Opiekunowie psów popełniają ten błąd nagminnie. Specjalista ostrzega
Psy to nie dzikie zwierzęta, a często pełnoprawni członkowie naszych rodzin, o dobrobyt których powinniśmy dbać każdego dnia na różnych poziomach. Zapewnianie psu możliwości realizacji jego potrzeb wynikających z gatunku to jeden z obowiązków opiekuna, ale jak to robić, by odbywało się to w sposób bezpieczny i dla psa i dla człowieka? Tu pojawia się pytanie o higienę, bo to jej utrzymywanie może rozwiązań wiele problemów wynikających z życia z psem w kwestii zdrowia zwierzęcia, ale też i zdrowia opiekuna.

Między naturalnością a odpowiedzialnością. Jak znaleźć złoty środek w dbaniu o higienę psa?
W ostatnich miesiącach w przestrzeni internetowej coraz częściej pojawiają się dyskusje dotyczące higieny życia z psem. Emocje budzi zwłaszcza temat psich misek, których - jak się okazuje - wielu opiekunów nie myje regularnie, a jedynie dolewa świeżą wodę. W szerszej perspektywie widać wyraźną polaryzację postaw.
Zobacz również:
Z jednej strony są osoby przekonane, że pies powinien doświadczać świata bez większych ograniczeń - kąpać się w każdym zbiorniku wodnym, brać do pyska znalezione na spacerze kości czy padlinę, a po powrocie do domu swobodnie wskakiwać na kanapę bez wcześniejszego opłukania łap.
Z drugiej strony stoją opiekunowie, którzy w trosce o zdrowie kąpią psa nawet co tydzień, ograniczają jego kontakt z naturalnym środowiskiem i starają się maksymalnie kontrolować każdy aspekt jego funkcjonowania. Tymczasem zdrowe współżycie psa i człowieka nie wymaga ani sterylności, ani całkowitej dowolności. Wymaga wiedzy, świadomości zagrożeń i rozsądnych nawyków.
Pies w ludzkim domu. Naturalny organizm w nienaturalnym środowisku

Pies jest zwierzęciem biologicznie przystosowanym do kontaktu z drobnoustrojami środowiskowymi. Jego układ odpornościowy funkcjonuje inaczej niż ludzki, a skóra i sierść stanowią naturalną barierę ochronną. Nie można jednak zapominać, że współczesny pies żyje w zupełnie innym środowisku niż jego przodkowie. Nie przebywa na zewnątrz przez całą dobę, lecz mieszka w domach i mieszkaniach, śpi na kanapach, a często również w łóżkach swoich opiekunów. Wspólna przestrzeń oznacza wspólną mikroflorę.
Na łapach i sierści psa mogą znajdować się bakterie kałowe, jaja pasożytów, zarodniki grzybów oraz resztki chemikaliów używanych w przestrzeni miejskiej. W warunkach naturalnych nie stanowiłoby to problemu - w warunkach domowych już tak. Nie chodzi o to, by izolować psa od świata, lecz by ograniczać realne ryzyko chorób, takich jak leptospiroza, wywoływana przez bakterie z rodzaju Leptospira, które mogą występować w wodzie skażonej moczem gryzoni.
Podobnie parwowiroza, choroba wirusowa o wysokiej zakaźności, szczególnie groźna dla szczeniąt, rozprzestrzenia się poprzez kontakt z zanieczyszczonym środowiskiem. Do tego dochodzą pasożyty przewodu pokarmowego, takie jak glista psia odpowiedzialna za toksokarozę, czy pierwotniaki wywołujące giardiozę. Część z tych chorób ma charakter zoonotyczny, co oznacza, że może przenosić się ze zwierzęcia na człowieka.
Co kryje w sobie niemyta psia miska? Biofilm, którego nie widać

