Spis treści:
- Czy meduzy, które żyją w Morzu Bałtyckim, parzą?
- Skąd meduzy biorą się na plażach?
- Setki meduz na plaży. Co oznacza ich obecność?
- Poparzenie przez meduzę. Tego nie rób
Czy meduzy, które żyją w Morzu Bałtyckim, parzą?
W wodach Bałtyku spotkamy przede wszystkim dwa stałe gatunki galaretowatych stworzeń: chełbię modrą oraz rzadziej spotykaną bełtwię festonową. Chełbia modra, charakteryzująca się czterema fioletowymi pierścieniami (narządami rozrodczymi), jest całkowicie nieszkodliwa dla człowieka - jej komórki sparzeniowe są zbyt słabe, by przebić ludzki naskórek. Zupełnie inaczej sprawa się ma z bełtwią festonową, która może osiągać pokaźne rozmiary i ma miedziano-brązowy kolor. Ta druga potrafi dotkliwie oparzyć, pozostawiając na skórze ślady przypominające oparzenie pokrzywą. Choć w Bałtyku stężenie soli jest niskie, co osłabia jad większości meduz, zachowanie ostrożności jest wskazane. Specjaliści radzą, by unikać dotykania żywych osobników, a tych wyrzuconych przez morze lepiej w ogóle nie brać do rąk - zwłaszcza jeśli jesteśmy uczuleniowcami lub mamy wrażliwą skórę.
Skąd meduzy biorą się na plażach?
Pojawianie się meduz przy brzegach pod koniec wakacji to coroczny, naturalny rytm przyrody. Sierpień w Bałtyku to czas, w którym woda osiąga najwyższe temperatury w całym roku. Ciepła woda stymuluje gwałtowny wzrost populacji tych organizmów i przyspiesza ich cykl życiowy. Ponadto pod koniec lata meduzy osiągają swoje maksymalne rozmiary, przez co stają się bardziej widoczne. Kluczowym czynnikiem są także wiatry. Dominujące w sierpniu wiatry północne i północno-zachodnie oraz prądy morskie spychają te delikatne stworzenia z otwartego morza prosto na mielizny i piaszczyste plaże, skąd nie potrafią już samodzielnie odpłynąć.
Setki meduz na plaży. Co oznacza ich obecność?
Widok setek meduz na brzegu często budzi lęk i skłania do refleksji nad stanem ekologicznym morza, jednak dla biologów jest to przede wszystkim znak... zdrowego i żywego ekosystemu. Meduzy są naturalnym elementem bałtyckiej fauny, a ich obecność dowodzi, że w wodzie znajduje się odpowiednia ilość pokarmu - głównie planktonu, którym się żywią. Z drugiej jednak strony, masowy pojaw meduz może być powiązany z eutrofizacją (przeżyźnieniem) wód oraz globalnym ociepleniem, które sprzyja ich gwałtownemu namnażaniu. Dla wędkarzy i rybaków wysyp galaretowatych stworzeń bywa z kolei uciążliwy, ponieważ zapychają sieci, co utrudnia połowowe rzemiosło.

Poparzenie przez meduzę. Tego nie rób
Chociaż poparzenie przez bałtycką chełbię nam nie grozi, spotkanie z bełtwią festonową lub przyniesionym przez prądy oceaniczne obcym gatunkiem może być bolesne. Jeśli dojdzie do kontaktu, najważniejsze to zachować spokój i działać według sprawdzonych zasad pierwszej pomocy. Miejsce poparzenia należy dokładnie przemyć - uwaga! - wodą morską, a nigdy słodką wodą z kranu, która może uaktywnić pozostałe na skórze komórki parzące. Następnie warto delikatnie usunąć resztki macek za pomocą pęsety lub karty bankomatowej (nie dotykajmy ich gołymi rękami!). Ból i pieczenie można złagodzić, przykładając zimny kompres, a w razie silniejszej reakcji alergicznej zastosować żel z hydrokortyzonem lub leki antyhistaminowe.












