Łamią sobie kości, by być wyżsi i bardziej "męscy". Niebezpieczny trend zalewa internet
Internetowy trend looksmaxxingu obiecuje mężczyznom spektakularną przemianę - od nieśmiałych chłopaków do "samców alfa". Za viralowymi metamorfozami kryją się jednak bolesne operacje, kontrowersyjne praktyki i dochodowy biznes oparty na kompleksach młodych ludzi. Coraz więcej ekspertów ostrzega, że pogoń za "idealną twarzą" i wyższym wzrostem może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych.

Sport, dieta, sen i manosfera
Zdrowa dieta, aktywność fizyczna, fit-przepisy, plany żywieniowe, dieta pudełkowa, suplementy, jakościowy sen. Ale także: wypełniacze, sproszkowana "młodość" w koktajlu, szczelne oklejanie pępka, ust i inwazyjne zabiegi, operacje plastyczne, silnie żrące kwasy nakładane na skórę twarzy. Nurt biohackingu. Cofanie czasu. Internetowa sfera "zdrowego życia" ma swoje ciemne strony, które wcale nie chowają się w cenzurze dark-netu. Pomiędzy rolkami o tym, jak należy odczytywać wyniki skomplikowanych badań i jak dostarczyć sobie w jednym posiłku nawet 50 g białka przeplatane są coraz bardziej kontrowersyjnymi poradami, które z rzeczywistym dbaniem o zdrowie i efektem odmładzającym niewiele mają wspólnego.
Trend ten przestał dotyczyć tylko kobiet. Choć dieta, wysportowana sylwetka i wysoka świadomość swojego wyglądu łączą obie płcie, looksmaxxing stał się domeną panów, głównie ze względu na ścisłe powiązanie tego niebezpiecznego fenomenu z manosferą.
Looksmaxxing, softmaxxing i hardmaxxing

Dochodowy biznes para-coachingowy tzw. "samców alfa" opiera się na "sprzedaży" ideologii agresywnej dominacji nad kobietami, budowaniu własnych biznesów i budzących wątpliwości inwestycjach, a także sprostaniu wymaganiom dotyczącym wyglądu. Na forach internetowych fanów toksycznej męskości, którzy uważają się za "ostatni bastion prawdziwych facetów" looksmaxxing zakłada wiele rygorystycznych etapów, by jak najbardziej przypominać "ideał męskości".
Miarą ma być nie tylko sposób patrzenia na świat, zdobywanie kobiet czy idealna, muskularna sylwetka, ale także bardzo konkretne cechy twarzy: mocno zarysowana, kwadratowa szczęka z rozbudowanymi aż do przesady mięśniami żwaczy, idealna cera, gęste włosy, odpowiedni wzrost. "Maksymalizacja" atrakcyjności fizycznej opiera się na dochodowym biznesie: powstają aplikacje przeprowadzające mężczyzn przez cały proces zmiany swojego wyglądu, zawierają plan treningowy i restrykcyjne plany żywieniowe ułożone pod konkretną osobę. Panowie, którzy chcą osiągnąć "ideał" posuwają się do coraz bardziej niebezpiecznych metod osiągnięcia "męskiej doskonałości".
Łamanie kości, rehabilitacja i 20 cm więcej

W social-mediach nie brakuje filmików ukazujących spektakularne przemiany z "chłopców" w "mężczyzn". Na zdjęciach "przed i po" trudno czasami dopatrzeć się dowodów, że to ta sama osoba. Zmiany są ogromne, ale często okupione cierpieniem. TikToker la_tremba, który zebrał już niemal 300 tys., obserwujących i ponad 25 mln polubień, publikował filmiki z serii "Jak połamałem sobie nogi, by być wyższym". W opisie profilu można przeczytać, że "dodał" sobie całkiem sporo centymetrów. Wzrost startowy to 174 cm, obecnie to już 194 cm. Choć pod każdym z nich zaznacza, że "każdy wzrost jest piękny", przekonuje także, by "podążać za marzeniami". Po kilku operacjach, podczas których kości jego nóg były łamane, wstawiano w nie śruby, przyznał, że chciał się poddać. Opisuje to jako "ból, cierpienie, infekcje i zwątpienie". Ale z ostatecznego wyniku jest zadowolony.
"Poprawa wzrostu" to niejedyne, co należy "odhaczyć" z listy, by przystawać do kanonu męskiego piękna. Coraz więcej panów decyduje się także na wyjazd za granicę w celu przeszczepu włosów. Androgenowe wypadanie włosów może rozpocząć się nawet przed 30 rokiem życia, a zakola i "pożyczka" absolutnie nie wpisują się w trendy looksmaxxingu. Alex Finken kilka dni po przeszczepie postanowił nagrać filmik. Natychmiast stał się viralem, bo jego głowa spuchła do takich rozmiarów i kształtów, że zainteresowała, zaniepokoiła i wzbudziła szeroką dyskusję. On sam zyskał w ten sposób obserwujących i zdawał się kompletnie nie przejmować skutkami ubocznymi w drodze po swoją upragnioną gęstą czuprynę. Cierpliwie odpowiadał na pytania obserwatorów, dzielił się postępami wzrostu nowych włosów i zdradzał triki na ich mycie i układanie.
"Męska szczęka" i "wilcze oczy"