Szczególnej uwagi wymaga temat psich misek, który ostatnio rozpala psie środowiska w mediach społecznościowych. Okazuje się, że właściciele psów często zapominają o myciu misek swoich psów, zarówno tych na wodę, jak i tych na jedzenie. Po prostu dolewają nowej wody, gdy widzą, że poprzednia porcja została wypita i dokładają tym samym system jedzenie do drugiej miski.
Właśnie tu kryje się niebezpieczeństwo - w wilgotnym środowisku na ich powierzchni tworzy się biofilm, czyli cienka, śliska warstwa zbudowana z drobnoustrojów i ich metabolitów. Samo dolanie świeżej wody nie usuwa tej warstwy. Bakterie namnażają się, a następnie wraz z wodą trafiają do przewodu pokarmowego psa.
- Radziłbym myć miskę naszego pupila najlepiej po każdym posiłku, a miskę na wodę przynajmniej raz dziennie, używając wody z łagodnym płynem do mycia naczyń i bardzo dokładnie spłukując detergent, aby nie pozostawić jego resztek, które mogłyby zaszkodzić zwierzęciu. Czyli podobnie tak, jak robimy to w przypadku ludzkich domowników - mówi w rozmowie z Interią biotechnolog i popularyzator nauki w mediach społecznościowych, Dawid Polak.
Ale co dokładnie może pojawić się w psiej misce, jeżeli zaniedbamy higienę. Na pierwszy rzut oka, to tylko śliska powierzchnia, ale gdyby włożyć miskę pod mikroskop, zobaczymy wtedy dość bogate życie, które trafia następnie do przewodu pokarmowego psa.
- Mój ulubiony temat! Otóż w brudnych miskach na karmę i wodę szybko gromadzą się resztki jedzenia i ślina, które wraz z wilgocią tworzą idealne warunki do powstawania biofilmu bakteryjnego i namnażania drobnoustrojów takich jak Salmonella, Escherichia coli czy Listeria. Takie drobnoustroje mogą stanowić zagrożenie nie tylko dla psa (np. problemy żołądkowo-jelitowe), ale również dla nas samych - przekonuje Dawid Polak.
Prowadzący konto "biotech.geek" Dawid uczula także opiekunów psów, jakiej gąbki używają do tego celu.
Zalecałbym używać oddzielnej gąbki przeznaczonej tylko dla naszego zwierzaka, ponieważ w resztkach karmy i wilgotnym środowisku łatwo rozwijają się bakterie chorobotworcze.
Specjalista zaleca także wymianę wody przynajmniej raz dziennie oraz dokładne mycie miski gorącą wodą z dodatkiem detergentu. Na rynku obecnie mamy szeroką gamę detergentów przyjaznych środowisku i bezpiecznych dla dzieci i zwierząt, więc warto wybierać te o bezpiecznym składzie.
- Dbałbym o regularne wyparzanie miski wrzątkiem, żeby ograniczyć namnażanie drobnoustrojów - mówi Dawid Polak.
Najbardziej higieniczne są miski ze stali nierdzewnej lub ceramiki, które są mniej podatne na mikrouszkodzenia niż plastik. W zarysowaniach plastikowych powierzchni drobnoustroje osadzają się łatwiej i trudniej je usunąć.
Kontrowersyjne mycie łap. Prosta czynność o dużym znaczeniu

