Spis treści:
- Chcemy wierzyć w szczęśliwe zakończenia
- Gorycz, rozczarowanie i brak happy endu
- Ze "shrekkingu" do "zeszrekowania"
Chcemy wierzyć w szczęśliwe zakończenia
Właściwie każdy z nas zna kultową już animację "Shrek". Pełna ciepła i humoru opowieść o tym, że w miłości liczy się wnętrze, a nie wygląd, podbiła serca młodych i dorosłych widzów. Nic dziwnego. Lubimy wierzyć zarówno w miłość jak i w to, że tak naprawdę to nie atrakcyjność fizyczna przyciąga nas do siebie. Dusza, zainteresowania, emocjonalność, wspólne cechy i komunikatywność - wymieniać można bez końca. To są prawdziwe wyznaczniki tego, czy kogoś pokochamy, a przynajmniej usilnie chcemy, by tak było. To tak jak z powiedzeniem "pieniądze szczęścia nie dają". Chcemy w to wierzyć, ale czy przy okazji: nie lepiej smucić się w willi z basenem?
Wracając do Shreka i do jego odpychającego wyglądu ogra, który okazał się mało ważny w obliczu prawdziwego uczucia, jakie połączyło go z piękną księżniczką Fioną (która i tak potem zamieniła się w ogrzycę) - ten wątek ostatnio stał się trendem randkowym. A konkretniej nowy sposób na znalezienie prawdziwej, czułej i szczerej miłości nieopartej na wyglądzie partnera.
Nadano mu nazwę shrekking i polega na dawaniu przez kobiety szansy na związek mężczyznom "poniżej ich ligi". Brzydszym, mniej majętnym, słabiej wykształconym, po prostu mniej atrakcyjnym niż one. Po co? Ano singielki uznały, że może wśród tych niepewnych siebie, nieco mniej popularnych facetów będą ci, którzy będą traktować je z należytym szacunkiem, zbudują coś trwałego i opartego na głębszych wartościach niż sześciopak na brzuchu i wystylizowana fryzura. To wszystko z ukrytym przekazem, że skoro potencjalny partner będzie "gorszego sortu", będzie wniebowzięty i wdzięczny losowi za kobietę, która normalnie byłaby poza jego zasięgiem.
Gorycz, rozczarowanie i brak happy endu

To odpowiedź na zmęczenie, wypalenie i rozczarowanie światem randek w XXI wieku. Zwrot w stronę romantycznych opowieści i liczenie na szczęśliwe zakończenie jak z bajki może wskazywać na mocno zaawansowaną zgniliznę w świecie singli. Podobnie jak rozprzestrzeniające się viralowo filmiki o singielkach, które już wcale nie szukają swojej drugiej połówki i zwyczajnie chcą być same do końca życia. Ghosting, zdrady, narcyzm, oszustwa, stalkowanie - patologiczne zachowania użytkowników aplikacji randkowych są już na porządku dziennym. A ci, którzy liczą na coś więcej, niż przygoda na jedną noc, mają dość. I dają szansę "brzydalom".
Ze "shrekkingu" do "zeszrekowania"

Platformy społecznościowe pełne są młodych kobiet, najczęściej z Pokolenia Z, które dzielą się na nagraniach swoimi przemyśleniami związanymi ze shrekkingiem. Niektóre to potępiają, pytając co z pociągiem fizycznym, który jest ważny w związku, inne w desperacji umawiają się z facetami, na których wcześniej nawet by nie spojrzały. Nie znalazłam żadnej, która w ten sposób trafiłaby na miłość swojego życia. Za to na kanwie shrekkingu powstał nowy viral: being shrekked, czyli "bycie zeszrekowanym".
Okazuje się, że spotykając się z mężczyzną "gorszym od siebie" można dostać rykoszetem. "Zeszrekowane" kobiety w pełnych goryczy nagraniach wyznają, że dając nadzieję facetom z "niższej ligi" zamiast happy endu zostały ze złamanym sercem, brakiem godności i "wypuściły w świat potwora". - Z przestraszonego chłopaka, który nigdy nie był w stałym związku, stał się cwaniakiem. Zdradził mnie, odszedł, a ja zostałam z poczuciem, że dałam mu powód, by myślał, że jest "panem świata" i że zasługuje na najlepsze kobiety. Mam nadzieję, że nigdy nie popełnicie mojego błędu - mówi na filmiku na TikTiku jedna z użytkowniczek ze Stanów Zjednoczonych.
Cóż, obserwując te trendy zarówno w kontekście społecznym jak i filozoficznym, a nawet psychologicznym, wnioski nie są pozytywne. Na rewolucję w świecie randek i uczuć się nie zapowiada. A wracając do bajkowych postaci - czy Shrek, choć nieco krępy, ale oddany w całości, warty poznania i z cudownym poczuciem humoru to taka zła partia?













