Jak postąpić, gdy znajdziemy dzikie, ranne zwierzę? Podstawą bezpieczeństwo
Zima to czas, w którym jesteśmy bardziej wyczuleni na cierpienie zwierząt - wspieramy schroniska, dokarmiamy ptaki czy wolnożyjące koty. Co jednak w sytuacji, gdy znajdziemy dzikie zwierzę, zmarznięte i potrzebujące naszej pomocy? To bardziej skomplikowane!

Pierwszym krokiem, który powinniśmy uczynić po znalezieniu dzikiego, rannego zwierzęcia jest telefon do służb, na których spoczywa odpowiedzialność za ochronę zwierząt. Generalnie za bezpieczeństwo dzikich zwierząt odpowiada urząd gminy, na którego terenie doszło do zdarzenia. Obowiązkiem gminy jest więc udzielenie pomocy poszkodowanemu albo wskazanie lekarza weterynarii, który ma podpisaną umowę na 24-godzinną opiekę nad zwierzętami. W teorii poszkodowany zwierzak powinien trafić do specjalistycznego ośrodka rehabilitacji zwierząt chronionych. Kto jednak choć raz w życiu próbował pomóc rannemu zwierzęciu wie, że nie jest to wcale ani tak proste ani oczywiste, jak mogłoby się wydawać.
W pierwszej kolejności powinniśmy jednak spróbować uzyskać pomoc od policji lub straży miejskiej (997 lub 112) - służby te mają obowiązek przyjąć i zarejestrować zgłoszenie, a następnie koordynować działania z gminą, która powinna wdrożyć program opieki nad zwierzętami. Pomocy możemy szukać także w nadleśnictwie, u zarządców dróg oraz w ośrodkach rehabilitacji dzikich zwierząt. W każdym województwie znajduje się taki ośrodek, a pełną listę znaleźć można na stronie internetowej Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Ostatnim, choć nierzadko najbardziej dostępnym rozwiązaniem, jest zgłoszenie się do lokalnych organizacji charytatywnych, które, nawet jeśli zajmują się domowymi pupilami, na pewno nie odmówią pomocy i skierują nas do ośrodków specjalistycznych.
Nierzadko jednak, w sytuacji znalezienia rannego zwierzaka, liczy się czas i to od nas zależy, czy uda się go uratować. Jeśli nie możemy uzyskać profesjonalnej pomocy, możemy sami zaopiekować się rannym zwierzęciem. Jak to zrobić?
Znalazłeś ranne, dzikie zwierzę? Zasady pierwszej pomocy
Zima zbiera wśród dzikich, rannych zwierząt ogromne żniwa. W sytuacji, gdy nie mogą się ruszyć i schronić przed mrozem, ich szanse na przeżycie gwałtownie maleją. Zwierzaki aktywne zimą, które mogą potrzebować naszej pomocy i na które możemy natknąć się w miastach, to oczywiście ptaki, wiewiórki, kuny, łasice czy zające. Czasem zdarzają się także jeże, choć zdrowe osobniki powinny o tej porze roku spać. Niestety, nierzadko człowiek sam przerywa hibernację miejskich jeży poprzez prace ziemne i budowlane lub z pomocą pupili - psy lubią bowiem rozkopywać kopce, budząc, a nierzadko raniąc śpiące jeże. W mieście coraz częściej spotykamy także lisy, ale te, które lgną do człowieka, mogą być chore na wściekliznę i nie należy się do nich zbliżać.
Jeśli znaleźliśmy takiego nieszczęśnika, niezależnie od gatunku, powinniśmy w pierwszej kolejności ogrzać jego zmarznięte ciało. Właściwa temperatura ciała ssaków to ok. 38 stopni Celsjusza, u ptaków 42-43 stopnie - jest więc ona wyraźnie wyższa niż temperatura ludzkiej dłoni. Jeśli znalezione zwierzę jest chłodniejsze od dłoni, musimy je szybko ogrzać.
W sytuacji, gdy jesteśmy blisko domu, możemy bezpiecznie (najlepiej w grubych rękawiczkach lub przez materiał) zabrać je do środka i umieścić pod żarówką, dającą ciepłe światło lub na poduszce elektrycznej. Dobrym rozwiązaniem jest także tymczasowy termofor z dwóch słoiczków, wypełnionych ciepłą wodą i owiniętych razem materiałem na tyle grubym, aby zwierzak się nie poparzył. Jeśli jesteśmy w trasie i mamy taką możliwość, możemy zabrać zwierzę do auta, opatulić szczelnie kocem, kurtką lub jakimkolwiek innym, grubym materiałem, który mamy pod ręką. Doskonałym rozwiązaniem jest umieszczenie zwierzęcia w kartonowym pudełku, blisko źródła ciepła.
Trzymajmy się zawsze prostej zasady - ciepło, cicho, ciemno, która pomaga zminimalizować stres i zwiększyć poczucie bezpieczeństwa. Możemy także zasłonić poszkodowanemu zwierzęciu oczy. Nakrycie jego głowy kawałkiem nieprzepuszczającego światła materiału pomoże je uspokoić i wyeliminować bodźce z otoczenia.
WAŻNE: Jeśli zwierzę jest mokre, trzeba je szybko wysuszyć (ręcznikiem papierowym lub suszarką) - mokre pióra czy sierść gwałtownie przyspieszają wychładzanie organizmu.
UWAGA: Wiewiórki, kuny i inne łasicowate mogą przenosić wściekliznę! Dotykamy je więc tylko na własną odpowiedzialność i gdy nie ma innego wyjścia, zwierzę jest spokojne lub nieprzytomne i tylko przez gruby materiał!
