Tężnia tężni nierówna. W niektórych bakterii więcej niż w oborach
W ostatnich miesiącach coraz częściej mówi się o potencjalnej szkodliwości dla zdrowia w kontekście korzystania z obiektów nazywanych miejskimi tężniami solankowymi. Dyskusja, a niekiedy nawet spór o zasadność budowania i utrzymywania tężni w polskich miastach i miasteczkach to pokłosie m.in. kolejnych badań naukowców z Uniwersytetu Rolniczego.
Prof. Katarzyna Wolny-Koładka z Katedry Mikrobiologii i Biomonitoringu Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie kilkanaście dni temu na antenie Radia Kraków omawiała wyniki najnowszych badań, wskazując, że istniejące tężnie powinny być stopniowo wygaszane, jeśli nie da się skutecznie wyeliminować skażenia mikrobiologicznego.
"We wszystkich trzech krakowskich tężniach stężenie bakterii Escherichia coli w solance jest wyższe niż w Zalewie Nowohuckim czy w rzece Dłubni. Więcej bakterii kałowych wykryłam również w mgiełce wokół tężni niż podczas badań prowadzonych w oborach. To są wyniki, których nie można bagatelizować. Tymczasem obecne rekomendacje GIS nie nakładają obowiązku podejmowania działań w takich sytuacjach" - powiedziała prof. Wolny-Koładka w rozmowie z Radiem Kraków.
Badania mikrobiologiczne zespołu prof. Katarzyny Wolny-Koładki objęły trzy krakowskie obiekty: tężnię nad Zalewem Nowohuckim, tężnię nad Bagrami oraz tężnię przy ulicy Padniewskiego.
Choć tężnie, zwłaszcza te lecznicze, co do zasady powinny mieć działanie prozdrowotne, to w przypadku trzech, badanych obiektów rekreacyjnych w Krakowie, mogą one szkodzić poprzez wdychanie aerozolu z bakteriami, migrującymi z solanki do tzw. mgiełki. Bakterie namnażają się głównie m.in. poprzez ptasie odchody, ludzi myjących ręce w odsłoniętych zbiornikach tężni czy kontakt z nimi psów oraz kotów.
Jak duży jest problem w skali całego kraju, tego na razie nie wiadomo, bo żaden państwowy organ nie przeprowadził kontroli wszystkich istniejących obiektów. Powód? Brak odpowiednich przepisów dla tężni rekreacyjnych.
Czytaj także: Będzie roczny szlaban na wyjazd do sanatorium? Mają dość takich kuracjuszy

Na początku sierpnia wybraliśmy się do dwóch krakowskich tężni, w których wykryto zagrożenie - tej przy Zalewie Nowohuckim oraz przy ul. Padniewskiego.
- Coś tam słyszałam, że są jakieś bakterie, ale jeśli przyjdę tu raz w tygodniu na kilkanaście minut, to może nic mi nie stanie? Czytałam w gazecie, że co czwartek przeprowadzają czyszczenie. Mam nadzieję, że ktoś, kto odpowiada za ten obiekt, wie, czy on szkodzi, czy nie. Ja ufam władzom miasta, że jestem tu bezpieczna - mówi w rozmowie z Interią jedna z kobiet szukająca przy tężni nieopodal Zalewu Nowohuckiego ochłodzenia w upalny dzień.
- A może tylko tak mówią i chcą pozamykać, żeby płacić za wejście? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze! Niech czyszczą regularnie i wtedy może nie będzie problemu? - dopytuje siedzący obok, przysłuchujący się i mocno rozgoryczony starszy mężczyzna.
Gdy pytamy dwie nastolatki siedzące na ławce od kilkudziesięciu minut, czy zdają sobie sprawę z ewentualnego zagrożenia związanego z bakteriami, twierdzą, że o niczym nie wiedzą. - Skoro badania potwierdzają, że są tutaj bakterie, to dlaczego nie ma jakiegoś ostrzeżenia, tabliczki, czegokolwiek? - dopytują wyraźnie zaskoczone.
W przypadku naszej wizyty przy tężni na ul. Padniewskiego, pomimo pogodnego dnia i godziny 14, nikogo tam nie zastaliśmy.

