Kocie zdrowie pod lupą. Adrianna Iwan o sygnałach, które powinny być alarmujące
Koty nie skarżą się wprost. Nie pokażą bólu w oczywisty sposób, a sygnały jakie wysyłają, można pomylić z bardzo błahymi sprawami. Ich choroba zaczyna się od detali, zmiany nawyków, drobnych odstępstw od codzienności. Książka "Kot w chorobie" autorstwa Adrianny Iwan powstała właśnie po to, by nauczyć opiekunów widzieć to, co łatwo przeoczyć i reagować, zanim będzie za późno. W rozmowie z Interią autorka książki odpowiada na pytania, na co opiekun kota powinien zwracać uwagę, jakie choroby najczęściej dotykają koty, czym jest szeroko pojęty dobrostan tych zwierząt, a także jak o niego dbać.

Książka, która zostaje w pamięci. Wiedza pojawia się zanim zjawi się choroba
"Kot w chorobie" to nie jest książka, po którą sięga się w panice, gdy kot nagle zaczyna chorować. Jej sens ujawnia się wcześniej w spokojnym czytaniu, w zapamiętywaniu, w budowaniu świadomości.
- To jest przydatne, żeby to przeczytać i zapamiętać jak najwięcej rzeczy. I możesz wtedy szybko reagować - zaznacza w rozmowie z Interią Adrianna Iwan.
Właśnie w tej szybkości reakcji opiekuna kryje się sedno całego projektu. Książka została zbudowana tak, by uporządkować wiedzę według układów w organizmie kota. Czytelnik nie dostaje więc zbioru przypadkowych informacji, ale logiczną mapę od układu pokarmowego, przez nerwowy, aż po hormonalny czy wydalniczy. To sposób myślenia zbliżony do tego, którym posługują się lekarze weterynarii.
Zobacz również:
Ale Iwan od początku zaznacza granicę - to nie jest narzędzie do samodzielnego leczenia. To przewodnik, który ma pomóc zauważyć problem i trafić z nim do specjalisty.
- Żadna książka nigdy nie zastąpi wywiadu i badania klinicznego. Celem jest nauczenie opiekunów obserwacji i współpracy z lekarzem - zaznacza Adrianna Iwan
Dlaczego koty miały pierwszeństwo?

Choć autorka pracuje również nad książką o psach, to właśnie koty dostały pierwszeństwo. Nie z przypadku, lecz z przekonania.
- Koty są dalej takie "drugie", pomijane. A ja się z tym nie zgadzam. Kocham zarówno psy, jak i koty, ale to przez to, że wciąż kotom poświęca się mniej uwagi, to u mnie one otrzymały symbolicznie pierwsze miejsce - mówi.
To przekonanie wyrasta nie tylko z doświadczenia, ale też z obserwacji rzeczywistości. W gabinetach weterynaryjnych, w działaniach edukacyjnych, a nawet w społecznych zbiórkach, psy wciąż przyciągają więcej uwagi. Koty często funkcjonują gdzieś obok, jako zwierzęta "łatwiejsze", bardziej samodzielne, mniej wymagające.
Tymczasem ta pozorna łatwość bywa złudna. Bo koty chorują inaczej i to "inaczej" sprawia, że ich problemy zdrowotne częściej nam umykają. Jednak na szczęście sytuacja zaczyna się powoli zmieniać, co pokazuje nawet powstawanie oddzielnych gabinetów weterynaryjnych dla tych zwierząt. Są one przystosowane tak, by nie stresować dodatkowo kotów. Nie spotkamy w nich psów, które często instynktownie chcą gonić koty lub zaczynają na nie szczekać, co już tworzy sytuację stresową dla kota.
Znajdziemy za to regały, głębokie półki, gdzie opiekun może postawić kontenerek z kotem w środku na czas oczekiwania. Nie jest to fanaberia - koty uwielbiają oglądać otoczenie z góry, a nie z poziomu podłogi. Realizacja tej podstawowej potrzeby wystarczy, by zwiększyć zwierzęciu komfort w trakcie oczekiwania na wizytę. Tylko tyle i aż tyle, a tu dopiero zaczyna się wgląd w potrzeby, zdrowie i życie tych zwierząt.
Choroba, której nie widać. Patrz na kota uważniej

