To nie kobiety "nie chcą rodzić"? Nowe dane bardzo zmieniają narrację
Coraz mniej dzieci, coraz więcej pytań i coraz bardziej skomplikowane odpowiedzi. Choć przez lata winą za spadek dzietności obarczano głównie kobiety, nowe analizy pokazują, że problem może leżeć gdzie indziej. Czy to możliwe, że to nie brak chęci do macierzyństwa, ale opóźnione dojrzewanie mężczyzn zmienia demografię?

Spis treści:
- Globalny problem
- Kobiety chcą mieć dzieci, ale nie będą ich mieć?
- Czy to jednak w dużej mierze wina mężczyzn?
Globalny problem
Spadek dzietności jest już w zasadzie problemem globalnym. Coraz to nowsze raporty o tym, jak niskie wskaźniki urodzeń mają kolejne kraje, starzenie się społeczeństwa i inne trudności, z którymi będą się mierzyć już niebawem pokolenia Y i Z, skłaniają do zadawania pytań o powody rosnącej niechęci do zakładania rodziny. Problemy takie jak słabe wynagrodzenia, wysokie ceny mieszkań czy brak stabilnego zatrudnienia są skutecznymi "hamulcami". Ale wśród przyczyn znajduje się także świadomie podjęta decyzja o nieposiadaniu dzieci i jest ona wyjątkowo często przypisywana jest głównie kobietom. Raport Centre of Social Justice wskazuje jednak także inną możliwą przyczynę gwałtownego spadku liczby urodzeń - przynajmniej w Wielkiej Brytanii.
Kobiety chcą mieć dzieci, ale nie będą ich mieć?

Według raportu "Baby Bust" współczynnik dzietności w Wielkiej Brytanii wynosi dziś ok. 1,4 dziecka na kobietę (w Polsce jest jeszcze gorzej: 1,099), podczas gdy do utrzymania stabilnej liczby ludności potrzebne jest około 2,1. Oznacza to, że każde kolejne pokolenie jest mniej liczne od poprzedniego. Bardziej obrazowo można opisać to schematem: ze 100 dorosłych "powstaje" około 71 dzieci w następnym pokoleniu, a potem już tylko około 50 w kolejnym. To prosty mechanizm, który z czasem prowadzi do znaczącego kurczenia się społeczeństwa.
Analiza CSJ sugeruje, że obecnie około 3 miliony kobiet w wieku od 16 do 45 lat prawdopodobnie nie będzie miało dzieci, zgodnie z obecnymi trendami. Gdyby jednak wskaźniki te porównać z tymi wśród pokolenia naszych dziadków, liczba ta byłaby bliższa 2,4 miliona.
Ponad 600 000 kobiet może dziś nie mieć szans na macierzyństwo w porównaniu z wcześniejszymi modelami zakładania rodzin
Wśród powodów pojawiają się przede wszystkim wysokie koszty życia, problemy z dostępem do mieszkań, trudności w znalezieniu odpowiedniego partnera czy odkładanie decyzji o rodzinie na później. Duże znaczenie ma też fakt, że ludzie wchodzą w dorosłość znacznie później niż kiedyś.
Czy to jednak w dużej mierze wina mężczyzn?

Autorzy raportu zwracają uwagę, że kobiety wciąż w większości deklarują chęć posiadania dzieci, natomiast realne decyzje o założeniu rodziny są coraz częściej odkładane. Pojawia się wyraźna różnica między kobietami a mężczyznami: to mężczyźni statystycznie później osiągają stabilność życiową, później decydują się na stałe związki i później są gotowi na ojcostwo. Autorzy nie formułują tego jako bezpośredniego zarzutu, ale sugerują, że ten "opóźniony start" mężczyzn może mieć duży wpływ na odkładanie decyzji o dzieciach przez pary. W jednym z możliwych rozwiązań do wprowadzenia widnieje zachęcanie mężczyzn do "szybszego dojrzewania" poprzez większą liczbę staży i praktyk oferowanych im, dzięki czemu opuszczaliby dom rodzinny wcześniej.
W artykule "Finally, men are getting the blame for female 'unplanned' childlessness" na łamach "The Independent" autorka idzie o krok dalej niż sam raport i znacznie odważniej stawia tezę, że za spadkiem dzietności stoją panowie, a dokładniej ich niedojrzałość. Pisze wprost, że wielu mężczyzn "nie czuje się gotowych na dzieci", przez co kobiety, które chciałyby założyć rodzinę, muszą czekać albo ostatecznie rezygnują z macierzyństwa.
W artykule uwypuklona jest też frustracja kobiet, które są często gotowe na stabilizację wcześniej niż ich partnerzy. Z jednej strony słyszą komunikaty, żeby nie odkładać macierzyństwa zbyt długo, z drugiej trafiają na mężczyzn, którzy nie chcą się jeszcze "wiązać na poważnie" ani brać odpowiedzialności za rodzinę.
Z pewnością każdy z opisanych czynników ma jakiś wpływ na obecną sytuację związaną z marną liczbą urodzeń i to nie tylko w Wielkiej Brytanii. Pytanie brzmi: czy lepiej walczyć i zachęcać młodych do posiadania większej liczby dzieci, czy zamiast tego zacząć już mozolną pracę przygotowawczą na to, co czeka nas za kilkanaście/kilkadziesiąt lat zgodnie z zapowiedziami z badań i raportów?
Źródła:
https://www.centreforsocialjustice.org.uk/newsroom/baby-bust
https://www.independent.co.uk/life-style/health-and-families/features/birth-rate-baby-fertlity-ivf-men-immaturity-b2939372.html
***
Moda, uroda i codzienne wybory mają wiele odcieni. Na Styl.interia czekają kolejne artykuły, które inspirują, tłumaczą i podpowiadają. Zajrzyj i odkryj więcej tematów, które mogą cię zainteresować.