Dr Lidia Stopyra, ordynator pediatrii i chorób zakaźnych Szpitala im. Stefana Żeromskiego w Krakowie w rozmowie z TVP 3 Kraków twierdzi, że: "Śluzówka dróg oddechowych, która jest prawidłowa, powinna stanowić barierę dla takich bakterii. W praktyce nie obserwujemy jakiejś zachorowalności wśród dzieci krakowskich na infekcję dróg oddechowych czy na uogólnione zakażenia spowodowane Escherichie coli".
Dodaje również, że osoby z bardzo poważnymi zaburzeniami odporności są bardziej narażone na ewentualne zakażenie i wobec tego powinny one zachować szczególną ostrożność.
Zobacz również: Karol Nawrocki zaprasza do rezydencji. Jurata otwiera swoje drzwi dla młodych
Brak regulacji prawnych, są wyłącznie rekomendacje
W maju br. Główny Inspektorat Sanitarny opublikował komunikat, w którym odniósł się do narastających wątpliwości związanych z zasadnością korzystania z inhalacji w tężniach. GIS zwrócił uwagę, że ze względu na rosnącą popularność miejskich tężni i co istotne - braku obecnie szczegółowych regulacji prawnych w tym zakresie, zachodzi uzasadniona potrzeba powołania zespołu ekspertów ds. bezpieczeństwa sanitarnego obiektów małej architektury wodnej wykorzystujące m.in. solankę, czyli miejskich tężni rekreacyjnych.
Jak tłumaczył GIS - zespół przygotował m.in. zalecenia adresowane do właścicieli i zarządców obiektów w zakresie ich prawidłowej eksploatacji, w szczególności m.in. zalecenia na etapie projektowania obiektu, w trakcie jego użytkowania, a w przypadku tężni działających okresowo - zalecenia po zakończeniu użytkowania obiektu.
Należy zwrócić uwagę, że pomimo wizualnego podobieństwa, tężnia miejska, nazywana potocznie również rekreacyjną oraz tężnia uzdrowiskowa, to obiekty o różnej charakterystyce.

Tężnia miejska (w wyniku prac zespołu ekspertów GIS przyjęto uporządkowane nazewnictwo jako "obiekt małej architektury wodnej z użyciem m.in. solanki" - przyp. red.) według definicji to urządzenie lub konstrukcja będące elementem małej architektury, zlokalizowane najczęściej w parkach, na skwerach, placach miejskich i innych terenach rekreacyjnych, osiedlach lub w budynkach, wytwarzające aerozol solankowy w wyniku rozbijania spływającej solanki na krople w kontakcie ze złożem (wypełnieniem) i elementami konstrukcyjnymi, pełniące funkcję dekoracyjną oraz rekreacyjną.
Główny Inspektorat Sanitarny podkreśla, że tego typu tężnie rekreacyjne nie są urządzeniami lecznictwa uzdrowiskowego w rozumieniu ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz o gminach uzdrowiskowych.
Ponadto nie spełniają one wymagań określonych w § 18 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 30 września 2024 r. w sprawie określenia wymagań, jakim powinny odpowiadać zakłady i urządzenia lecznictwa uzdrowiskowego. Dodano również, że takie tężnie funkcjonują poza systemem uzdrowiskowym i nie podlegają takiemu samemu nadzorowi.
"W obowiązującym porządku prawnym brak jest precyzyjnych definicji oraz szczegółowych wymagań technicznych i zasad nadzoru odnoszących się do obiektów małej architektury wodnej z użyciem m.in. solanki, funkcjonujących poza obszarami uzdrowiskowymi. W praktyce obiekty te zgodnie z art. 3 pkt. 4 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. - Prawo budowlane należy traktować jako elementy małej architektury, pełniące przede wszystkim funkcję rekreacyjno‑dekoracyjną" - tłumaczy GIS na swojej stronie.
GIS podkreśla, że istotną kwestią jest to, by komunikaty kierowane do użytkowników nie wprowadzały w błąd, co do charakteru tych instalacji i nie sugerowały efektów leczniczych porównywalnych z tężniami uzdrowiskowymi działającymi w ramach odrębnych regulacji oraz podlegającymi stałemu nadzorowi.

Konstrukcja tężni i regularna wymiana solanki kluczowymi czynnikami?
