Sydney Sweeney jak Marilyn Monroe. Wyszła cała w bieli
Sydney Sweeney to kolejna gwiazda, która zachwyca swoją kobiecością i wdziękiem, a także wie doskonale, jak podkreślić strojem swoje atuty. Robi to w bardzo podobny sposób, jak niegdyś czyniła to najsłynniejsza gwiazda kina - Marilyn Monroe. To do niej można porównać Sydney podczas jej ostatniego wystąpienia na premierze filmu "The Housemaid".

Sydney Sweeney jak Marilyn Monroe? Skąd to podobieństwo?
Sydney Sweeney to amerykańska aktorka młodego pokolenia, która zdobyła światową rozpoznawalność dzięki rolom w popularnych serialach telewizyjnych takich jak "Euforia" oraz "Biały Lotos". Krytycy podkreślają jej zdolność do łączenia wrażliwości z intensywną emocjonalnością, co sprawia, że jej bohaterki zapadają w pamięć widzów.
Nie tylko jej talent aktorski rzuca się w oczy, ale także i uroda. Coraz częściej w medialnych komentarzach pojawiają się porównania Sydney Sweeney do Marilyn Monroe. Podobieństwa dotyczą przede wszystkim klasycznego typu urody opartego na jasnych włosach, delikatnych rysach twarzy i wyraźnej kobiecości, która przyciąga uwagę.
W obu przypadkach dostrzega się także kontrast pomiędzy wizerunkiem zmysłowej gwiazdy a wrażliwością i emocjonalną głębią widoczną w rolach. Choć dzielą je dekady i zupełnie inne realia Hollywood, Sydney Sweeney bywa postrzegana jako współczesne nawiązanie do ikony kina, jaką pozostaje Marilyn Monroe.
Jej ostatnie publiczne wystąpienie jeszcze pogłębiło to odczucie i podobieństwo do gwiazdy dawnego Hollywood.
Biel sukni i czerwień pomadki. Sydney Sweeney zachwyciła

Któż nie pamięta Marilyn Monroe w jej słynnej, zwiewnej białej sukience, wiązanej na karku, którą połączyła ze swoją charakterystyczną czerwoną szminką na ustach? Do tego blond włosy ułożone w luźne loki i tak Marilyn stworzyła ikoniczny wizerunek gwiazdy kina.
Nic więc dziwnego, że gdy Sydney Sweeney pojawiła się na premierze filmu "The Housemaid", skupiła na sobie uwagę i kojarzyła się właśnie z Marilyn w jej słynnej kreacji.
Sydney Sweeney olśniewała bielą na czerwonym dywanie w Los Angeles. Sydney zaprezentowała się w odsłaniającej dekolt kreacji, która uwydatniła również jej umięśnione ramiona.

Suknia Sydney miała marszczony gorset, który w pełni eksponował dekolt, a materiał "spływał" do jej talii, by także ją podkreślić i finalnie w spektakularny sposób upaść na ziemię.
Delikatny materiał u dołu był zakończony piórami, które też kojarzone są z kreacjami Marilyn. Blond piękność miała długie loki, które spływały kaskadami po ramionach, rozdzielając je na boku. Jej włosy podkreślały z kolei nienaganny makijaż, który zawierał odrobinę szkarłatu na ustach - też w stylu ikony starego kina.
Czyżby właśnie Sydney stała się nową Marilyn naszych czasów? Trudno oprzeć się temu wrażeniu, patrząc na tę stylizację.









