Spis treści:
- Randkowanie stało się grą
- Spal cały stóg
- Blokuj, zanim poznasz
- Swipe zamiast flirtu
- Czy podpalacze też mogą przegrać?
Randkowanie stało się grą
Ghosting, breadcrumbing, zombifying - poszukiwanie miłości poprzez aplikacje randkowe pełne jest nieco patologicznych, niewygodnych i moralnie wątpliwych zjawisk. Choć użytkownicy regularnie narzekają na kolejne rozczarowania, aplikacje wciąż pozostają jedną z najpopularniejszych metod poznawania potencjalnych partnerów, bo dobrze wpisują się w realia współczesnego świata. Ci, którzy są na czasie, znają - często także z własnego doświadczenia - wszystkie nieprzyjemne sposoby "odsiewania" kandydatów, którzy nie spełniają wymagań.
Dla wielu granica między randkowaniem a upiorną grą coraz bardziej się jednak zaciera. A schemat powinien być prosty: match, czyli obustronne dopasowanie, rozmowa na czacie, randkowanie i wreszcie związek. Tymczasem coraz częściej mamy do czynienia z gamifikacją Tindera, Bumble'a i Badoo.
Spal cały stóg

Trend, o którym ostatnio jest coraz głośniej, wyrósł właśnie z wykrzywionego pojmowania aplikacji randkowych i sprowadzania ich do czegoś w rodzaju gry. Burned Haystack Dating Method, czyli "metoda spalonego stogu siana", odwraca tradycyjną logikę poszukiwania partnera. Zamiast "szukać igły w stogu siana", należy "spalić cały stóg i sprawdzić, co z niego zostanie".
Metodę stworzyła Jennie Young, profesor retoryki i gender studies na University of Wisconsin-Green Bay. Zaczęła ją rozwijać po swoich doświadczeniach z aplikacjami randkowymi, a w 2023 roku uruchomiła facebookową grupę poświęconą tej metodzie. W ciągu nieco ponad dwóch lat grupa urosła do ponad 265 tys. członków.
Metoda ma 10 zasad. Wśród nich są m.in.:
- aplikacja jest narzędziem, a nie "miejscem do życia",
- zamiast bez końca scrollować, należy przechodzić do rozmowy,
- wyłączenie powiadomień,
- "block to burn",
- nie wdawać się w kłótnie,
- nie prowadzić wielotygodniowych rozmów bez spotkania,
- nie wchodzić w pętlę aplikacyjnej gry,
- randkowanie online należy traktować bardziej jak proces rekrutacyjny niż zamawianie jedzenia z menu.
Zasadą wzbudzającą szczególnie duże zainteresowanie i kontrowersje jest "block to burn", czyli blokowanie osób, z którymi nie chcesz mieć kontaktu. Chodzi o to, by nie wracały ponownie do puli kandydatów.
Blokuj, zanim poznasz

Odniesienia do gry nie są przypadkowe. Przeciążenie zbyt dużym wyborem, paraliż decyzyjny, rozczarowanie rzutujące na odbiór kolejnych potencjalnych partnerów - wszystko to sprawia, że odarte z romantyzmu aplikacje powoli przechodzą w tryb podobny do kolejnej "gierki na telefon".
W 2024 roku filozof Karim Nader z MIT opublikował artykuł "The Gamification of Dating Online", w którym ukazał, że Tinder i podobne aplikacje są skonstruowane według mechanizmów charakterystycznych dla gier: swipe'y, natychmiastowa informacja zwrotna, match jako nagroda, nieskończony wodospad kolejnych profili i powtarzalna mechanika decyzji.
W lutym 2026 roku ukazało się badanie "Leveling up: How users perceive, understand, and experience gamified elements in dating apps and how it shapes their dating scripts". Naukowcy przeprowadzili 31 pogłębionych wywiadów z użytkownikami i byłymi użytkownikami aplikacji randkowych w Portugalii. Wynik mówi wiele o współczesnej kondycji osób rzekomo poszukujących miłości: wszyscy uczestnicy przynajmniej raz porównali aplikacje randkowe do gier.
Swipe zamiast flirtu

Teoretycznie jedną z zasad Burned Haystack Dating Method jest przekonanie, że "randkowanie nie jest grą", choć wszystko wskazuje na to, że aplikacje coraz bardziej ją przypominają. Powiększające się w szalonym tempie zainteresowanie grupą Young - dwukrotnie więcej zainteresowanych w zaledwie kilkanaście miesięcy - pokazuje, że zwolenników "palenia stogu" przybywa. Odrzucanie z góry, jeszcze przed szczegółowym poznaniem człowieka, staje się więc coraz bardziej popularną strategią.
O ile z pewnością znajdą się osoby, które dzięki temu znajdą w końcu swoją drugą połówkę, o tyle z psychologicznego punktu widzenia nie tylko szybko odrzucone i zablokowane osoby mogą wyjść z tego trendu ze złamanym sercem, ale także sami "podpalacze".
Badanie opublikowane w Telematics and Informatics analizowało negatywne skutki nadmiernego swipe'owania. Wskazano między innymi:
- przeciążenie wyborem partnera,
- porównywanie się z innymi,
- większy lęk przed byciem singlem.
Podobne badania wskazują ponadto na obniżenie samooceny i poziomu komfortu psychicznego.
Czy podpalacze też mogą przegrać?
To raczej metoda dla tych, którzy są przytłoczeni liczbą wiadomości, niż dla tych, którzy szukają rozmowy, bliskości i możliwości wyboru. Mając w skrzynce 50 nieodczytanych powitań, łatwiej pobieżnie przejrzeć profile i z góry zablokować 40 osób, spodziewając się, że i tak nic z tego nie wyjdzie, niż wdawać się w dziesiątki rozpoczętych rozmów, które nigdy nie doprowadzą do randki.
Ale czy naprawdę odzyskujemy kontrolę nad randkowaniem, czy tylko uczymy się skuteczniej "eliminować" ludzi?
Bo jeśli aplikacja zamieniła poznawanie drugiego człowieka w grę, "spalenie stogu" może być próbą wyjścia z niej. Ale może też oznaczać przyjęcie jej zasady: szybko wybieraj - szybko odrzucaj.
Największym paradoksem Burned Haystack jest to, że metoda, która miała pomóc przestać traktować randkowanie jak grę, sama tworzy kolejny zestaw reguł, punktów kontrolnych i sposobów eliminacji przeciwników. Tylko tym razem zamiast grać w "kto mnie wybierze?", gramy w "kogo odrzucę pierwszy?".
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.













