Spis treści:
- Naked dress w codziennej wersji
- Groszki bez dosłowności
- Bieliźniana slip dress, ale z wizytą u krawca
- Romantyczne kwiaty, czyli idealna, letnia sukienka
- Surowa midi, czyli klasa i ponadczasowość
Naked dress w codziennej wersji
Większość z nas kojarzy ten krój z Carrie Bradshaw i czerwonymi dywanami. Pierwotnie "naga sukienka" lubiła prowokować. Dzisiaj, noszona na co dzień, nabiera zupełnie innego znaczenia i wymaga nieco łagodniejszego podejścia, żeby nie zgubić po drodze naturalnego luzu. Naked dress wygląda najciekawiej, gdy dostanie surowszą oprawę: szeroką wełnianą marynarkę, pod którą można ukryć ramiona, albo cięższe buty. To właśnie zderzenie delikatnej siateczki z grubszą fakturą nadaje jej codzienny, nieoczywisty charakter.
Groszki bez dosłowności
Wzór w grochy potrafi płatać figle. Choć lata 90. spopularyzowały go w bardzo eleganckich formach, noszenie go dziś w dosłownym wydaniu łatwo może otrzeć się o babciny efekt. Dlatego osobiście szukam w groszkach przełamania. Sukienka odetchnie od swojego staroświeckiego wizerunku, jeśli wybierzemy nieco ostrzejszy krój - na przykład dekolt w serek czy asymetryczne rozcięcie. Sporo zależy też od materiału; jedwab czy luźna wiskoza sprawiają, że wzór wygląda lekko i nie trzyma się sztywnej formy. Żeby odrobinę wychłodzić ten print, lubię zestawiać go z najprostszymi dodatkami. Zwykłe klapki i minimalistyczna torebka dają mu odpowiedni balans.

Bieliźniana slip dress, ale z wizytą u krawca
Sukienka na cienkich ramiączkach to chyba najsilniejszy trend tamtych lat, ale lubię patrzeć na nią od strony czysto technicznej. Skrojona w prosty sposób może układać się sztywno. Jej sekret często tkwi w tzw. krojeniu ze skosu - dzięki temu zabiegowi tkanina swobodnie opływa sylwetkę. Z moich obserwacji wynika, że miękka satyna lub jedwab bronią się w tym kroju o wiele lepiej niż sztywniejsze materiały, które potrafią budzić niechciane sypialniane skojarzenia. Jeśli decyduję się na slip dress, chętnie wracam do starej, grunge'owej zasady, która wciąż działa: im cieńsza i bardziej lejąca sukienka, tym mocniejszymi elementami garderoby ją stylizuję.

Romantyczne kwiaty, czyli idealna, letnia sukienka
Fasony vintage z lat 90. to w dużej mierze echo lat 70., tyle że noszone z charakterystyczną dla tamtego czasu nonszalancją. Sukienki w romantyczne kwiaty, zarówno te o długości mini, jak i midi, zapinane na rząd małych guzików, niosą ze sobą sporo romantyzmu. Uważam, że te powłóczyste, kwiatowe formy to świetne płótno zarówno dla męskich, cięższych elementów garderoby, jak i delikatnych, kobiecych akcentów. Luźne kowbojki albo delikatne baleriny to zawsze dobry wybór!

Surowa midi, czyli klasa i ponadczasowość
Dla wielu osób uosobieniem mody z lat 90. pozostaje styl Carolyn Bessette-Kennedy. Jej szafa opierała się na odrzuceniu wszystkiego, co krzykliwe, i przyznam, że to estetyka, do której wracam z największą ulgą. Prosta sukienka midi, pozbawiona nadruków, falban czy wyrazistych detali, to klasa sama w sobie. W chłodnej palecie barw - czerni, grafitach czy złamanej bieli - świetnie odnajduje się zawsze wtedy, kiedy nie mamy ochoty zastanawiać się nad tym, co ubrać. Wykonana z dobrej jakości wełny lub bawełny, taka sukienka staje się idealnym fundamentem garderoby kapsułowej.

Moda, uroda i codzienne wybory mają wiele odcieni. Na Styl.interia czekają kolejne artykuły, które inspirują, tłumaczą i podpowiadają. Zajrzyj i odkryj więcej tematów, które mogą cię zainteresować.