Rozmowa z Adrianną Iwan bardzo szybko schodzi na temat, który przewija się przez całą książkę: maskowanie bólu.
- Kot z natury jest drapieżnikiem. On musi maskować ten ból, bo gdyby pokazał słabość, zostałby wyeliminowany. Oczywiście to instynktowne zachowanie, zakorzenione w umysłach kotów. Naszą rolą jako opiekunów jest zauważenie nawet najmniejszych zmian w zachowaniu naszego kota - przekonuje Adrianna Iwan.
To ewolucyjny mechanizm, który w warunkach domowych wciąż działa. Kot, nawet jeśli cierpi, bardzo długo będzie udawał, że wszystko jest w porządku. Nie pokaże tego w sposób, do jakiego przyzwyczaiły nas psy, choć one też długo potrafią maskować ból. Koty jednak są w tym mistrzami.
Zamiast wyraźnych sygnałów pojawiają się drobne zmiany. Kot przestaje wskakiwać na parapet, który wcześniej był jego ulubionym miejscem. Zaczyna spać więcej albo przeciwnie - jego sen staje się płytki i przerywany. Może zmienić sposób korzystania z kuwety albo inaczej reagować na jedzenie.
- Najmniejszy objaw może mieć znaczenie. - podkreśla Iwan. - Czasami jeden detal sprawia, że lekarz wie, w którą stronę iść. Podstawą diagnostyki jest wywiad z opiekunem, którego wiedza i obserwacja są bezcenne.
To, co najczęściej ignorujemy

W tej codzienności łatwo coś przeoczyć. Zwłaszcza że wiele sygnałów wydaje się banalnych, czasem absurdalnych.
Autorka zwraca uwagę, że jednym z najczęstszych problemów jest brak uważnej obserwacji.
- Za mało czasu poświęcamy na obserwowanie kotów. Po co nam zwierzęta, jak nawet wnikliwiej na nie nie patrzymy? Nie wiemy, jak szybko się zazwyczaj poruszają, w jakiej pozycji śpią, gdy czują się dobrze, jak wysoko potrafią wejść na meble, jaki mają apetyt. To wszystko jest istotne. Nawet to, w jaki sposób się z nami bawią i czy lubią nasz dotyk - mówi.
Zdarza się, że opiekun zauważa zmianę dopiero wtedy, gdy problem jest już poważny i przeoczył wcześniejsze, subtelne sygnały - inne zachowanie, mniejsza aktywność, zmiana apetytu.
Szczególnie jaskrawy jest przykład kuwety. To miejsce, które może powiedzieć o zdrowiu kota więcej niż jakiekolwiek urządzenie diagnostyczne, jeśli tylko ktoś zechce spojrzeć.
- Oglądajmy wydaliny naszych zwierząt. One bardzo dużo mówią o zdrowiu - apeluje autorka książki. - Zapach, konsystencja, kolor - to wszystko są sygnały mówiące o stanie zdrowia kota.
To wiedza prosta, ale często pomijana. Bo wymaga uważności, regularności i spojrzenia na coś, co często dla człowieka jest trudne, nieco obrzydliwe.
Karty obserwacji, czyli próba nauczenia patrzenia

Z tej potrzeby uważności narodziły się w książce "Kot w chorobie" karty obserwacji, które autorka umieściła w każdym rozdziale dostosowanym do poszczególnych układów kota. To zestawy pytań, które mają pomóc uporządkować codzienne obserwacje.
Nie chodzi o skomplikowaną analizę, lecz o prostą refleksję nad tym, jak kot funkcjonuje na co dzień. Czy je tyle samo co zwykle. Czy pije więcej lub mniej. Czy nadal wskakuje na ulubione miejsca. Jak śpi. Jak się zachowuje.
- To my spędzamy z tymi zwierzętami najwięcej czasu. To my jesteśmy w stanie zauważyć najwięcej - podkreśla Iwan.
Zebrane w ten sposób informacje stają się bezcenne w gabinecie weterynaryjnym. Warto też pamiętam o tym pod kątem wydatków. Adrianna Iwan jest zdania, że im więcej opowiemy specjaliście, tym więcej obszarów będzie mógł wykluczyć z diagnostyki, a co za tym idzie - koszty poniesione przez opiekuna mogą być niższe.
Układ pokarmowy kota. Początek wielu problemów

