Końskie lizawki jak cukierki? Polskie influencerki jedzą je przed kamerą
- Smakują jak pudrowe cukierki - mówi na swoim nagraniu influencerka martirenti, próbując owocego przysmaku dedykowanego... koniom. Internauci zastanawiają się, gdzie leży granica przyzwoitości i bezpieczeństwa wśród popularnych twórców internetowych. "Może jeszcze zjesz chrupki dla kota?" pytają sarkastycznie komentujący. Skąd ta "moda"?

Influencerki jedzą końskie lizawki
Influencerzy - zarówno z naszego kraju jak i zza granicy - wciąż przesuwają granice wymyślając coraz to dziwniejsze i budzące kontrowersje trendy. Gdy niedawno Marta Rentel znana w sieci jako martirenti oraz Lexy Chaplin wstawiły na swoje konta filmiki, jak jedzą owocowe lizawki dla koni, Internet zawrzał.
- Uległam propagandzie. Mam wobec tego duże oczekiwania - mówi na nagraniu Marta Rentel, wyciągając z plastikowego opakowania zielony dysk - przekąskę dla koni i smaku jabłkowym. Po tych słowach influencerka ugryzła kawałek, posmakowała i stwierdziła, że ten "przysmak" smakuje podobnie do pudrowych cukierków-zegarków, popularnych w latach 90. Ostatecznie oceniła końską lizawkę na 10 punktów.
Lexy Chaplin natomiast zamówiła dwa dyski: o smaku pierniczkowym oraz cukierkowych lasek świątecznych. Po spróbowaniu obu smaków stwierdziła, że pachną jak "płyn do podłóg" i czuje się, jakby właśnie umyła zęby. - To nie może być moja nocna przekąska - skwitowała zniesmaczona.
Internauci i specjaliści potępiają ryzykowne zachowanie

Oba filmiki odbiły się szerokim echem i rozpoczęły dyskusję zarówno o wpływie influencerów na widzów (zwłaszcza młodszych) jak i o narażaniu swojego zdrowia dla "polubień" i obserwatorów. Lekarze weterynarii i specjaliści od dietetyki surowo krytykują i ostrzegają przed spożywaniem wszelkich dedykowanych zwierzętom przysmaków. Są przygotowywane z zupełnie innych składników, mogą zawierać groźne dla ludzi składniki i wywoływać szereg skutków ubocznych, w tym poważnych. Na opakowaniach końskich lizawek widnieje nawet napis "nie do spożycia przez ludzi", jednak ani martirenti ani Lexy Chaplin zdawały się tym nie przejmować.
Komentujący te rolki nie pozostawiają na kobietach suchej nitki. "Gdzie ja żyję", "Czego jeszcze nie zrobią dla lajków?", "SOR na własne życzenie" to tylko przykłady wpisów Internautów. Obserwatorzy obawiają się, że tej niezdrowej modzie ulegną dzieci zapatrzone w swoich idoli, co może skończyć się nawet zatruciem.
Co myślicie o tej "modzie"?
Czasem wystarczy drobna obserwacja, by odkryć, co naprawdę chce ci powiedzieć twój kot lub pies. Poznaj zachowania, które zdradzają jego nastrój i potrzeby. Zobacz na styl.interia.pl/zwierzęta









