Spis treści:
- Tym pachniały kobiety w PRL-u. Wciąż można kupić te perfumy
- Magia kremu "Nivea" - symbolu PRL-u
- Makijaż kobiet w PRL-u: Królowała polska "Celia"
Choć okres PRL-u kojarzy się nam głównie z szarością, kolejkami i pustymi półkami, to nasze babcie i mamy starały się go "odczarować" nie tylko eleganckimi stylizacjami i fryzurami czy gustownymi dodatkami, ale także wyrazistym makijażem. Dostęp do luksusowych kosmetyków był oczywiście utrudniony, niewiele pań mogło sobie zresztą pozwolić na taki wydatek. Wbrew pozorom jednak, kobiety w PRL-u mogły liczyć na "podstawowy" zestaw urodowy i chętnie z niego korzystały.
Kosmetyki w PRL-u kupić można było w kioskach ruchu, sklepach, a te lepsze, zachodniej produkcji, w Pewexie lub w Baltonie. W większości produkowane one były przez Zjednoczenie Przemysłu Chemii Gospodarczej "Pollena" w Warszawie. Pochodziły z niej tak kultowe produkty jak: krem "Nivea", mydło "Biały Jeleń" czy perfumy "Być może".
Tym pachniały kobiety w PRL-u. Wciąż można kupić te perfumy
W latach 70. i 80. w kosmetyczkach polskich kobiet dominowały dwa, najłatwiejsze do zdobycia zapachy - wspomniane "Być może" i "Pani Walewska".
"Pani Walewska" pojawiła się na rynku w latach 70. jako kolejny produkt krakowskiej fabryki Miraculum i szybko stała się hitem, nie tylko w Polsce, ale i w Związku Radzieckim. Paniom spodobał się jej intensywny konwaliowo - różano - jaśminowy zapach i oryginalne, fantazyjne opakowanie, które wyróżniał unikatowy kształt, stylizowany na kapelusz Napoleona.
Nazwa marki pochodziła od nazwiska Marii Walewskiej, polskiej arystokratki, żyjącej na przełomie XVIII i XIX wieku, w której zakochał się Napoleon Bonaparte. Owocem tego związku był Aleksander Walewski, dyplomata i francuski polityk. Perfumy firmowane przez Walewską szybko stały się ikoną kosmetyki z tamtego okresu. Duża część tej produkcji wysyłana była zawsze do Rosji.
- "Zapach konwaliowo - różano - jaśminowy tak przypadł do gustu paniom za naszą wschodnią granicą, że w Moskwie otwarto sklep firmowy, ażeby w pełni odpowiedzieć na potrzeby tamtego rynku, a w 1987 roku otwarto Polsko-Radziecką Fabrykę Wyrobów Chemii Gospodarczej i Perfumeryjno - Kosmetycznych Miraculum - pisze Wojciech Przypilak w książce "Zakupy w PRL".
Co ciekawe, "Pani Walewska" wciąż produkowana jest w kilku różnych odmianach takich jak:
- Pani Walewska Classic,
- Pani Walewska Gold,
- Pani Walewska Noir,
- Pani Walewska White,
- Pani Walewska Ruby,
- Pani Walewska Sweet Romance.
Perfumy kupić można zarówno w popularnych drogeriach stacjonarnych jak i na oficjalnej stronie Miraculum - producenta marki.
"Pani Walewska" to dziś nie tylko perfumy, ale także m.in.: kremy dla cery dojrzałej, sera, balsamy, dezodoranty, płyny do kąpieli, kultowe mydełka czy liczne zestawy prezentowe.
Hitem w epoce PRL- u były także perfumy "Być może", dostępne zarówno w Peweksie jak i w kioskach. "Być może" pojawiły się na rynku również w latach 70., a produkowała je polska "Pollena". Wyróżniała je dobra, konkurencyjna cena oraz intensywne i trwałe zapachy. Jako pierwszy na rynku pojawił się zapach "Być może... Paris", który miał przywoływać nastrój Paryża jako awangardowej stolicy mody, pełnej artystycznej bohemy. Sukces był ogromny, więc "Pollena" wypuściła kolejne propozycje - "Być może... Rome", "Być może... London", "Być może... New York" i "Być może... Tokyo".
Dziś perfumy "Być może" produkuje koncern "Miraculum", który w ostatnich latach mocno poszerzył ofertę o kilka dodatkowych zapachów. W sprzedaży są także dezodoranty.
Najpopularniejszym mydłem PRL-u było oczywiście mydło szare - "Barwa", "Biały Jeleń" czy "Siedem kwiatów". Prawdziwym luksusem było mydełko "Fa", które miało wtedy podobno przepiękny zapach. W latach 70. i 80. oryginalne produkty "Henkela" były w Polsce bardzo trudno dostępne, więc stanowiły synonim zachodniej jakości, który można było kupić w sklepach Pewex. Takim luksusem były także: szwajcarski roll-on "Fenjal" i dezodoranty w spreju: "Impulse" oraz "Bac".
Zamiast antyperspirantów panie używały talku w granatowej puszce, oczywiście z Pewexu.
Pielęgnacja skóry twarzy kobiet z epoki PRL-u ograniczała się w większości do jednego, kultowego dziś kosmetyku - niebieskiego kremu w metalowym pudełeczku.

