Spis treści:
- Co piąty Polak jest singlem
- Marlena: "Randkowanie po 30.? Dramat i tyle"
- Adam: "Festiwal próżności. Nie będę niczyim dodatkiem"
- Karolina: "Kupią kwiaty i kolację, ale zawsze w zamian za noc razem"
Co piąty Polak jest singlem
Według oficjalnych danych z różnych źródeł, w Polsce żyje ok. 8 milionów singli. Choć z pewnością większość z nich stanowią - jak się można spodziewać - najmłodsi dorośli, to nie brakuje także samotnych po 30. Duża liczba rozwodów, koncentrowanie się na wykształceniu i karierze, umiłowanie spokoju w byciu tylko ze sobą, nie godzenie się na półśrodki - powody ogromnej liczby singli można wymieniać w nieskończoność. Ale o ile randkowanie i poszukiwanie swojej drugiej połówki w wieku 18, czy dwudziestukilku lat to zabawa, przyjemność i przygoda, o tyle po 30, często z dzieckiem z poprzedniego związku, z ugruntowaną karierą zawodową i spełnieniem materialnym już bardziej przypomina pokonywanie toru przeszkód.
Joanna Okuniewska, która w swoim hitowym podcaście "Moje przyjaciółki idiotki" przedstawia historie swoich słuchaczy dotyczące nieudanych związków, użyła niedawno określenia "pływanie w soku ze śmieci" i choć dotyczyło ono trwania w toksycznej, niedającej nic dobrego relacji, to świetnie opisuje także poszukiwanie miłości na aplikacjach randkowych wśród polskich trzydziestolatków.
Marlena: "Randkowanie po 30.? Dramat i tyle"
Marlena, 38-latka z Gorzowa Wielkopolskiego głośno wzdycha, gdy zaczyna opowiadać o swoich nieudanych randkach z Tindera. Jest po rozwodzie, wychowuje syna naprzemiennie z byłym partnerem. Pracuje na etacie, ale prowadzi też własną działalność. W napiętym grafiku życiowym chce zmieścić także związek, bo wierzy, że miłość jest w życiu najważniejsza.
- Szukanie kogoś po 30. to jest zupełnie inna bajka niż jak się było młodym, po 20. Każdy ma już swój bagaż, jakieś związki, małżeństwa na koncie, ma się albo wysokie oczekiwania względem drugiej osoby albo wyjątkowo dobrze i dokładnie wie się, czego się absolutnie nie chce. Przez ten pryzmat każda pierwsza rozmowa wygląda już inaczej niż kiedyś.
Czytam bardzo dużo między wierszami. Co mogę powiedzieć? Bardzo uogólniając to są faceci albo zbyt dziecinni - mieszkający z rodzicami, z niedokończonymi studiami, grający na konsoli, albo wręcz przeciwnie - z karierą w rozkwicie, zajęci, szukający modelki do ozdoby. Na jednej randce z Tindera z facetem, który wydawał się być naprawdę ogarnięty, facet nie odezwał się w ogóle. Serio, przywitał się, złożył zamówienie z menu i to by było na tyle. Najpierw myślałam, że to jakiś żart, albo nieśmiałość, ale facet zwyczajnie siedział, patrzył na mnie, zjadł i wyszliśmy. Jak wróciłam do domu odczytałam od niego wiadomość: "Nie jestem zbyt dobry w rozmowie na żywo, ale w sumie to wszystko już wiem z naszego pisania. Było fajnie, powtórzymy to?".
Inne randki tinderowe mogę określić w większości jako niewypały. Z prawie każdej wracałam zmęczona, przygnębiona i z coraz mniejszą nadzieją. Dramat i tyle - kwituje.