Jeden z najsłynniejszych na świecie looksmaxxerów, Clavicular, zasłynął promowaniem "bonesmashingu" jako nieocenionym sposobem uzyskania męskiej, szerokiej i kwadratowej szczęki. O ile wcześniej opisane metody wydłużania nóg czy zagęszczenia włosów wykonywane są w warunkach szpitalnych przez specjalistów, o tyle przed bonesmashingiem ostrzegają zarówno lekarze, jak i stomatolodzy. Według looksmaxxerów uderzanie młotkiem w szczękę i "kontrolowane łamanie kości" sprawi, że szczęka po zrośnięciu uzyska pożądaną szerokość i kształt. W artykule GQ autor dotarł do informacji, że lekarze dwukrotnie wysyłali listy do czasopisma "Journal of Stomatology, Oral and Maxillofacial Surgery" z ostrzeżeniem przed rozprzestrzenianiem się tej praktyki w mediach społecznościowych. Wśród możliwych skutków łamania kości szczęki i oczodołów znajdują się "poważne urazy szczękowo-twarzowe", które mogą powodować "szpecenie kosmetyczne, upośledzenie funkcji i inne potencjalne długoterminowe konsekwencje".
Wśród łagodniejszych metod uwydatniania szczęki i uzyskiwania "wilczych oczu" znajdują się: całodobowe żucie gumy, które sprawia, że mięśnie żwaczy rosną, codzienne masaże powiek i brwi, a także celowe zaciskanie szczęk i doprowadzanie do bruksizmu, który z kolei może powodować ścieranie i pękanie zębów.
Żerowanie na niskiej samoocenie?

Looksmaxxerzy działają na zasadzie "niedoścignionego wzoru" dla mężczyzn, którzy mają niską samoocenę. Wstawiają filmiki z czasów, gdy wyglądali "gorzej", udowadniając, że zmiana w seksownego samca jest możliwa. Wystarczy kupić ich plan.
Matt Shea, który nakręcił filmy dokumentalne na temat manosfery i dokładnie opisał wszystkie mechanizmy związane także z looksmaxxingkiem w rozmowie z BBC wyjaśnił, że kontrowersje, poza samymi "zabiegami upiększającymi" wzbudza także pomysł na biznes "samców" pokroju Andrew Tate czy Claviculara. - Mówią młodym mężczyznom, że są nic niewarci, a potem oferują się jako rozwiązanie. Sprzedają kursy, które uczą, jak zwiększyć swoją seksualną wartość rynkową (SMV). (...) Im wyższy twój SMV, tym większe prawdopodobieństwo, że uprawiasz seks z kobietą. Lookmaxxing, do pewnego stopnia, staje się sposobem na wspinanie się po drabinie atrakcyjności. Jeśli kobieta cię mimo wszystko nie chce, to albo nie zrobiłeś wystarczająco dużo, żeby się poprawić, albo to jej wina - twierdzi na łamach BBC.
Fundacja Sexed.pl zauważyła już niebezpieczeństwo i w najnowszym poście na Facebooku opisała już trend looksmaxxingu jako "szkodliwy", a czołowych przedstawicieli "samców alfa" nazwała "naciągaczami". Zwróciła się tez z apelem do polskich chłopaków: "Nie daj sobie wmówić, że Twoja wartość to stan konta, szeroka szczęka czy chłodna kalkulacja! Prawdziwa siła nie polega na dominacji, ale na asertywności połączonej z życzliwością, wrażliwością i empatią. Jeśli czujesz się zagubiony, szukaj prawdziwego wsparcia - w szczerej komunikacji czy profesjonalnej terapii."
Ilu dokładnie mężczyzn dotyczy looksmaxxing nie wiadomo, podobnie jak tego, jak duży procent z nich decyduje się na najbardziej kontrowersyjne metody poprawy wyglądu. Sądząc jednak po rosnącej liczbie filmików o tematyce "Moja droga do celu", trend na razie zdaje się nie wygaszać, a wręcz przeciwnie. Pytanie o granice w walce o wymarzony wygląd i rzekome benefity życiowe z niego wynikające jest od lat niezmiennie aktualne, ale oprócz samych granic, warto uwzględnić w nim też ewentualną cenę, którą jesteśmy w stanie zapłacić. Stawka zdaje się stale rosnąć.
Czasem wystarczy jeden detal, by stylizacja wyglądała jak z czerwonego dywanu. Gwiazdy już to wiedzą, dlatego tak często wybierają ten trend. Sprawdź, jak osiągnąć podobny efekt na styl.interia.pl










