Spis treści:
- BasicLab - nawilżający krem BB
- Moee Cosmetics - balsam do demakijażu
- Swederm - kremowa pianka oczyszczająca
- BasicLab - peptydowy tint do ust
BasicLab - nawilżający krem BB
Wobec kremów BB mam naprawdę wysokie oczekiwania. Zależy mi na tym, by produkt wyglądał na twarzy lekko i naturalnie, dogłębnie nawilżał, a jednocześnie potrafił zakryć drobne niedoskonałości. Niestety, wiele dostępnych na rynku kremów BB ma tendencję do nadmiernego wyświecania się, przez co skóra, zamiast emanować zdrowym blaskiem, wygląda po prostu na przetłuszczoną i nieświeżą. Niedawno do mojej kosmetyczki trafiła nowość od BasicLab - krem BB, który moja cera pokochała od pierwszego użycia. Uwielbiam go za świetne krycie połączone z pięknym, satynowym wykończeniem. U mnie nawet bez dodatkowego pudrowania potrafi przetrwać na twarzy cały dzień w nienagannym stanie. Dzięki bogatej formule to również strzał w dziesiątkę dla posiadaczek cery dojrzałej.
Moee Cosmetics - balsam do demakijażu
Moee to nowa polska marka silnie inspirowana filozofią K-beauty. Jako wielka fanka koreańskiej pielęgnacji, gdy tylko wypatrzyłam ją na rynku, musiałam sprawdzić, czy dorównuje swoim azjatyckim pierwowzorom. No i stało się, całkowicie przepadłam za ich masełkiem do demakijażu! Kosmetyk bez problemu radzi sobie nawet z mocnym makijażem, obłędnie pachnie bananami i - co dla mnie kluczowe - zmywa się bez najmniejszego problemu. Szczerze nie znoszę uczucia lepkiej, tłustej warstwy na skórze po demakijażu, a ten produkt pozostawia cerę czystą i świeżą. Jeśli więc szukacie idealnego pierwszego kroku w dwuetapowym oczyszczaniu, polecam go z czystym sumieniem.

Swederm - kremowa pianka oczyszczająca
Skoro jesteśmy już przy oczyszczaniu twarzy, nie zapominajmy o drugim etapie. Po masełku należy umyć twarz delikatnym produktem, który usunie resztki makijażu i zanieczyszczeń, pozostawiając skórę nieskazitelnie czystą. Moim faworytem tego miesiąca została kremowa pianka od marki Swederm. Co w niej tak wyjątkowego, że zagości w mojej rutynie na dłużej? Przede wszystkim cudowne uczucie po myciu - cera jest dogłębnie oczyszczona, miękka w dotyku i nawilżona, bez nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Uwielbiam również jej puszystą, treściwą konsystencję, która sprawia, że kosmetyk jest niezwykle wydajny. Dodatkowy atut to aż 96% składników pochodzenia naturalnego - miłośniczki naturalnej pielęgnacji będą zachwycone.
BasicLab - peptydowy tint do ust
Moje usta bywają wyjątkowo przesuszone, przez co rzadko sięgam po kolorowe pomadki - podkreślone suche skórki nigdy nie wyglądają estetycznie. Choć mam w kosmetyczce swoje ulubione balsamy regenerujące (które nieraz wam polecałam!), od kilku tygodni dosłownie nie rozstaję się z peptydowym tintem do ust od BasicLab. Ten kosmetyk to prawdziwy game changer. Mam wrażenie, że po jego użyciu usta stają się jędrniejsze, optycznie powiększone, a przede wszystkim - solidnie nawilżone i wypielęgnowane. Zdecydowałam się na odcień Bubblegum, który daje na ustach efekt delikatnego, świetlistego i bardzo subtelnego różu. Z tego co widziałam, w ofercie marki jest sporo wariantów kolorystycznych, więc każda z nas znajdzie swój ideał.

Moda, uroda i codzienne wybory mają wiele odcieni. Na Styl.interia czekają kolejne artykuły, które inspirują, tłumaczą i podpowiadają. Zajrzyj i odkryj więcej tematów, które mogą cię zainteresować.