Adam: "Festiwal próżności. Nie będę niczyim dodatkiem"

Adam, 36-latek z Łodzi przyznaje, że jest wykończony randkowaniem i próbami znalezienia sobie partnera życiowego. Po poważnym związku, który trwał kilka lat, Adam wyleczył złamane serce i wskrzesił w sobie wiarę w miłość. Jednak rzeczywistość go załamała. Wśród wolnych facetów w zbliżonym do jego wieku na Tinderze i Grindrze trudno znaleźć cokolwiek poza festiwalem próżności i płytkimi rozmowami o niczym.
- Nuda. Nie oferują nic poza banalnymi rozmowami o niczym. Nie chodzi o filozofowanie, ale o cokolwiek głębszego. Pytanie - odpowiedź, typowy cykl rozmowy, dialogu. W większości przypadków facetów, z którymi umawiałem się poznając ich na portalach randkowych, to byli mężczyźni, którzy naprawdę nie mają nic do zaoferowania, nie mają nic do powiedzenia. Rozczarowanie to drugie słowo opisujące randkowanie w moim wieku - żyją przeszłością, mają wiele niepozamykanych spraw, które ich "dociążają", są bierni. Wymagają od randek, by ktoś przyszedł i zmienił ich życie. A ja nie od tego jestem. Single - geje po 30. to w większości przemądrzali, bezrefleksyjni mężczyźni: "Ja wiem lepiej", "Ty musisz...". Wielkie mniemanie o swojej wyższości na podstawie posiadanych samochodów, wycieczek zagranicznych i ilości nieruchomości. Mam Tindera - raz go usuwam, by za jakiś czas znowu go zainstalować, ale tam się nic nie zmienia. To ciągle ci sami faceci, ten sam ograniczony wybór. Ja jeszcze wierzę w miłość, że ktoś tam dla mnie jest, ale wyjątkowo trudno mi w tej rzeczywistości cokolwiek i kogokolwiek znaleźć i w ogóle zbudować jakąś relację. Wymagania rosną, nie wiem czy to związane z wiekiem, ale na pewno zauważam pewne schematy: "jak osiągniesz to i to, masz to i tamto, to możesz być dla mnie kandydatem." A tu przecież powinno chodzić o chęć budowania czegoś razem. Razem - to słowo klucz. Większość mężczyzn poszukuje "dodatku" do swojego wizerunku, a ja kimś takim nie chcę być - zaznacza.
Karolina: "Kupią kwiaty i kolację, ale zawsze w zamian za noc razem"

Karolina, 33-letnia mieszkanka Lublina nie przebiera w słowach, gdy opisuje swoje spotkania z mężczyznami poznanymi na aplikacjach randkowych. Ma trzy: Tinder, Badoo i Bumble. Twierdzi, że ma alergię na "suche teksty", którymi częstują ją faceci na dzień dobry: "Hej, a nie za ładna jesteś żeby być sama?" albo "Ślicznotko, może od razu przejdziemy do rzeczy?" to tylko wierzchołek góry lodowej.
- Propozycje seksu na pierwszej randce to standard. Blokuję od razu. Ale najgorsze są typy doświadczone, które wiedzą dokładnie jak grać w tę grę: rozbudzą ciekawość, poprowadzą w fajny sposób rozmowę, zabłysną poczuciem humoru. Wszystko po to, żebym dała zaprosić się na randkę. Są kwiaty, płacą za kolację. A potem oczekują jednego. I niczego więcej. Randka i do łóżka. Zastanawiam się, po co ten wysiłek i czy kobiety naprawdę dają się jeszcze na to złapać. Próbowałam wielu sposobów, żeby jakoś przerwać ten schemat: umawiałam się w parku na spacer, albo do kina, ale zwykle kończyło się przy pożegnaniu na "Mieszkam niedaleko, może pójdziemy do mnie?". Ja mam dość, szczerze mówiąc. A najgorsze jest to, że takie elementy w opisie profilu na apce piszą, że szukają poważnego związku. Mam dość, ale kto nie szuka, nie znajdzie - puentuje kwaśno.