Mocno wychłodzone zwierzę nie będzie raczej chciało pić i jeść, ale jeśli pozostaje pod naszą opieką dłużej, powinniśmy spróbować napoić je delikatnie osłodzoną wodą (najlepiej glukozą), podając "kropla po kropli" z pipety do pyszczka lub dzioba. Nigdy nie poimy zwierząt nieprzytomnych.
Czekając na pomoc lub w drodze do kliniki, powinniśmy zadbać o właściwe zabezpieczenie rannego zwierzaka. Najlepsze będzie wspomniane już tekturowe pudełko, wyścielone suchym ręcznikiem papierowym lub ciepłym materiałem. Jeśli go nie mamy, otulmy nieszczęśnika kocem lub częścią własnej garderoby.
Jeśli przynieśliśmy ranne zwierzę do domu, to pamiętajmy, że pod żadnym pozorem nie powinno ono przebywać w łazience czy kuchni. Dzikie zwierzęta bardzo źle znoszą zapach chemikaliów (proszków czy mydeł), gazu i spalin z kuchenki gazowej, zapachu lakierów, farb i rozpuszczalników. Takie zwierzę nie może mieć też oczywiście kontaktu z domowymi pupilami!
Jeśli czekamy na pomoc w trudniejszych warunkach - na łące, w lesie czy na ulicy, pod żadnym pozorem nie kładźmy wychłodzonego zwierzaka na zimnej ziemi - to tylko pogorszy jego stan. Rannych zwierząt nie wolno też kłaść na wacie, którą mogą połknąć i "zatkać" sobie przewód pokarmowy. Niebezpieczne są także wszelkiego rodzaju "gałganki", włóczka czy podarte materiały z wystającymi nitkami. Dzikie zwierzęta, będące dodatkowo w stresie, mogą się w nie zaplątać, a nitka odcina dopływ krwi, co może prowadzić do martwicy.
W niektórych, trudnych przypadkach, gdy zwierzę ma duże, otwarte rany i krwawi, kluczowy jest czas i to na nas spoczywa obowiązek udzielenia pierwszej pomocy. Priorytetem jest jednak zawsze nasze bezpieczeństwo! Chcąc opatrzeć ranę i zahamować krwawienie, powinniśmy (po wcześniejszym założeniu rękawiczek) nałożyć zwykły gazik i plaster apteczny, przylepiając opatrunek do piór lub sierści. Nie należy zaciskać go zbyt mocno, by nie ograniczyć krążenia krwi w rannej kończynie.
WAŻNE: Nie używamy wody utlenionej, a tym bardziej spirytusu! Co najwyżej, możemy przemyć ranę rywanolem.

Czy powinniśmy karmić ranne, dzikie zwierzęta?
Najważniejsza zasada mówi, że pod żadnym pozorem nie możemy karmić zwierząt rannych i po wypadkach. Mogą one mieć wstrząśnienie mózgu. Karmimy tylko pisklęta/ oseski oraz stabilne zwierzęta i to pod warunkiem, że jesteśmy zmuszeni opiekować się nimi dłużej. Pisklęta ptaków można karmić np. gotowanym jajkiem, by utrzymać je przy życiu, do czasu przekazania ich we właściwe ręce. Ptaków nie wolno poić mlekiem!
Drapieżników nie karmimy chlebem ani ziarnami, a jedynie surowym mięsem. Nie wolno im też podawać białych robaków wędkarskich.
Jeży nie karmimy owocami ani pieczywem - są owadożerne i mięsożerne.
Wiele osób popełnia błąd karmiąc oseski mlekiem krowim. Ma ono niestety z reguły znikomą zawartość tłuszczu, a takie maluchy potrzebują mleka ok. 30 proc. Warto też pamiętać, że zbyt duża zawartość laktozy w mleku krowim jest bardzo szkodliwa dla innych gatunków ssaków.
Lista zakazów żywieniowych jest bardzo długa, więc zanim zdecydujemy się nakarmić ratowane zwierzę, powinniśmy za wszelką cenę spróbować skontaktować się z Fundacją Dzika Klinika lub sprawdzić na ich stronie, co można podać bezpiecznie ratowanemu zwierzęciu.
PAMIĘTAJ! Długotrwałe przetrzymywanie dzikich zwierząt bez pozwolenia jest niezgodne z prawem. Jak najszybciej trzeba je przekazać podmiotom upoważnionym do zajmowania się nimi.
W sytuacji, gdy doszło do wypadku z dużym, dzikim zwierzęciem jak dzik, jeleń czy łoś, nie powinniśmy pomagać na własną rękę, ale jak najszybciej poinformować służby i w bezpiecznym miejscu czekać na ich przyjazd. Inaczej jest w przypadku saren, które boją się człowieka, nie są agresywne i możemy (zawsze w rękawiczkach!) udzielić im pierwszej pomocy, a co najważniejsze - ogrzać ich ciała.
Podstawowa zasada ratowania dzikich zwierząt jest prosta - zawsze jak najszybciej kontaktuj się z osobami umiejącymi im pomóc, a działaj tylko w sytuacji, gdy sam jesteś bezpieczny, a twoje działanie nie pogorszy stanu zwierzaka i jest w danym momencie niezbędne, by uratować mu życie.
Porady zawarte w tym artykule pochodzą z broszur przygotowanych przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie oraz Fundację Dzika Klinika.
Zobacz również: Ma 21 lat i pokazała Polsce, jak zajmuje się bezdomnymi kotami. Jej profil pokochały setki
Każdy gatunek ma swoją opowieść. Od najmniejszych owadów po zwierzęta, które potrafią przebyć tysiące kilometrów, by wrócić do domu. Poznaj historie, które pokazują potęgę natury. Więcej na styl.interia.pl









