Spis treści:
- Nieodpowiedni ubiór w miejscach publicznych
- Blokowanie ruchu, żeby zrobić zdjęcie
- Głośne zachowania i nocne imprezowanie
- Traktowanie zabytków i fontann jak darmowych aquaparków
- Śmiecenie i urządzanie pikników w miejscach niedozwolonych
- Nieodpowiedzialna jazda samochodem lub skuterem
- Brak poszanowania dla przyrody i lokalnego ekosystemu
Nieodpowiedni ubiór w miejscach publicznych
Spacerowanie w samych strojach kąpielowych lub z odsłoniętym torsem po historycznych centrach miast stało się prawdziwą plagą, z którą walczą m.in. Rzym, Florencja, a także mniejsze kurorty. Jeszcze większe emocje budzą próby wchodzenia w skąpych strojach, krótkich spódniczkach, szortach czy z odkrytymi ramionami, do obiektów sakralnych, takich jak bazyliki czy lokalne kościoły, a także do obiektów na terenie Watykanu.
Bardzo często, gdy mieszkańcy zwracają takim osobom uwagę, zamiast refleksji i próby dostosowania się spotykają się z roszczeniową postawą. Turyści potrafią się wykłócać, twierdząc, że "jest gorąco i mają do tego prawo", całkowicie ignorując fakt, że naruszają wielowiekowe tradycje i normy obyczajowe gospodarzy.
Blokowanie ruchu, żeby zrobić zdjęcie
Media społecznościowe narzucają presję posiadania idealnych kadrów z podróży, co w zatłoczonych włoskich miastach prowadzi do absurdów. Oczywiste jest, że każdy chce przywieźć z wakacji pamiątkowe fotografie, jednak brak podstawowej kultury coraz częściej daje się we znaki.
Wąskie uliczki Wenecji, mosty Florencji czy punkty widokowe w Rzymie często są blokowane przez kolejki osób czekających na zdjęcie. Niektórzy potrafią przez kilka czy nawet kilkanaście minut ustawiać się, poprawiać włosy i robić dziesiątki niemal identycznych ujęć, aż w końcu uda się zrobić "to jedno idealne". W tym czasie za nimi rośnie frustracja innych przechodniów oraz samych mieszkańców, którzy próbują po prostu dojść do pracy lub domu, a zostają uwięzieni w turystycznym zatorze.
Głośne zachowania i nocne imprezowanie
Włochy kojarzą się z radosnym, głośnym stylem życia, ale istnieje cienka granica między lokalną ekspresją a brakiem szacunku dla ciszy nocnej. Grupy turystów wracające nad ranem z barów i klubów często traktują historyczne dzielnice mieszkalne jak wielki park rozrywki.
Głośne śmiechy, krzyki, śpiewy pod oknami kamienic oraz trzaskanie drzwiami o trzeciej w nocy doprowadzają mieszkańców do szału. Wiele włoskich miast wprowadziło już zakazy spożywania alkoholu na ulicach w godzinach wieczornych oraz restrykcje dotyczące hałasu, ponieważ mieszkańcy chcą móc normalnie odpoczywać i funkcjonować w ciągu dnia.
Zobacz także: Powraca urlopowy hit. Warto pojechać we wrześniu, za rok mogą być tłumy
Traktowanie zabytków i fontann jak darmowych aquaparków
Upały we Włoszech potrafią dać się we znaki, jednak sposoby radzenia sobie z nimi wybierane przez niektórych turystów przekraczają granice absurdu. Zabytkowe fontanny, które są dziełami sztuki o ogromnej wartości historycznej i kulturowej, są notorycznie wykorzystywane przez turystów do kąpieli, schładzania stóp czy nawet mycia w nich ubrań.
Podobnie wygląda kwestia wchodzenia do basenów fontann czy siadania na bezcennych antycznych murach z kubkiem lodów w ręku. Włosi z bólem patrzą, jak ich dziedzictwo narodowe jest niszczone przez przyjezdnych, którzy zapominają, że nie znajdują się w parku wodnym, lecz w miejscu wymagającym szacunku i ochrony.

