Spis treści:
- Coraz więcej innowacji w kosmetykach
- Mikroigły zamiast mezoterapii?
- Krem, który naprawdę kłuje
- Jak działają mikroigły w kosmetykach?
- Czy warto spróbować kremów z mikroigłami?
Coraz więcej innowacji w kosmetykach
Innowacje w kosmetykach potrafią zaskoczyć. I wcale nie chodzi o kolejny nowy składnik obiecujący wieczną młodość, ujędrnienie skóry czy zlikwidowanie niedoskonałości w jedną noc (bo i takie obietnice się pojawiają). Chodzi o coś, co na pierwszy rzut oka brzmi wręcz przerażająco: maleńkie igiełki w kremie. Czy jest się czego obawiać i jak to właściwie działa? Otrzymałam niedawno w prezencie od koleżanki jeden z kremów, do którego dodano ponad 100 tys. mikroigieł.
Mikroigły zamiast mezoterapii?
Wszystko w zasadzie wzięło się od zabiegu mezoterapii mikroigłowej. Polega on na kontrolowanym nakłuwaniu skóry twarzy i dekoltu specjalnym urządzeniem, które wprawia igły w ruch pulsacyjny. "Uszkodzona" w ten sposób skóra otrzymuje sygnał do pobudzenia regeneracji, a przy okazji wytwarzania kolagenu, co skutkuje zdrową, promienną i gładką skórą. Kobiety pokochały ten nieco bolesny zabieg. Jako dodatek przed rozpoczęciem nakłuwania dobiera się odpowiednie serum: nawilżające, odżywiające, odmładzające itp., które ma szansę wniknąć znacznie głębiej, co dodatkowo potęguje spektakularny efekt.

O pierwszych kosmetykach do użytku domowego, które zawierają już w sobie mikroigiełki, usłyszałam, przeglądając media społecznościowe. Kobiety, które testowały po raz pierwszy płatki pod oczy z igiełkami, były zaintrygowane, nieco przestraszone, ale też bardzo ciekawe takiej innowacji. O efektach można dyskutować, ale przyznajmy szczerze: panie uwielbiają testować takie "dziwolągi". Mamy przeświadczenie, że jeśli mrowi lub piecze - to znak, że działa. Od czasu płatków pod oczy, z Korei do Polski dotarły także plasterki na wypryski z igiełkami, a także kremy z dodatkiem rozpuszczalnych mikroigieł. I taki właśnie krem wpadł niedawno w moje ręce. Skład? Typowo odżywczy i regenerujący: ceramidy, składniki nawilżające i naprawiające barierę hydrolipidową. Moją pierwszą myślą było, że to chyba nie może się udać: podrażniać skórę igiełkami, by ceramidy mogły ją naprawiać? Jednak nie do końca o to w tym chodzi.
Zobacz także: Dodaj je do kąpieli. Zredukujesz stres i zadbasz o włosy i skórę
Krem, który naprawdę kłuje

Czytając etykietę, przynajmniej w dwóch miejscach pojawiło się coś w stylu ostrzeżenia przed uczuciem kłucia i mrowienia. Producent zapewnił, że to nic groźnego i jest absolutnie pożądane. Przy pierwszym użyciu było to przedziwne. Mogłabym porównać to do peelingu z drobinkami, choć to nie do końca to samo. Podczas rozsmarowywania kremu na twarzy czuć mikrodrobinki, ale nie "szorują" po skórze, po chwili po prostu jakby znikały/wchłaniały się i pozostaje mrowienie porównywalne do maleńkich nakłuć, jakby drobinki piasku z plaży zaplątały się w SPF. Cera wyraźnie nabiera kolorytu i to od razu. Zaróżowia się, jakby była nieco podrażniona, ale nie piecze. Zaczerwienienie dość szybko znika.
Zobacz także: Domowy kolagen na na zdrowe stawy oraz gładką skórę. Czy faktycznie jest skuteczny?
Jak działają mikroigły w kosmetykach?

Jak to dokładnie działa? Mikroigiełki w rzeczywistości nie są igłami per se, tylko krzemionkowymi biomikroigłami, które są pozyskiwane z gąbki słodkowodnej. Nazywane nano-igłami lub spongilla needles podczas masażu dłońmi, gdy rozsmarowujemy krem na skórze, są w stanie przeniknąć znacznie głębiej, bo aż do skóry właściwej, dzięki czemu składniki aktywne: kolagen, komórki macierzyste, ceramidy mogą dotrzeć dalej niż tylko do naskórka, by skuteczniej odżywić skórę. I na tym polega innowacja z wykorzystaniem maleńkich igiełek.
Czy warto spróbować kremów z mikroigłami?
Cóż, uczucie przy nakładaniu i kilka minut po jest przedziwne. Z pewnością znajdą się panie, które uznają to za wręcz przyjemne, ja nie jestem fanką "ścierania" skóry, więc byłam sceptycznie nastawiona do tych sensacji. Ale widząc poprawę kolorytu skóry, miękkość i odżywienie skóry, rzeczywiście muszę stwierdzić, że coś musi w tym być, bo zdaje się, że rzeczywiście krem penetruje skórę nieco głębiej. Jeśli nie chcesz lub obawiasz się klasycznej mezoterapii mikroigłowej, która pozostawia skórę czerwoną, uwrażliwioną i potrzebującą kilku dni na pełną regenerację, warto zacząć od kremów z mikroigłami. Najlepszym poleceniem niech będzie fakt, że używam tego kremu nie tylko na noc, ale także rano, choć zwykle cała moja poranna pielęgnacja zamykała się jedynie na SPF.
Jeśli chcecie wprowadzić do swojej pielęgnacji krem z mikroigłami, to na półkach najpopularniejszych drogerii bez problemu można znaleźć kosmetyczne propozycje od polskich firm czy topowych marek koreańskich.
Szukajcie napisów "mezo booster", "nano-needles" oraz "mikroigły". Ceny zaczynają się już od 20 zł w górę, zatem łatwo znaleźć coś dopasowanego do naszego budżetu.
Spróbujecie mikroigiełek?
Moda, uroda i codzienne wybory mają wiele odcieni. Na Styl.interia czekają kolejne artykuły, które inspirują, tłumaczą i podpowiadają. Zajrzyj i odkryj więcej tematów, które mogą cię zainteresować.












