"Wiem, że rodzice będą zawiedzeni". Lęk, który nie mija wraz z wiekiem
Choć są dorośli, samodzielni i od lat żyją na własnych zasadach, w kontakcie z rodzicami wielu ludzi wciąż reaguje jak dzieci. Lęk przed oceną, potrzeba akceptacji i obawa przed rozczarowaniem potrafią wracać w momentach, gdy trzeba powiedzieć o ważnych, ale niekoniecznie "akceptowalnych" decyzjach. Psycholog tłumaczy, że źródła tego napięcia często sięgają znacznie głębiej niż bieżące relacje.

Spis treści:
- Strach przed tym, co powiedzą rodzice nie kończy się w dorosłości
- Dobre relacje, spokojne dzieciństwo. A strach nadal paraliżuje
- Lęk nie jest powodem do żartów
Strach przed tym, co powiedzą rodzice nie kończy się w dorosłości
Na twarzy Joanny zażenowanie miesza się ze strachem. Myśli racjonalnie i zbiera wszystkie fakty. - Przecież ja mam prawie 40 lat, nie wiem dlaczego to wzbudza we mnie takie emocje - śmieje się, ale jest spięta. Samo dotarcie do punktu, w którym podjęła decyzję o zakończeniu prawie 7-letniego związku z Pawłem kosztowało ją wiele wysiłku, nie spodziewała się, że gdy opadnie kurz po bolesnej wyprowadzce, będzie musiała zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem. - Brzmi to absurdalnie, wiem o tym. Ale zajęło mi to dwa miesiące, zanim byłam w stanie powiedzieć o tym swoim rodzicom - mówi.
Anna uchodzi w oczach swoich rodziców za odpowiedzialną i ułożoną. Są z niej dumni, mają świetne relacje. Rozmawiają ze sobą na bieżąco i właściwie o wszystkim. Dynamika tej relacji wykracza poza ramy "córka-mama-tata", zahaczając wręcz o przyjaźń. Choć taką z warunkową akceptacją. - Już miesiąc mam ten tatuaż. Marzyłam o nim dwa lata. Nie wiem skąd ta blokada, ale wiem, że im się to nie spodoba. To, że jestem dorosła i podejmuję swoje własne decyzje wcale nie ułatwia procesu. Ja po prostu się boję im go pokazać - mówi.
Skąd w dorosłych osobach lęk przed oceną rodziców? Czy to zakorzeniona gdzieś jeszcze w dzieciństwie blokada, która uaktywnia się tylko w sytuacjach, w których świadoma, dorosła decyzja może nie spodobać się rodzicom? A może to nieodcięta pępowina? I skąd wstyd związany z mówieniem o tym?
Dobre relacje, spokojne dzieciństwo. A strach nadal paraliżuje

Zarówno Joanna, jak i Anna nie miały tzw. "trudnego dzieciństwa". Wychowały się w pełnej rodzinie, "szczenięce lata" opisują jako szczęśliwe, beztroskie. Brak w tych wspomnieniach traum, ciemności, która mogłaby rzutować na ich dorosłe życia. Obie odwiedzają swoich rodziców często, mieszkają niedaleko, odniosły sukces - pracują, nieźle zarabiają, mają swoje mieszkania i pasje. A mimo to coś zgrzyta. - Ja po prostu wiem, co będzie. Będą komentarze, będzie szukanie winy we mnie. W tym związku to ja byłam zawsze - niby w żartach - zołzą, a Paweł tym, który był dobry i mnie znosił. Rodzice szybko uznali go za członka rodziny, wspólne święta, wakacje, stabilizacja. Wiedziałam, że jak powiem im, że to koniec, od razu usłyszę pytanie "co zrobiłam?". A ja nie chcę się z tym mierzyć - tłumaczy Joanna.
Podobnie lęki uzasadnia Anna. - Znam ich zdanie na temat tatuaży i piercingu. Mimo, że to bardzo postępowi ludzie jak na swój wiek, wiem, że w stosunku do mnie uruchomią się najbardziej zatwardziałe stereotypy: "Jak będziesz z tym wyglądać na starość?", "Po co ci to?", "Oszpeciłaś się". Trudno się z tym dyskutuje wiedząc, że to myślenie zarezerwowane jest tylko dla mnie, bo u innych żadne tatuaże im nigdy nie przeszkadzały. Dlaczego innych obdarzają miłym "niech sobie robią co chcą", a dla mnie tego już brakuje? - pyta i zamyśla się.

