Singielka zamiast Matki Polki
Niezależność finansowa, poczucie wolności, głód przygody, inwestowanie w siebie, zdrowy egoizm i brak "uwiązania" na smyczy "żona i matka". Tak w skrócie przedstawia się współczesny trend wśród młodych kobiet. Zamiast obaw przed staropanieństwem - kariera, edukacja i dbanie o swój dobrostan psychiczny. Zamiast myślenia o samotności - pogłębianie relacji z bliskimi. Znalezienie drugiej połówki i założenie rodziny spadło ze szczytu piramidy celów. I Polki zdają się podążać tą ścieżką.
Tegoroczne badanie "'So that he would not eat me' - Navigating the single self amid shifting cultural grounds. A qualitative study of never-married Polish women's singlehood" autorstwa Marty Mrozowicz-Wrońskiej i Sebastiana Pietrzaka rzuca światło na współczesne postrzeganie tradycyjnych ról kobiecych. Autorzy przeprowadzili pogłębione wywiady z 18 Polkami w wieku 23-43 lat, które nigdy nie były mężatkami, nie miały dzieci i przez dłuższy czas pozostawały poza związkiem romantycznym. To, co ustalili potrafi stać w opozycji do wartości, które "statystyczny Polak" wyznaje od dekad.
"Czy mężczyzna jest mi w ogóle potrzebny?"

Jednym z najważniejszych tematów była ucieczka od tradycyjnego modelu kobiecości, szczególnie od tzw. Matki Polki, czyli osoby, która jest odpowiedzialna za każdą sferę związaną z domem i rodziną, która zajmuje się wszystkimi i rezygnuje z własnych potrzeb. Stoi to w kontrze do przytoczonego przez autorów innego badania, w którym 45 proc. Polaków deklarowało niekorzystny stosunek do singielstwa, a 67 proc. nie zgadzało się ze stwierdzeniem, że życie singla może być ciekawsze niż życie w związku.
Kobiety dość sceptycznie wypowiadały się o mężczyznach i męskości w ogóle, ale nie chodzi o pogardę wobec gatunku męskiego, ale raczej zakorzenione w naszej kulturze przekonanie, że to on jest "głową rodziny" czy też "panem domu". Singielki rozważają, czy mężczyzna jest w zasadzie potrzebny, by zbudować kompletne i szczęśliwe życie. I nie, z badania nie wynika, że Polki są oziębłe i pozbawione uczuć. Chciałyby miłości, intymności, kontaktu z drugim człowiekiem. Ale jednocześnie obawiały się, że związek może oznaczać: utratę niezależności, własnej przestrzeni i własnej tożsamości. Stąd oryginalny tytuł badania: "So that he wouldn't eat me", czyli "Żeby mnie nie zjadł" w znaczeniu, że mężczyzna jest w stanie pochłonąć własne ja kobiety w związku.
Samotność już nie musi oznaczać braku

A co z samotnością? Badane Polki widzą ją w dwójnasób: jako szczęście i brak innych potrzeb czy uzależnienia od kogoś, możliwość pełnego decydowania o samej sobie, podróży, spontaniczności i przygód, ale także jako brak fizycznej bliskości, który opisywały jako mocno dokuczliwy.
Wolny czas poświęcają na rozmyślania o swojej tożsamości: kim są, czego pragną, czy w ogóle chcą związku, co mogłyby zyskać a co stracić wchodząc w relację z mężczyzną oraz jak i gdzie widzą się za kilka/naście lat. Pytają: "Kim jestem, gdy nie definiuje mnie rola partnerki/żony/matki?". I mogą sobie na to pozwolić, bo dając sobie czas na bycie tylko ze sobą, zyskują coś, czego nie miały ich prababcie, babcie i mamy. W ich wieku najczęściej były już dawno po ślubie, ze stałą pracą i kilkorgiem dzieci. Autorzy nazwali to "odejściem od deficytowego postrzegania singielstwa. Bo brak partnera nie oznacza braku elementarnej, niezbędnej do życia rzeczy/osoby.
Oczywiście warto zaznaczyć, że to badanie nie odzwierciedla bezpośrednio doświadczeń wszystkich Polek w tym przedziale wiekowym, ale może być czymś w rodzaju uchylonej furtki do zajrzenia w świat współczesnych, młodych singielek w naszym kraju i zrozumienia ich stylu życia. Tak odległego od powielanego przez pokolenia schematu.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.













