Bez botoksu i skalpela. Sprawdziłam plasterki na opadającą powiekę
Plasterki na opadającą powiekę obiecują spektakularny efekt bez skalpela, igieł i wizyty u chirurga. Kilka sekund, odrobina wprawy i spojrzenie ma wyglądać młodziej, świeżej, "bardziej otwarcie". Brzmi jak kosmetyczny ideał? Postanowiłam to sprawdzić. Przetestowałam plasterki, sprawdziłam jak działają, ile kosztują i czy rzeczywiście potrafią podnieść opadającą powiekę. Efekt mnie zaskoczył, choć niekoniecznie w taki sposób, jakiego się spodziewałam.

Spis treści:
- Plasterki na opadającą powiekę - jak działają?
- Moja przygoda z azjatyckim hitem
- Spektakularny efekt, ale nie dla mnie
Plasterki na opadającą powiekę - jak działają?
Nie należy o nich mówić w kategoriach nowości, bo są znane zarówno na świecie, jak i w Polsce przynajmniej od kilku lat. Plasterki na opadającą powiekę szczególnie upodobały sobie Azjatki, ze względu na budowę anatomiczną ich oczu i praktycznie brak widocznej ruchomej powieki. Miały być rozwiązaniem nie tylko stricte estetycznym, ale także dać większe pole do popisu młodym kobietom jeśli chodzi o makijaż.
Dzięki podklejeniu powieki, widoczne były cienie i kreski robione eyelinerem. Od pewnego czasu plasterki w różnych formach sprzedawane są także w Europie i USA i mogą być świetnym tymczasowym rozwiązaniem dla wszystkich pań, które z różnych względów nie chcą lub nie mogą zdecydować się na radykalne rozwiązanie, na przykład operację, czyli blefaroplastykę. Wiele miesięcy temu kupiłam sobie takie plasterki. Długo leżały w szafce nieużywane, bo jakoś nie mogłam się do nich przekonać. Ostatnio jednak postanowiłam je wypróbować, bo - co oczywiste - mam opadającą powiekę.
Moja przygoda z azjatyckim hitem

W opakowaniu znajduje się kilka blistrów z naklejkami w kolorze cielistym z dołączonym aplikatorem. Za kilka - kilkanaście złotych można je znaleźć w sklepach internetowych i drogeriach, ale wiele kobiet nie decyduje się ich kupić ze względu na obawy o to, że nie będą w stanie ich poprawnie przykleić, odklejanie ich będzie bolesne albo że będą mocno widoczne podczas noszenia. Umówmy się - nikt nie chce usłyszeć pytania: "Co masz przyklejone na powiece?".

Przyznam, że podchodziłam do nich nieufnie, ale nie mając zbyt wiele do stracenia postanowiłam się "pobawić" i spróbować je nakleić, żeby przekonać się, czy rzeczywiście dadzą zadowalający efekt. Ich działanie jest proste: naklejone w okolicy załamania powieki lekko naciągają skórę i powodują, że powieka staje się bardziej widoczna. Napotkałam jednak kilka problemów:
- Koniecznie trzeba nakleić je jak najbardziej równo na obu oczach. Jeśli choć o pół milimetra zmienimy położenie plasterków, efekt będzie co najmniej komiczny, bo powieki ułożą się inaczej. Zamiast uniesienia powiek, uzyskamy asymetrię oczu.
- Przy odklejaniu z blistra należy uważać, by nie podważyć końcówki plasterka za bardzo. Będzie to bardzo widoczne i wpłynie na to, jak długo plasterek się utrzyma.
- Aplikator nie zdaje egzaminu - zdecydowanie łatwiej jest nakleić plastry palcami.
- I najgorsze: niestety plasterki są widoczne. Pomimo pozornego wtapiania się w skórę, gdy spojrzymy w dół lub zamkniemy oczy, będą widoczne. Można spróbować zasłonić je cieniami do powiek, ale ja nie jestem ich fanką, dlatego nie wiem czy rzeczywiście coś to da.
Spektakularny efekt, ale nie dla mnie

Jeśli chodzi o efekt, to jest spektakularny. Gdy już zmarnowałam kilka plasterków na nieudane klejenia, udało mi się w końcu przykleić je odpowiednio. Trudno było mi rozpoznać moje oczy. Tak sobie je wyobrażam po blefaroplastyce (która na razie jest w planach do zrealizowania w nieokreślonym czasie). Jako fanka kresek robionych eyelinerem, jest to dla mnie absolutne spełnienie marzeń. Cała twarz wygląda na bardziej wypoczętą, młodszą, a spojrzenie jest głębsze. Niestety ich widoczność po zamknięciu oczu dla mnie je dyskwalifikuje na spotkanie z kimkolwiek. Ale na większe wyjście czy imprezę, to może być ciekawa opcja by "odmienić" nieco oczy.
Podobno są już na rynku ulepszone plasterki, kompletnie niewidoczne - może one będą lepszym wyborem?
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.










