Spis treści:
- Kupujesz za duże ubrania
- Nie potrafisz łączyć wzorów (i wybierasz te najgorsze)
- Tunika i legginsy to twój ulubiony zestaw
- Świecący poliester i "satynowe" koszmarki
- Zbyt dosłowne komplety (buty, torebka i biżuteria w jednym)
Kupujesz za duże ubrania
Z jakiegoś powodu wiele kobiet święcie wierzy, że jeśli schowają się pod namiotem z materiału, ich mankamenty magicznie znikną. Niestety tak nie jest, ukrywanie sylwetki w bezkształtnych, o dwa numery za dużych ciuchach to najszybszy sposób na dodanie sobie 10 lat i 15 kilogramów. Oversize jest w trendach, owszem, ale bez przesady - jeśli góra jest luźna, dół powinien trzymać formę (i na odwrót). Wielkie, workowate kardigany bez wyrazu czy za szerokie, lejące się spodnie sprawiają, że sylwetka traci proporcje i staje się po prostu ciężka. Uwierz mi, twoja talia tam gdzieś jest, więc przestań ją maskować!
Nie potrafisz łączyć wzorów (i wybierasz te najgorsze)
Kwiecista bluzka, apaszka w panterkę i spódnica w geometryczne esy-floresy? Auć, moje oczy! Nieumiejętne żonglowanie printami to gwarantowany efekt bazarkowego szyku. Co gorsza, często sięgacie po wzory, które same w sobie są już totalnie passe - drobna, zgaszona łączka na burych tłach czy abstrakcyjne, geometryczne bohomazy rodem z dywanów z lat 90. Jeśli nie czujesz się pewnie w miksowaniu, postaw na jeden mocny, wzorzysty element i uspokój go gładką bazą. Klasyczne paski, grochy czy krata zawsze obronią się same.

Tunika i legginsy to twój ulubiony zestaw
Legginsy to nie spodnie, a tunika to nie sukienka! Ten duet, choć pewnie wygodny jak ulubiona piżama, to absolutny numer jeden na liście stylizacji "do kosza". Długa, asymetryczna dzianinowa tunika naciągnięta na obcisłe legginsy (najgorzej, jeśli lekko prześwitujące na pośladkach!) zaburza proporcje, drastycznie skraca nogi i sprawia, że wyglądasz, jakbyś zatrzymała się w 2010 roku. Zamiast tego, wybierz dobrze skrojone spodnie typu wide-leg lub klasyczne cygaretki z wysokim stanem i wpuść w nie elegancką, bawełnianą koszulę. Będzie równie wygodnie, ale i modnie!
Świecący poliester i "satynowe" koszmarki
Nie ma nic bardziej demaskującego brak modowego wyczucia niż sztuczny błysk tkaniny, która elektryzuje się już od samego patrzenia. Cienkie, błyszczące bluzeczki z taniego poliestru, które miały udawać jedwab, a udają co najwyżej foliówkę, to prawdziwa zbrodnia na stylu. Nie dość, że potężnie dodają lat, to jeszcze potęgują pocenie i sprawiają, że wyglądasz, jakbyś szykowała się na imieniny u wujka w 1998 roku. Współczesna moda kocha naturalność i szlachetne wykończenia. Moja propozycja? Zamiast plastikowego błysku, zainwestuj w dobrą gatunkowo wiskozę, len czy bawełnę.
Zbyt dosłowne komplety (buty, torebka i biżuteria w jednym)
Pamiętasz czasy, kiedy czółenka musiały być w dokładnie tym samym odcieniu co torebka, pasek musiał grać z nimi w duecie, a na szyi i uszach obowiązkowo wisiał idealnie spasowany komplecik biżuterii z jednego pudełeczka? Zła wiadomość: ta zasada umarła dawno temu. Taka zachowawczość i "perfekcyjne" dopasowanie to obecnie najprostsza droga do zestarzenia swojej stylizacji. Dzisiejsza ulica kocha kontrolowaną nonszalancję! Odpuść trochę tę sztywną kontrolę, wprowadź do szafy odrobinę luzu, a zobaczysz, ile komplementów dostaniesz!

Moda, uroda i codzienne wybory mają wiele odcieni. Na Styl.interia czekają kolejne artykuły, które inspirują, tłumaczą i podpowiadają. Zajrzyj i odkryj więcej tematów, które mogą cię zainteresować.











