Kot symbolem staropanieństwa? Popularny mit odszedł do lamusa
Pokolenie milenialsów dorastało w świecie, w którym stereotyp "starej panny z kotem" miał się wyjątkowo dobrze. Nic dziwnego, bo ten głęboko zakorzeniony mit społeczny miał swoje źródła w historii, religii, kulturze oraz dawnych normach obyczajowych.
W średniowieczu wierzono, że kobiety żyjące samotnie, takie jak wdowy czy zielarki uprawiają magię. Jeśli dodatkowo żyły z kotem (Kościół przypisywał kotom, zwłaszcza czarnym, powiązania z siłami nieczystymi), to nie miały lekkiego życia. Koty uważano bowiem za chowańce czarownic, czyli demony w zwierzęcej skórze. Miały one żyć z czarownicami, jeść z ich misek, a nawet karmić je własną krwią.
Kobiety żyjące samotnie często pomagały kotom, karmiąc je i opiekując się nimi. Te odwdzięczały się im, polując na gryzonie. Tak chroniły swoje opiekunki przed pchłami roznoszącymi dżumę. Kobiety rzadziej chorowały i w oczach zabobonnego społeczeństwa był to niezbity dowód na ich magiczne moce.
Co ciekawe, zarówno kotom, jak i samotnym kobietom przypisywano w kulturze bardzo podobne cechy. Kot, tajemniczy, niezależny i chodzący własnymi drogami, miał wiele wspólnego z samotną panią, żyjącą poza ogólnie przyjętym schematem społecznym. Ich niezależność budziła więc zawsze strach i respekt, ale dodatkowo skłaniała do wyśmiewania czy wręcz dręczenia kotów oraz samotnych outsiderek.
W epoce wiktoriańskiej oraz w kolejnych dekadach mocno zdefiniowano rolę kobiety w społeczeństwie - miała być żoną i matką. Jeśli przekroczyła wiek uznawany za najlepszy do zamążpójścia, zostawała "starą panną". Według społeczeństwa, całą swoją miłość "przerzucała" na pupila, nierzadko traktując go jako namiastkę dziecka. Dziś wiemy, że teoria ta nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, a koty kochają zarówno singielki w średnim wieku, jak i małżeństwa, rodziny z dziećmi czy seniorzy. Jak się okazuje, w grupie tej jest też mnóstwo mężczyzn - amerykańscy naukowcy opublikowali nowe wyniki badań, według których "koci ojcowie" wydają na swoich pupili majątek i bardzo dbają o ich dobrostan!
Zobacz również: Kot wciąż chowa się w zakamarkach domu? Oto, co chce ci przekazać

Amerykańscy "cat dads" dochodzą do głosu. Na koty mogą wydać majątek
Stany Zjednoczone oszalały na punkcie kotów! Według najnowszych danych, opublikowanych przez American Pet Products Association (APPA), za nowym trendem stoją przedstawiciele Gen Z i rosnąca grupa mężczyzn opiekujących się kotami.
Według 2026 Cat Report, opartego na wynikach National Pet Owners Survey 2025, w roku 2025 kota posiadało 53 mln amerykańskich gospodarstw domowych, czyli 39 proc. wszystkich gospodarstw. Było to 5 proc. więcej niż rok wcześniej. W 2024 roku obserwowano natomiast kolejny wzrost o rekordowe 23 proc. Zmiana godna odnotowania zachodzi też w strukturze właścicieli mruczków.
Nowe badania wykazały, że przedstawiciele Gen Z stanowią obecnie 22 proc. opiekunów kotów. Ich udział zwiększył się w ciągu roku aż o 10 proc. Co ciekawe, 43 proc. amerykańskich opiekunów kotów stanowią mężczyźni. W grupie panów z pokolenia Z liczba opiekunów wzrosła aż o 27 proc. w porównaniu do poprzedniego roku.
Zmianę zauważają też oczywiście spece od marketingu i zaczynają kierować swoją ofertę już nie tylko do samotnych pań i "kocich mam", ale również do opiekunów płci męskiej. Najnowsze badania pokazały, że panowie chętnie przeznaczają większą część budżetu na produkty dla swoich pupili, nie oszczędzają na karmach premium oraz specjalistycznych produktach.
APPA zauważyła też inny ciekawy trend. Wśród młodych opiekunów kotów z pokolenia Z rośnie popularność gospodarstw domowych z kilkoma mruczkami. Dotyczy to również gospodarstw prowadzonych przez mężczyzn - posiadanie trzech lub więcej zwierząt wzrosło w tej grupie o 117 proc. od 2018 roku.
Gen Z coraz częściej łączy produkty podstawowe z tymi bardziej wyspecjalizowanymi. Młodzi opiekunowie chętnie sięgają po rozwiązania wspierające zdrowie oraz dobrostan mruczków i wzbogacają ich środowisko. Nie bez znaczenia jest fakt, że chętnie wydają pieniądze, otwiera się w nowym oknie, by ich kotom niczego nie brakowało, ale szukają równowagi między ceną a wartością dodaną. Według ekspertów, przyszłość należeć więc będzie do producentów produktów oferujących wyraźną funkcję - zdrowotną, behawioralną lub środowiskową. Co ważne, nie muszą być to jednak tylko produkty premium.
Badania wykazały, że marki odchodzą już od stereotypowego komunikatu "dla kociej mamy". Kot ma już także "tatę" - wymagającego, odpowiedzialnego opiekuna, który jest w stanie wydać na niego całkiem sporo pod warunkiem, że zaproponuje mu się wartość dodaną i produkt wart swojej ceny.
Zobacz również: Twój kot zjada robaki, resztki z talerza i "co się nawinie"? To groźny nawyk











