Reklama

Reklama

Zakaz reklam chirurgii plastycznej wśród najmłodszych

Brytyjski Komitet ds. Praktyk Reklamowych (CAP) postanowił ochronić najmłodszych obywateli przed reklamami zabiegów plastycznych. Przyczyną ma być presja dotycząca idealnego obrazu ciała, jaką wywiera się na młode pokolenia. Według nowych regulacji reklamowanie zabiegów chirurgii plastycznej będzie zakazane w grupie odbiorców poniżej 18. roku życia. Wielka Brytania to niejedyne miejsce na świecie, w którym dzieci mają styczność z medycyną estetyczną. Upiększanie w młodym wieku na dobre wpisało się w tradycje społeczeństw w wielu krajach.

Reklamy operacji plastycznych na cenzurowanym

Wielka Brytania wprowadza nowe regulacje we wszystkich dostępnych w kraju mediach, również społecznościowych. Zakaz reklam zabiegów i operacji plastycznych obejmie więc nie tylko telewizję, radio, portale internetowe, prasę, ale także wszelkie plakaty w przestrzeni publicznej oraz Instagrama, Facebooka czy TikToka. Pod lupę wzięci zostaną także influencerzy i specjaliści w obszarze marketingu internetowego, żeby jak najlepiej kontrolować treści, które będą trafiać do dzieci i nastolatków.

- Zabiegi kosmetyczne są dla młodych osób atrakcyjne ze względu na częste w tej grupie wiekowej problemy dotyczące pewności siebie i własnego wizerunku, jaki kreują w głowach. Dlatego ważne jest, żebyśmy w zakresie ich reklamowania i procesów marketingowych wprowadzili wszelkie możliwe surowe ograniczenia. Nowe zasady nie pozwolą kierować promocji usług z zakresu medycyny estetycznej do osób poniżej 18. roku życia. Ponadto będą musiały być tak skonstruowane, żeby w razie dotarcia do najmłodszych osób, nie wprowadzały ich w błąd oraz nie wykorzystywały słabości niedojrzałych jeszcze odbiorców - mówi Shahriar Coupal, dyrektor Komitetu ds. Praktyk Reklamowych w rozmowie z dziennikarzami z "The Guardian".

Reklama

Powodem, dla którego stworzono nowe ograniczenia marketingowe, jest przeprowadzona w Wielkiej Brytanii konsultacja społeczna na temat wrażliwości młodych ludzi i presji związanej z ich postrzeganiem świata i samych siebie. Okazało się, że reklamy zabiegów kosmetycznych skutecznie zachęcają je do poprawy wyglądu po osiągnięciu pełnoletności.

Poddawanie się operacjom plastycznym, zmieniającym fizykę ciała - powiększanie piersi, liposukcja, lifting twarzy czy korekta kształtu nosa, są zakazane dla osób poniżej 18. roku życia. Regulacje do tej pory nie dotyczyły jednak ich promowania. W ich zakres dołączono również mniej inwazyjne środki, takie jak peelingi chemiczne, zabiegi laserowe oraz wybielanie zębów.

Trudna walka o idealny wygląd

W wielu krajach korzystanie z usług medycyny estetycznej przez osoby poniżej 18. roku życia jest surowo zabronione. Zdarzają się jednak miejsca na świecie, w których taka opcja jest dopuszczalna, a nawet polecana przez część społeczeństwa. Zaliczają się do nich między innymi Indie. Tam młode osoby poddają się zabiegowi wydłużania kończyn za pomocą szpilek i ramy Llizarova.

Wymyśloną w latach 50. ubiegłego wieku technikę stosowano w krajach byłego ZSRR dla zdrowia pacjenta. Nie poprawiano nią wówczas urody. Nie zyskała także szczególnej popularności w krajach Zachodu. Przyjęła się za to świetnie w Indiach, w których od lat rozwija się rynek medycznej turystyki, na którym zarabia się głównie na zagranicznych pacjentach, testujących metody niedostępne w ich rodzimych krajach.

Z aparatu Llizarowa korzystają głównie Indusi. To bolesny i długi zabieg, którego tamtejsi lekarze zazwyczaj uczą się na własną rękę. Trwa on około pół roku i zaczyna się od złamania kości oraz przytwierdzenia nogi do drutów prowadzących do regulowanych pierścieni. Ogromny ból, który towarzyszy pacjentom przez całą terapię, jest spowodowany luzowaniem aparatu, aby kości mogły odsunąć się od siebie, co w efekcie wydłuża kończynę.