W rozmowie pojawia się też pytanie o to, który układ najczęściej sprawia problemy. Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale jeden wątek powraca szczególnie często.
- Zdrowie zaczyna się od miski - mówi autorka, opierając się na nauce i prywatnym doświadczeniu.
Układ pokarmowy jest miejscem, w którym najczęściej pojawiają się pierwsze objawy. Biegunki, wymioty, problemy trawienne, jak wzdęcia i gazy. To sygnały, z którymi opiekunowie najczęściej trafiają do gabinetu.
Ale to nie są jedynie lokalne problemy. Jelita wpływają na cały organizm - na układ odpornościowy, hormonalny, a nawet nerwowy. To, co trafia do miski, przekłada się na funkcjonowanie całego ciała.
To, co zwierzę przyjmie z pokarmu, wpływa na wszystko. – podkreśla Iwan. – Nie tylko na układ pokarmowy, ale na cały organizm. Podobnie jak u człowieka, w jelitach kotów mieści się odporność.
Warto też pamiętać o tym, że kot jest mięsożercą bezwzględnym - podstawą jego diety musi być mięso i jeżeli decydujemy się na karmę dla kota, to zwróćmy uwagę ile i jakiego mięsa ona w sobie zawiera.
Dieta, sen i ruch jako system naczyń połączonych

Z czasem rozmowa zaczyna zataczać szersze kręgi. Zdrowie kota przestaje być tylko kwestią chorób, a staje się opowieścią o codzienności. Dieta okazuje się fundamentem, ale nie jedynym elementem. Równie ważny jest sen, który u kota pełni funkcję regeneracyjną.
- Jeżeli kot śpi, to nie wyrywamy go z tego snu. - mówi specjalistka. - Sen to regeneracja. Tak samo jak u ludzi. Niczym się pod tym kątem nie różnimy od siebie.
Obok snu pojawia się aktywność. Kot, który się nie rusza, zaczyna chorować. Jego stawy są obciążone bez nadmiar tkanki tłuszczowej, a organizm traci równowagę.
Ale ruch kota to coś więcej niż tylko fizyczna aktywność. To także realizacja instynktu łowieckiego i tu wracamy do układu pokarmowego i trawiennego.
- Kot bawi się, polując i wypełnia wtedy niezwykle ważne dla kota, ogniwa łańcucha łowieckiego. Ten proces powinien być domknięty jedzeniem - tłumaczy.
To tzw. łańcuch łowiecki. Zabawa, pościg, "złapanie ofiary" i na końcu nagroda w postaci jedzenia. Dopiero wtedy organizm kota się wycisza. Właśnie wtedy, na koniec zabawy kot powinien dostać pokarm lub chociaż przysmak.
- Jak to domkniemy, to redukujemy stres i wspieramy zdrowie, także zdrowie jelit kota - dodaje.
Czas, który mamy razem

Na końcu tej opowieści nie ma spektakularnej puenty. Jest raczej cicha refleksja, która powraca w słowach autorki.
- Każdy z nas ma ileś czasu na tej planecie, a nasze zwierzęta mają go częściej mniej niż my - mówi.
To zdanie zamyka książkę i rozmowę jednocześnie. Bo wszystko, o czym mówi Adrianna Iwan - dieta, sen, aktywność, obserwacja - sprowadza się do jednego: jakości wspólnego życia. Jeżeli mamy ograniczony czas razem, to wykorzystajmy go jak najlepiej potrafimy, dbając o zdrowie i jakość tego życia.
Uważność nie jest obowiązkiem. Jest formą troski. Dlatego, sięgając po książkę Adrianny możemy nieco inaczej spojrzeć na naszego kota. Bardziej dogłębnie i uważnie.
Czasem wystarczy drobna obserwacja, by odkryć, co naprawdę chce ci powiedzieć twój kot lub pies. Poznaj zachowania, które zdradzają jego nastrój i potrzeby. Zobacz na styl.interia.pl/zwierzęta