Dlaczego niektóre miejskie tężnie mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia użytkowników, a inne są bezpieczne? Takie pytanie zadaliśmy lek. med. Agata Knapik - dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olkuszu.
Nasza rozmówczyni zaznacza, że nie jest jej znana konstrukcja czy system eksploatacyjny tężni krakowskich, o których w ostatnim czasie zrobiło się głośno. - Bezpieczeństwo sanitarne i zdrowotne tężni rekreacyjnych zależy od znacznie większej liczby czynników niż sama konstrukcja obiektu, choć ma ona niebagatelne znaczenie. W praktyce większość problemów sanitarnych wynika z niewłaściwej eksploatacji, braku czyszczenia, zbyt rzadkiej wymiany solanki lub zaniedbań w zakresie monitoringu i konserwacji urządzeń - mówi Interii dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olkuszu.
Wspomniana konstrukcja i rozwiązania techniczne tężni rzecz jasna również są istotne, a w kontekście ryzyka powstawania bakterii znaczenie mają m.in. sposób wykonania niecki i zbiorników solanki, materiał, z którego wykonano instalację, szczelność układu, możliwość całkowitego opróżnienia i mycia instalacji, brak tzw. martwych odcinków instalacji, gdzie może zalegać woda, odpowiednia wentylacja w przypadku tężni zamkniętych, zabezpieczenie przed dostępem zwierząt.
Dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olkuszu wskazuje również na jakość wody używanej do przygotowania solanki. - Kluczowe znaczenie ma źródło wody, jej jakość mikrobiologiczna, zawartość zanieczyszczeń. Jeżeli do przygotowania solanki używa się wody niespełniającej wymagań jakościowych, może dojść do wtórnego skażenia całego układu.
Kolejne elementy układanki wpływające na powstawanie bakterii w tężniach rekreacyjnych to obsługa, eksploatacja i serwisowanie takiego obiektu oraz czynniki środowiskowe w postaci m.in. temperatury otoczenia, nasłonecznienia, wilgotności, obecność owadów i ptaków, których odchody mogą stanowić źródło wtórnego zanieczyszczenia.
Wybudowana ponad dwa lata temu w Olkuszu tężnia solankowa znajduje się w Ośrodku Sportowo-Wypoczynkowym "Czarna Góra" przynajmniej na razie jest bezpieczna dla mieszkańców.
Niewykluczone, że dzieje się tak z uwagi na jej codzienne serwisowanie w postaci przeglądu zbiorników, pomiaru stężenia solanki, dolewaniu wody lub odparowywaniu wody w zależności od potrzeby, żeby zachować odpowiednie stężenie.
Wszystkie te czynności są protokołowane, co wynika z informacji uzyskanych w trakcie przeprowadzonej kontroli tężni w Olkuszu. Ponadto każdy z trzech zbiorników w olkuskiej tężni posiada lampę UV, co ma wspierać proces dezynfekcji.

Duże znaczenie ma umiejscowienie zbiorników. W olkuskiej tężni zainstalowano je wewnątrz konstrukcji i dostęp do nich ma wyłącznie zespół obsługujący obiekt. Ponadto do tężni ze "Srebrnego Miasta" doprowadzana jest czysta woda wodociągowa, zatem spełnia ona niezbędne normy mikrobiologiczne i fizykochemiczne.
W przypadku wspomnianych, krakowskich tężni - posiadały one zbiorniki na zewnątrz, wobec tego mogły być zanieczyszczane m.in. wspomnianymi już odchodami ptaków.
Agata Knapik tłumaczy w rozmowie z Interią, że w Polsce obecnie nie ma przepisu rangi ustawowej ani rozporządzenia, który określałby obowiązkową częstotliwość wymiany solanki w tężniach rekreacyjnych. Wobec tego chcąc zachować bezpieczeństwo w takich konstrukcjach, należy brać pod uwagę przede wszystkim zasady higieny, wiedzę techniczną oraz zalecenia producentów i projektantów konkretnych instalacji. Dodaje, że choć solanka ma wysokie stężenie soli, nie jest całkowicie jałowa.
- Wymiana solanki jest ważna o z uwagi na rozwój drobnoustrojów. Nieliczne badania solanki, jakie były dotychczas wykonywane w tężniach rekreacyjnych obejmowały oznaczenia parametrów mikrobiologicznych, takich jak ogólna liczba mikroorganizmów, bakterie grupy coli, E. coli, enterokoki, czasem Legionella, grzyby i pleśnie.