Zabieg nie zawsze kończy się upragnionym efektem. Zdarza się, że metoda Llizarowa prowadzi do trwałych deformacji, zakażeń i paraliżu nóg. Mimo tego wciąż poddają się jej szczególnie młode mieszkanki Indii, które liczą, że dłuższe nogi pomogą im znaleźć w przyszłości lepszego kandydata na męża lub lepiej płatną pracę.

Operacje plastyczne zachcianką nastolatków

Turystyka medyczna rozkwita nie tylko w Indiach. Każdego roku tysiące Europejczyków i Amerykanów odwiedzają Kolumbię, aby poddać się w jednym z tamtejszych, licznych gabinetów medycyny estetycznej operacji poprawiającej wygląd. Ceny zabiegów znacznie różnią się od tych w krajach zachodnich, ale kolumbijska branża medyczna ma też wiele wad.

Kolumbia nie reguluje tego, kto może wykonywać operacje plastyczne oraz w jakich warunkach powinny się one odbywać. Przez to poddawanie się zabiegowi często kończyło się dla pacjentów okaleczeniami lub śmiercią. Rząd stara się wprowadzać rozporządzenia regulujące pracę branży, dlatego działanie gabinetów medycyny estetycznej znacznie się poprawia. Kolejnym problemem jest podrabianie dyplomów przez osoby wykonujące operacje oraz uzyskiwanie ich poprzez internetowe kursy. Po niezbyt skutecznym szkoleniu za skalpel chwytają stomatolodzy, a nawet interniści.

Kolumbijczycy do dziś szokują swoim podejściem do operacji plastycznych dzieci. Podobnie sytuacja przedstawia się w innych krajach Ameryki Południowej - Meksyku czy Brazylii. Rodzice bardzo często popierają operacje plastyczne swoich pociech. Nierzadko też sami namawiają je do poddania się inwazyjnym zabiegom. Najczęściej zdarza się to przy okazji świętowania piętnastych urodzin, czyli tak zwanej Quinceañery, symbolizującej wejście w dorosłość młodej kobiety.

Zamiast pierwszego samochodu, eleganckich ubrań i dalekich podróży, dziewczyny życzą sobie w prezencie pieniędzy na przeprowadzenie korekcji nosa, powiększenia piersi lub liposukcji. Wizerunek kobiety ma w krajach Ameryki Południowej ogromne znaczenie. Operacja świadczy o statusie społecznym dziewczyny oraz całej jej rodziny. Z tego powodu nikt nie ukrywa poprawek wyglądu, a wręcz o nich opowiada i śmiało wskazuje na nie palcem.

Gangam Girls

Jakim standardem urody kierują się Koreańczycy? Oczy w kształcie migdałów, podbródek układający się w literę "V", wygładzony, prosty i lekko zadarty nos oraz drobne usta - tak po kilku operacjach plastycznych wygląda wielu mieszkańców południowej części Półwyspu Koreańskiego.

Poprawianie urody do perfekcji popularne jest szczególnie wśród młodych dziewcząt. Większość z nich decyduje się na operacje w dzielnicy Gangam, w Seulu. Stąd określenie najmłodszej grupy pacjentek medycyny estetycznej - "Gangam Girls". Wyglądają bowiem niemal identycznie dzięki zastosowaniu tych samych metod zabiegów plastycznych.

W Korei Południowej przeprowadza się najwięcej operacji plastycznych na świecie. Szacuje się, że jedna na cztery kobiety miała przeprowadzony jakiś zabieg, począwszy od liftingu twarzy, kończąc na powiększaniu piersi czy plastyce twarzy. Wszystko po to, żeby utrzymać dziecięcy wygląd, który w Korei uchodzi za najatrakcyjniejszy. Obsesja na punkcie poprawy urody doprowadza do tego, że dziewczęta decydują się na zabiegi medycyny estetycznej, zanim wkroczą w dorosłość. Nierealistyczny standard piękna promowany jest przede wszystkim przez idoli trenującego na całym świecie K-popu. Idealny wygląd idoli przekonuje nastolatków do inwazyjnych zabiegów w nadziei na społeczną akceptację i osiągnięcie zawodowego sukcesu.

Zobacz także:

Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy