Spis treści:
- Gorąca fiesta na PGE Narodowym z Bad Bunnym
- Ania Lewandowska eksponuje wyrzeźbioną figurę
- Czym jest słynne la casita? Czy Ania się w nim bawiła?
Gorąca fiesta na PGE Narodowym z Bad Bunnym
Ania Lewandowska bawiła się wyśmienicie, co było widać w każdej sekundzie udostępnionych przez nią nagrań. Trenerka wprost promieniała energią, śpiewając i dynamicznie tańcząc pod samą sceną. Dla żony Roberta Lewandowskiego był to już trzeci występ tego wokalisty na żywo, jednak po raz pierwszy miała okazję zobaczyć go w Polsce. Portorykański artysta, w ramach swojej światowej trasy "DeBÍ TiRAR MáS FOToS", po raz pierwszy zawitał do naszego kraju i dosłownie rozgrzał wielotysięczną publiczność na PGE Narodowym do czerwoności, serwując swoje najbardziej energetyczne, latynoskie hity.
Ania Lewandowska eksponuje wyrzeźbioną figurę
Żona kapitana reprezentacji Polski doskonale wie, jak przyciągnąć wzrok i zachwycić fanów. Na warszawski koncert Bad Bunny'ego wybrała odważną, festiwalową stylizację, która idealnie wpisała się w gorący klimat imprezy. Ania zaprezentowała się w bardzo krótkiej, jeansowej spódniczce z efektownym wycięciem oraz wyrazistym, wielokolorowym staniku. Taki look bezbłędnie podkreślił jej niesamowicie wyrzeźbiony brzuch i wysportowaną sylwetkę, nad którą pracuje każdego dnia. My po prostu uwielbiamy to wydanie - trenerka wyglądała niezwykle świeżo, promiennie i zmysłowo!
Czym jest słynne la casita? Czy Ania się w nim bawiła?
"La Casita" to absolutna legenda koncertów Bad Bunny'ego - to druga, mniejsza scena na płycie stadionu zaprojektowana na wzór tradycyjnego, portorykańskiego domku. To właśnie do tej strefy artysta zaprasza najbardziej żywiołowych fanów i znane osobistości, by tańczyli tuż obok niego. Podczas wcześniejszego koncertu w Barcelonie Anna i Robert Lewandowscy bawili się właśnie w "La Casita", a ich taniec pokazywały stadionowe telebimy. Czy tym razem w Warszawie żona kapitana reprezentacji Polski również trafiła do tego legendarnego domku? Okazuje się, że w stolicy gwiazda bawiła się w strefie pod główną sceną, pozwalając innym skraść show bezpośrednio przy domku. Mimo to, uśmiech nie schodził z jej twarzy, a sam wieczór z pewnością zaliczy do udanych!
Czasem wystarczy jeden detal, by stylizacja wyglądała jak z czerwonego dywanu. Gwiazdy już to wiedzą, dlatego tak często wybierają ten trend. Sprawdź, jak osiągnąć podobny efekt na styl.interia.pl










