiewna koszula z krótkim rękawem oraz klasyczne, materiałowe szorty zamiast poliestrowych kąpielówek. W ten prosty sposób, bez zbędnego wysiłku, zmieniamy plażowy outfit w modny zestaw, zachowując przy tym zarówno klasę, jak i szacunek dla gości oraz obsługi lokalu.











