5 największych błędów makijażowych, przez które twoja twarz wygląda na zmęczoną i starszą
Ile razy zdarzyło ci się widzieć na ulicy piękną kobietę, której makijaż, zamiast podkreślać jej urodę, dodawał jej lat i tworzył na twarzy nienaturalną maskę? Niestety, mi zbyt często. Czasem w dobrej wierze, chcąc zatuszować upływający czas, popełniamy błędy, które przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego. Szczególnie po 40. i 50. roku życia nasza skóra ma inne potrzeby, a techniki, które sprawdzały się dekadę temu, dziś mogą stać się naszym wrogiem. Oto 5 najczęstszych, makijażowych błędów, których nie wybacza dojrzała cera. Sprawdź, czy któraś z nich nie dotyczy ciebie!

Spis treści:
- Nakładasz makijaż na nieprzygotowaną cerę
- Używasz złego koloru podkładu
- Rozjaśniasz cienie pod oczami na pandę
- Matujesz skórę na "pustynny wiór"
- Rysujesz kreski z przeszłości
Nakładasz makijaż na nieprzygotowaną cerę
Zacznijmy od fundamentów, o których, o zgrozo, tak często zapominamy. Często słyszę o kobietach, które inwestują w drogie, luksusowe podkłady, a potem nakładają je bezpośrednio na niedostatecznie nawilżoną skórę. A później wielkie zdziwienie, że taki podkład podkreśla każdą suchą skórkę, wchodzi w zmarszczki i wygląda nieświeżo już w porze lunchu.
Pamiętajcie dziewczyny! Podstawą każdego udanego makijażu, zwłaszcza w przypadku cery dojrzałej, jest odpowiednie przygotowanie skóry. Z wiekiem traci ona zdolność do zatrzymywania wilgoci, staje się cieńsza i bardziej wymagająca. Nakładanie podkładu na taką odwodnioną cerę to prosta droga do makijażowej porażki. Makijaż nie będzie wyglądał świeżo, a podkład może się zwarzyć i nierównomiernie rozprowadzić. Dlatego moja rada jest prosta: zamiast na kolejny drogi podkład, postaw na porządny, bogaty krem nawilżający. To najlepsza inwestycja i najlepsza baza pod słońcem.

Używasz złego koloru podkładu
Źle dobrany podkład to chyba najcięższy i najczęściej popełniany grzech makijażowy. Pamiętam sytuację z drogerii, gdy pani przede mną testowała podkład na wierzchu dłoni. Moje serce krzyczało! Skóra na dłoni ma zupełnie inny odcień niż na twarzy. Efektem takich testów jest później klasyczny widok na ulicy: piękna kobieta, której twarz w nienaturalnie ciemnym lub różowym odcieniu drastycznie odcina się od szyi i dekoltu. To postarza bardziej niż niejedna zmarszczka!
Idealny podkład ma za zadanie wyrównać koloryt i stopić się ze skórą, a nie zmienić jej kolor. Zawsze, ale to zawsze testuj go na linii żuchwy, a ostateczną decyzję podejmuj w świetle dziennym. Z wiekiem warto też zamienić ciężkie, matujące formuły na rzecz tych lżejszych, nawilżających i subtelnie rozświetlających. One nie tworzą na twarzy "skorupy", tylko pięknie odbijają światło, optycznie wygładzając cerę.
Rozjaśniasz cienie pod oczami na pandę
Ach, ten nieszczęsny korektor pod oczami. Media społecznościowe nauczyły nas, że im jaśniejszy i im go więcej, tym lepiej. Widzimy te idealnie wyrysowane, jasne trójkąty pod oczami u dwudziestolatek i próbujemy to odtworzyć. Tylko że to, co działa na gładkiej, młodej skórze, na cerze dojrzałej tworzy karykaturalny efekt "odwrotnej pandy". Zbyt jasny korektor, zamiast tuszować zasinienia, tworzy pod oczami dwie sino-białe plamy, które przyciągają uwagę do zmarszczek mimicznych. Jeśli do tego ma ciężką, zastygającą formułę, to po kilku godzinach zbierze się w każdym, nawet najmniejszym załamaniu skóry.
Korektor powinien być maksymalnie o ton jaśniejszy od podkładu, a jego konsystencja lekka i nawilżająca. Czasem lepiej postawić na produkt o tonach brzoskwiniowych, który kolorystycznie zneutralizuje zasinienie, niż na bardzo jasny beż, który je tylko rozbieli.

Matujesz skórę na "pustynny wiór"
Pamiętam czasy, kiedy twarz musiała być matowa jak aksamit. Każdy przebłysk był traktowany jak kosmetyczna katastrofa. Te czasy na szczęście minęły, bo matowa cera to postarzająca cera. Młodość kojarzy się ze zdrowym, naturalnym blaskiem, z subtelnym odbijaniem światła. Kiedy pokrywamy całą twarz, zwłaszcza tę dojrzałą, grubą warstwą matującego pudru, odbieramy jej życie i trójwymiarowość. Twarz staje się płaska, papierowa, a puder bezlitośnie podkreśla każdą zmarszczkę, meszek i rozszerzone pory. Jeśli twoja skóra się przetłuszcza, użyj odrobiny transparentnego pudru tylko w strefie T (czoło, nos, broda), omiatając ją delikatnie dużym pędzlem. Policzki pozostaw świetliste. To właśnie ten subtelny blask na szczytach kości policzkowych sprawia, że wyglądamy na wypoczęte i pełne energii.
Rysujesz kreski z przeszłości
Moja mama przez lata była wierna jednej, grubej, czarnej kresce na powiece. Uważała, że to jej znak rozpoznawczy i "otwiera oko". Problem w tym, że z wiekiem, gdy powieka zaczyna delikatnie opadać, a skóra traci jędrność, taka graficzna, ostra kreska przestaje być sprzymierzeńcem. Zamiast unosić powiekę, może ją optycznie obciążać, zamykać oko i nadawać twarzy surowy, zmęczony wyraz. Podobnie działa obrysowanie całego oka czarną kredką, zwłaszcza na dolnej linii wodnej - to technika, która dramatycznie pomniejsza oko. Nie namawiam do rezygnacji z podkreślania spojrzenia! Proponuję jednak małą modyfikację: zamień czarny eyeliner na kredkę w kolorze brązu, grafitu lub nawet śliwki. Narysuj nią cienką linię tuż przy rzęsach i delikatnie rozetrzyj pędzelkiem lub patyczkiem. Efekt "smoky lash line" pięknie zagęści rzęsy i podkreśli oko w znacznie bardziej miękki i nowoczesny sposób.
Moda, uroda i codzienne wybory mają wiele odcieni. Na Styl.interia czekają kolejne artykuły, które inspirują, tłumaczą i podpowiadają. Zajrzyj i odkryj więcej tematów, które mogą cię zainteresować.