Magia kremu "Nivea" - symbolu PRL-u
Historia kremu "Nivea" zaczyna się tak naprawdę od odkrycia eucerytu, środka emulgującego, łączącego olej z wodą i przekształcającego je w wyjątkowo delikatną i stabilną emulsję. Został on opracowany przez doktora Isaaca Lifschütza przed 1911 rokiem, a następnie trafił do, urodzonego w Gliwicach, doktora Oscara Troplowitza, chemika i współzałożyciela firmy Beiersdorf. Ten uznał, że to doskonała baza do produkcji kremu kosmetycznego. Troplowitz długo rozmyślał nad nazwą produktu aż wpadł na "Nivea", którą zaczerpnął od łacińskiego słowa "nix, nivis" oznaczającego "śnieg". Tłumacząc dosłownie, "Nivea" oznacza więc "śnieżnobiały", a taki jest przecież najpopularniejszy krem świata.
Kosmetyk odniósł błyskawiczny i ogromny sukces, a cała linia została wkrótce poszerzona o puder, mydło i mleczko do włosów. Dziś produkty "Nivea" dostępne są w ponad 200 krajach na całym świecie. Kosmetyk sprzedawany jest wciąż w słynnym niebieskim pudełku, które stanowi jego znak rozpoznawczy.
Choć krem "Nivea" zadebiutował w Niemczech, to niemal natychmiast pojawił się w Polsce. W 1925 roku, przy ulicy Piotra Skargi w Katowicach, otwarto Wytwórnię Specyfików Beiersdorfa PEBECO. Kilka lat później, ze względu na szybki rozwój rynku, produkcję przeniesiono do większej fabryki w Poznaniu. Krem "Nivea" wciąż ma się dobrze, a sama marka ma dziś w swojej ofercie kilkaset produktów!
Nieliczne kobiety, które nie zostały fankami niebieskiego kremu, używały kremu "Śnieg Tatrzański". Reklamowano go jako kosmetyk, który "udelikatnia, upiększa, matuje i chroni cerę". Był więc pewnego rodzaju alternatywą dla bardzo tłustego kremu "Nivea".

Makijaż kobiet w PRL-u: Królowała polska "Celia"
Choć kobiety w PRL-u nie miały dużego wyboru kosmetyków kolorowych, to trzeba oddać, że były one w miarę dostępne i przystępne cenowo. Popularnością cieszyła się marka "Celia", powstała w 1959 roku, kiedy to stworzono recepturę pomadki do ust o tej samej nazwie. Hitem szybko stały się pomadki transparentne oraz zmieniające kolor pod wpływem utlenienia - zielona na ustach stawała się różowa. Dobrze radził sobie również tusz do rzęs tej marki w kamieniu (rozrabiany z wodą). Kobiety w PRL-u lubiły mocny makijaż, w którym ważną rolę ogrywał róż do policzków, najczęściej marki "Pollena" czy "Miraculum". Standardem były róże w żywych, odważnych kolorach.

Marka "Celia" nadal istnieje i produkuje szminki oraz błyszczyki, ale także kremy, cienie do powiek czy lakiery i odżywki do paznokci. Dostać je można zarówno w sklepach stacjonarnych jak i internetowym sklepie marki. Nieźle radzi sobie również "Miraculum", choć w kwestii kosmetyków kolorowych postawiło na nową markę, JOKO.
W PRL-u stosowano też oczywiście puder do twarzy, także marki "Celia". Sporą popularnością cieszył się też kosmetyk "Constance Carroll", dostępny w lepszych drogeriach i sklepach Pewex.
Panie w PRL-u chętnie malowały paznokcie, choć wybór lakierów nie był oszałamiający - królowały róż oraz czerwień. Prócz "Celi", miała je w ofercie również "Pollena - Uroda", oferująca np. linię "Atena" czy nieco bardziej ekskluzywna "EWA Paris". Szczytem marzeń były lakiery z Pewexu np. "Max Factor" czy "Helena Rubinstein". Lakier zmywało się acetonem.
W epoce PRL-u nie istniały takie produkty jak płyny micelarne, mleczka, toniki czy waciki do twarzy. Makijaż zmywano więc po prostu wodą z mydłem, a ten mocniejszy - np. tłustym mlekiem.
Oferta produktów do pielęgnacji włosów również była ograniczona. Większość kobiet miała w swojej kosmetyczce szampon pokrzywowy oraz szampon familijny. Czasem włosy myto po prostu mydłem, stosowano też ocet oraz wodę brzozową do płukania. Nie było odżywek, za to na suche włosy nakładano naftę kosmetyczną.
Zobacz również: Manicure w stylu włoskim. Prosty trik wydłuża paznokcie i wysmukla dłonie
Manicure też ma swoje sezony. Zobacz, jakie kolory i wzory królują teraz na paznokciach i które z nich podkreślą twój styl. Subtelnie, odważnie albo z nutą błysku. Wybór należy do ciebie. Więcej na styl.interia.pl/trendy