Śmiecenie i urządzanie pikników w miejscach niedozwolonych
Wygoda ponad wszystko. Pod takim hasłem zdaje się podróżować wielu współczesnych turystów, co boleśnie odczuwają włoskie chodniki, schody kościołów oraz dziedzińce. Zamiast skorzystać z oferty licznych kawiarni i restauracji, rzesze przyjezdnych urządzają sobie pikniki bezpośrednio na marmurowych schodach zabytkowych świątyń, przy pomnikach czy pod historycznymi arkadami, zostawiając po sobie plastikowe opakowania, resztki jedzenia i rozlane napoje.
Władze takich miast jak Wenecja czy Florencja, a także popularnych miejscowości turystycznych, powiedziały takim zachowaniom stanowcze "nie", wprowadzając zakazy jedzenia i biwakowania w wybranych przestrzeniach publicznych. Za ich łamanie mogą grozić dotkliwe grzywny.
Zobacz także: Podróże na własną rękę: Pojechałam na kraniec obcasa Włoch. Tę plażę nazywają Malediwami
Nieodpowiedzialna jazda samochodem lub skuterem
Włoskie miasta nie należą do najłatwiejszych miejsc do poruszania się samochodem, a wąskie uliczki, duży ruch i liczne ograniczenia mogą być dla turystów sporym wyzwaniem. Problem pojawia się, gdy przyjezdni ignorują lokalne przepisy lub zachowują się na drodze w sposób, który utrudnia życie mieszkańcom.
Zatrzymywanie samochodu w niedozwolonych miejscach tylko po to, żeby zrobić zdjęcie, blokowanie wąskich ulic czy wjeżdżanie do stref ograniczonego ruchu, czyli ZTL, to tylko część problemu. Podobnie jest ze skuterami, które wielu turystów traktuje jako atrakcję i sposób na zwiedzanie miasta, nie zawsze mając odpowiednie doświadczenie w ich prowadzeniu. Nagłe zatrzymywanie się, niepewna jazda czy ignorowanie zasad ruchu mogą prowadzić do niebezpiecznych sytuacji i szybko irytują mieszkańców, którzy codziennie poruszają się tymi samymi ulicami.
Brak poszanowania dla przyrody i lokalnego ekosystemu
Problem nadmiernej turystyki dotyka nie tylko wielkich miast, ale również malowniczych regionów, takich jak klifowe miasteczka Cinque Terre czy wyspiarskie kurorty. Turystom czasem wydaje się, że parki narodowe czy chronione obszary wybrzeża są miejscami, w których nie obowiązują żadne reguły.
Przyjezdni wędrują po wymagających, górzystych szlakach w nieodpowiednim obuwiu, np. w klapkach czy sandałach, co może kończyć się akcjami ratunkowymi angażującymi lokalne służby. Ponadto puszczanie głośnej muzyki na łodziach w pobliżu brzegu, śmiecenie na plażach czy niszczenie unikalnej flory sprawiają, że lokalne samorządy wprowadzają limity wejść, opłaty i rygorystyczne kontrole, próbując chronić to, co stanowi o wyjątkowym pięknie Włoch.
Problemem nie jest więc sama obecność turystów, lecz sposób, w jaki część z nich zachowuje się podczas wakacji. Włosi żyją na co dzień w miejscach, które dla przyjezdnych są jedynie wakacyjną scenerią. To, co podczas kilkudniowego urlopu może wydawać się niewinnym zachowaniem, dla mieszkańców powtarza się przez całe miesiące. Nic dziwnego, że kolejne miasta próbują wyznaczać coraz wyraźniejsze granice.
Podróż zaczyna się od pomysłu, a my mamy ich mnóstwo. Zobacz, jakie destynacje są teraz na topie i zainspiruj się do własnej przygody. Więcej na styl.interia.pl/podróże













