Księżna Kate zachwyciła w Walii. Padły też z jej ust ciekawe słowa
Księżna Kate pojawiła się z wizytą w Walii i było to szczególne wydarzenie. Nie tylko ze względu na tytuł jaki nosi, ale też ze względu na jej zamiłowanie do rzemiosła. Księżna zachwyciła tubylców i przy okazji uchyliła też rąbek prywatnej tajemnicy

Księżna Kate w Walii. Wizyta z rzemiosłem w tle
Zaledwie pierwszy miesiąc 2026 roku dobiega końca, a księżna Kate zdążyła już kilkakrotnie zwrócić na siebie uwagę niespodziewanymi, ale bardzo znaczącymi wizytami. Po Charing Cross w Londynie i wyjeździe do Bradford, tym razem jej kroki skierowały się na wybrzeże Pembrokeshire - do Melin Tregwynt, zabytkowej przędzalni wełny słynącej z tradycyjnych walijskich wzorów tkanych techniką podwójnego płótna.
Ta wizyta nie była przypadkowa. Walia od lat zajmuje szczególne miejsce w sercu Kate, nie tylko z racji tytułu, który nosi, ale także przez autentyczne zainteresowanie dziedzictwem, rzemiosłem i lokalnymi społecznościami. Księżna konsekwentnie podkreśla znaczenie brytyjskiego przemysłu tekstylnego, odwiedzając kolejne manufaktury i zakłady tkackie w różnych częściach kraju. Jesienią była w Sudbury w Suffolk, później w Cuxton w Kent, a niedawno w Stirling w Szkocji, gdzie próbowała swoich sił w tradycyjnym tkactwie tartanu. Wizyta w Melin Tregwynt była więc kolejnym, logicznym etapem tej "tekstylnej podróży", która coraz wyraźniej rysuje się jako jedno z jej osobistych zaangażowań.

Na tle zabytkowych krosien i stosów kolorowej wełny Kate wyglądała jak żywy hołd dla miejsca, które odwiedzała. Miała na sobie misternie zaprojektowany, czerwony płaszcz z lat 60., uszyty z walijskiej wełny gobelinowej. Stylizacja była jednocześnie elegancka i swobodna. Pod płaszczem znalazł się ciemnoszary golf oraz szare spodnie, tworzące stonowaną, klasyczną bazę dla wyrazistego okrycia wierzchniego. To zestawienie doskonale oddaje charakter jej stylu: ponadczasowy, dopracowany, ale nienachalny.
Podobny modowy ukłon w stronę walijskich tkanin księżna wykonała także podczas wizyty w Hiut Denim w Cardigan. Tam z kolei pojawiła się w pomarańczowym płaszczu z lat 60. uszytym z walijskiej wełny, zestawionym z oliwkowozielonymi spodniami projektu Victorii Beckham i kaszmirowym golfem brytyjskiej marki N. Peal. W obu przypadkach ubrania nie były jedynie elementem stylizacji - stawały się subtelną, ale czytelną deklaracją wsparcia dla lokalnego rzemiosła i tradycji.
Nie tylko wyglądem Kate zwróciła na siebie uwagę

To właśnie w Hiut Denim miała miejsce scena, która skradła serca obserwatorów. Podczas wizyty księżna pochyliła się, by przywitać firmowego psa - czarnego cocker spaniela.
"Jesteś śliczny! Mamy psa tej samej rasy" - powiedziała z uśmiechem, głaszcząc zwierzę.
Zapytana o wiek swojego psa, księżna Kate po raz pierwszy publicznie uchyliła rąbka tajemnicy dotyczącej życia rodzinnego.
"Mamy małego szczeniaka, ma dopiero osiem miesięcy" - wyznała.
Tym samym potwierdziła spekulacje fanów, że rodzina zatrzymała jedno ze szczeniąt Orli, suczki podarowanej im przez brata Kate, Jamesa Middletona. Orla urodziła miot wiosną ubiegłego roku, a krótkie nagrania z udziałem dwóch czarnych cocker spanieli widzianych przy Pałacu Kensington tylko podsycały domysły.
Rozmowa przy psie szybko zamieniła się w ciepłą, swobodną wymianę zdań o domowym życiu. To był jeden z tych momentów, w których księżna Walii przestaje być oficjalną postacią, a staje się po prostu właścicielką szczeniaka, która , jak wielu innych, z uśmiechem opowiada o codzienności z energicznym pupilem.
Widać było wyraźnie, że dla Kate Walia to nie tylko obowiązek wynikający z tytułu. To przestrzeń, w której może łączyć swoje zainteresowania, wartości i osobistą wrażliwość, zarówno na ludzi, tradycję, jak i na czworonożnych przyjaciół.