Należy jednak zauważyć, że są to parametry dobierane uznaniowo, często według analogii do innych środowisk wodnych, bez dedykowanego rozporządzenia dla tężni. - Właśnie tutaj pojawia się największy problem praktyczny i prawny, mianowicie sam wynik mikrobiologiczny w tężni rekreacyjnej nie daje automatycznie podstawy do decyzji administracyjnej, ponieważ brak jest normatywnego punktu odniesienia, czyli tzw. wartości dopuszczalnej - mówi w rozmowie z Interią lek. med. Agata Knapik - dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olkuszu.
Podkreśla również, że nie każda tężnia znajdująca się na terenie uzdrowiska jest automatycznie urządzeniem lecznictwa uzdrowiskowego. Aby uzyskać taki status, musi spełniać wymagania określone w przepisach dotyczących lecznictwa uzdrowiskowego i być wykorzystywana w ramach działalności uzdrowiskowej.
Ewidencję takich urządzeń prowadzi naczelny lekarz uzdrowiska dla danej miejscowości. Warunki te spełniają tężnie np. w Ciechocinku, Gołdapi, Inowrocławiu, Konstancinie Jeziornej, Rabce-Zdroju, Świnoujściu i Ustroniu.
Przepisy przewidują rygorystyczne wymogi dla tych urządzeń. Po pierwsze, muszą znajdować się w tzw. strefie "A" ochrony uzdrowiskowej. Muszą mieć instrukcję funkcjonalną, która określa sposób wytwarzania aerozolu, zakres i częstotliwość monitorowania warunków sanitarno-higienicznych i funkcjonalnych oraz stan urządzeń technicznych. Są bowiem wykorzystywane w metodach lecznictwa uzdrowiskowego, tj. balneoterapii.

Jak bezpiecznie korzystać z miejskich tężni solankowych?
Aby korzystanie z tężni było przyjemne i bezpieczne, warto przestrzegać kilku prostych zasad. Jednorazowy pobyt w strefie tężni powinien trwać ok. 20-30 minut, chyba że inaczej stanowi regulamin danego obiektu. Osoby korzystające z tężni po raz pierwszy mogą rozpocząć od krótszych, 10-15-minutowych sesji.
Z tężni najlepiej korzystać jeden, góra dwa razy dziennie, zwłaszcza w godzinach porannych lub popołudniowych, gdy temperatura otoczenia jest umiarkowana - tłumaczy w rozmowie z Interią lek. med. Agata Knapik.
Podczas korzystania z tężni należy spokojnie oddychać, nie wykonując intensywnego wysiłku fizycznego. Powinno się zadbać o odpowiednie nawodnienie organizmu, szczególnie podczas upałów. W przypadku wystąpienia duszności, zawrotów głowy, kołatania serca lub złego samopoczucia należy przerwać korzystanie z tężni.
Dzieci powinny przebywać na terenie tężni pod opieką osób dorosłych, z kolei osoby cierpiące na przewlekłe choroby układu oddechowego, krążenia lub inne schorzenia wymagające szczególnej ostrożności powinny skonsultować korzystanie z tężni z lekarzem.
Z tężni powinny ostrożnie korzystać osoby z ciężką niewydolnością serca, niekontrolowanym nadciśnieniem tętniczym, ostrymi infekcjami dróg oddechowych, gorączką, zaostrzeniem astmy lub przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP), uczuleniem na aerozol solankowy - przekazała Interii lek. med. Agata Knapik - dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olkuszu.
- Często spotyka się zalecenia, aby przebywać przy tężni nawet 45-60 minut, jednak dotyczą one głównie dużych tężni uzdrowiskowych, np. w Ciechocinku czy Inowrocławiu, gdzie stężenie aerozolu jest mniejsze niż w niewielkich tężniach miejskich. Dla większości tężni rekreacyjnych rekomendacja 20-30 minut jest rozsądna i bezpieczna dla przeciętnego użytkownika - dodaje nasza rozmówczyni.
Warto wiedzieć: Kąpiel w jeziorze może skończyć się infekcją. O tym mało kto pamięta