Psycholog Anna Frołowicz uważa, że źródła tego lęku można szukać w czasach dzieciństwa. - Gdy dziecko było grzeczne i dopasowujące się, rodzice byli zadowoleni, a to oznaczało spokój, bliskość i poczucie bezpieczeństwa. W ten sposób powstaje wewnętrzne przekonanie, że zadowolenie rodziców jest równoznaczne z utrzymaniem więzi - tłumaczy specjalistka. Wyjaśnia także, że więź z rodzicami to coś więcej niż tylko emocje. To poczucie bezpieczeństwa. A jeśli wyglądało to tak, że wymienione wcześniej "warunki" były niezbędne, by to poczucie bezpieczeństwa uzyskać i utrzymać, ten schemat szybko zapisuje się w układzie nerwowym dziecka.
Gdy w dorosłości rodzice nadal reagują oceną lub pouczaniem, ciało automatycznie wraca do dawnej roli dziecka. Może pojawiać się lęk, że wyjście z tej roli oznaczałoby oddalenie się od nich. Może to wskazywać, że proces emocjonalnego oddzielania się od rodziców wciąż trwa i w tej relacji nadal silnie wpływa na poczucie bezpieczeństwa oraz swobodę wyrażania siebie
Czy Anna i Joanna boją się jedynie oceny rodziców, czy tego, że ich dobra relacja się popsuje, zmieni? - Wiedziałam, że nie przestaną się do mnie odzywać, to niemożliwe. Ale będzie już inaczej między nami, przynajmniej przez jakiś czas. Ten żal i zawód będę czuć w powietrzu zawsze jak będę się z nimi spotykać. Takie miałam wrażenie. A to łamie serce - twierdzi Joanna. Anna z kolei wprost przyznaje, że w obliczu tego konkretnego strachu, faktycznie czuje się jak dziecko. - Ja nigdy nie czułam, że muszę zasłużyć na miłość rodziców, to znaczy nie miałam nigdy tak, że uważałam, że mama czy tata kochają mnie jakoś bardziej jak przynosiłam nagrodę czy najlepszą ocenę. Ale zdecydowanie starałam się zawsze funkcjonować tak, żeby ich nie zawodzić. I to jest bardzo obciążające i "siedzi" to we mnie do dziś - zauważa.
Lęk nie jest powodem do żartów

"Dorosła jesteś, czego ty się boisz? Bez przesady" - urocze rady tego typu nie pomagają w otworzeniu się i dzieleniu się takimi lękami. 40-latka, która obawia się poinformować swoją mamę, że zakończyła związek, rzuciła pracę, zoperowała sobie biust, czy zrobiła sobie tatuaż wywołuje uśmiech politowania. Chęć żartowania z tego. Obśmiania tematu. Pod płaszczykiem zachęcenia do odwagi, podcina skrzydła i powoduje wstyd. A rdzeń tego lęku daleki jest od żartu. - Dorosła kobieta boi się powiedzieć o pewnych rzeczach swoim rodzicom nie z powodu samej sytuacji, lecz z powodu tego, co reakcja rodziców może w niej uruchomić: dawne poczucie bycia "nie taką, jak trzeba" i napięcie związane z myślą "zrobiłam coś, co im się nie spodoba i zaraz znowu to odczuję" - wyjaśnia psycholożka.
Joanna poinformowała już rodziców o tym, że jest singielką. Było dokładnie tak, jak zakładała - szok, lawina pytań, wśród nich najbardziej bolesne: "Jesteś pewna? Może porozmawiajcie jeszcze, szkoda tego, tyle lat, i co znowu sama zostaniesz, nie jesteś już młoda".
Anna wciąż przygotowuje się do rozmowy o tym, że zrobiła sobie tatuaż.
***
Moda, uroda i codzienne wybory mają wiele odcieni. Na Styl.interia czekają kolejne artykuły, które inspirują, tłumaczą i podpowiadają. Zajrzyj i odkryj więcej tematów, które mogą cię zainteresować.











