O te 4 perfumy przechodnie zawsze pytają mnie na ulicy. Zachwycają już od pierwszej nuty
Mam ogromną słabość do słodkich perfum. Mogę wyjść z domu bez podkładu, z włosami związanymi w niedbały kok, ale nigdy, przenigdy bez perfum. To jest mój niewidzialny makijaż, moja wizytówka. Coś, co sprawia, że czuję się pewna siebie. Szczególnie teraz, gdy za oknem robi się coraz cieplej, a człowiek ma ochotę zrzucić z siebie nie tylko grube płaszcze, ale i zimową powagę. Wiosna to dla mnie lekkość, zmysłowość i zapach, który unosi się w powietrzu. I najwyraźniej nie tylko ja tak mam, bo co chwilę ktoś mnie zaczepia na ulicy, w sklepie czy w windzie, pytając: "Przepraszam, co to za perfumy?". Dlatego dzisiaj, zdradzę wam moje cztery perełki. Zapachy, które zbierają najwięcej komplementów.

Spis treści:
- Emporio Armani Power Of You
- YSL Libre Le Parfum
- Lancôme Idôle Nectar
- Carolina Herrera Good Girl Blush
Emporio Armani Power Of You
Zacznijmy od killera. Jeśli miałabym porównać ten zapach do drinka, to byłoby to idealnie schłodzone Pornstar Martini. Słodkie, ale z pazurem. Czujesz na początku soczystą, dojrzałą marakuję rozgrzaną słońcem, a po chwili do aromatu dochodzi wanilia, która dodaje całości elegancji. Ten zapach ma w sobie coś takiego, że od razu czuję się pewniejsza siebie. Jest flirciarski, świeży i bardzo kobiecy. Idealny na letnie wyjście z dziewczynami, kiedy chcesz, żeby wszyscy zwracali na ciebie uwagę.

YSL Libre Le Parfum
To jest zapach, którego używam, kiedy chcę poczuć się luksusowo i bezpiecznie jednocześnie. To cieplejsza, bardziej "miodowa" siostra klasycznego Libre. To wciąż ta sama lawenda i kwiat pomarańczy z oryginału, ale jakby skąpane w ciepłym miodzie i doprawione delikatną nutą szafranu. Brzmi dobrze, co? To jest zapach, który trwa i trwa, pięknie rozwija się na skórze i zostawia za sobą niesamowity ogon. Jest elegancki, ale nie sztywny. Ma w sobie siłę i charakter. Kiedy go noszę, czuję, że mogę zawojować świat. Albo przynajmniej przetrwać poniedziałkowe zebranie w pracy.

Lancôme Idôle Nectar
A teraz coś dla łasuchów! To są perfumy, które pachną tak, że masz ochotę je zjeść. Lancôme mnie naprawdę zaskoczyło - połączyli klasyczną, piękną różę z akordem popcornu w karmelu. Wiem, jak to brzmi, ale efekt jest obłędny! To nie jest infantylny zapach waty cukrowej. To jest super nowoczesne, radosne i zaskakujące połączenie. Słodycz jest idealnie przełamana kwiatową świeżością. Jest apetyczny, dziewczęcy i mega pozytywny. Zawsze, gdy mam go na sobie, ktoś mówi, że pachnę "pysznie". I dla mnie to największy komplement.

Carolina Herrera Good Girl Blush
Flakon w kształcie szpilki zna chyba każdy, ale ta wersja, w kolorze pudrowego różu, to mistrzostwo. Dla mnie to zapach czystej, kremowej kobiecości. Jest jak druga skóra. Pachnie bukietem świeżych piwonii, otulonych miękką, puchatą wanilią. Jest w nim coś pudrowego, ale jednocześnie świeżego dzięki bergamotce na otwarciu. To taki zapach-kameleon - pasuje i do białej koszuli, i do zwiewnej sukienki. Jest bardzo zmysłowy, ale w taki niewymuszony, naturalny sposób. Kiedy chcę się czuć po prostu ładnie i kobieco, zawsze sięgam po tę szpilkę.

Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.