Dbanie o psie miski to dopiero początek rozmowy o higienie życia z psem i o tym, jak możemy minimalizować niewielkim wysiłkiem ryzyko choroby w naszym domu. Jednym z najprostszych, a zarazem najbardziej niedocenianych elementów higieny jest mycie łap po spacerze. Pies porusza się bezpośrednio po podłożu, które może być zanieczyszczone kałem innych zwierząt, moczem, błotem, środkami chemicznymi czy resztkami organicznymi. W przestrzeniach miejskich dochodzą do tego sól drogowa, paliwa i metale ciężkie.
Opłukanie łap pod bieżącą, letnią wodą po każdym spacerze znacząco zmniejsza ilość drobnoustrojów wnoszonych do domu. Nie ma potrzeby codziennego stosowania detergentów ani specjalistycznych preparatów, o ile nie ma ku temu wskazań dermatologicznych. Sama woda usuwa znaczną część zanieczyszczeń mechanicznych. Szczególną uwagę warto zwrócić na przestrzenie międzypalcowe, w których mogą gromadzić się resztki błota.
Wielu opiekunów postrzega tę czynność jako nadmierną ostrożność, jednak w rzeczywistości jest ona odpowiednikiem zdejmowania butów po wejściu do domu. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy pies śpi w łóżku, przebywa w bezpośrednim kontakcie z dziećmi lub osobami o obniżonej odporności. Wszak nie chodzi tylko o zdrowie i komfort zwierzęcia, ale też o nasze, ludzi i w niektórych kwestiach powinniśmy także i to wziąć pod uwagę. Nie tylko aspekt "uczłowieczania" zwierzęcia.
Kąpiel psa. Kiedy pomaga, a kiedy szkodzi?

Drugim biegunem są zbyt częste kąpiele. Skóra psa pokryta jest naturalną warstwą lipidową, która chroni przed wysychaniem i stanowi element bariery immunologicznej. Kąpanie psa co tydzień bez wskazań medycznych może prowadzić do zaburzenia tej bariery, przesuszenia skóry, świądu oraz wtórnych infekcji bakteryjnych lub grzybiczych.
Częstotliwość kąpieli powinna być dostosowana do trybu życia, rodzaju sierści oraz indywidualnych potrzeb zdrowotnych zwierzęcia. U większości zdrowych psów kąpiel co kilka tygodni lub rzadziej jest w pełni wystarczająca. W przypadku chorób dermatologicznych decyzję o częstotliwości kąpieli powinien podejmować lekarz weterynarii.
Zbyt restrykcyjne podejście do czystości może paradoksalnie osłabić naturalne mechanizmy obronne skóry.
Padlina i kości. Pozwalać, czy nie?

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów, jest pozwolenie na rzucie, noszenie, czy nawet zjadanie padliny i kości znalezionych na spacerze. Osoby wychowujące psa w zgodzie z jego naturą przekonują często, że zakazywanie psu takich zachowań prowadzi do frustracji i znów, do "uczłowieczania" zwierzęcia. Zainteresowanie padliną jest zachowaniem głęboko zakorzenionym w psiej biologii. Intensywny zapach rozkładającego się białka stanowi dla psa silny bodziec węchowy. Nie oznacza to jednak, że spożywanie znalezionych szczątków jest niezbędne dla jego dobrostanu.
Padlina może być źródłem bakterii takich jak Salmonella czy Clostridium, pasożytów oraz toksyn powstających w procesie rozkładu. Zjedzenie ostrych kości grozi perforacją przewodu pokarmowego, a kontakt z zakażoną wodą zwiększa ryzyko leptospirozy. W środowisku miejskim dodatkowym zagrożeniem są trutki na gryzonie.
Argument o "odbieraniu psu wolności" wymaga kontekstu. Pies nie żyje w pierwotnym ekosystemie, lecz w środowisku silnie przekształconym przez człowieka. Odpowiedzialność opiekuna polega na umożliwieniu realizacji potrzeb behawioralnych w bezpieczny sposób. Potrzebę eksploracji i pracy węchowej można zaspokajać poprzez zabawy nosework, maty węchowe, treningi poszukiwawcze czy odpowiednio dobrane gryzaki. Wolność nie musi oznaczać narażenia na chorobę.
Psie akcesoria i buty opiekuna. To też wymaga uważności, a jest często pomijanym ogniwem

Smycze, obroże i szelki mają bezpośredni kontakt z sierścią oraz środowiskiem zewnętrznym. O tym, podobnie jak i o myciu misek, właściciele zwierząt często zapominają, a wilgoć i zabrudzenia przecież sprzyjają namnażaniu bakterii oraz grzybów. Okresowe pranie materiałowych elementów i mycie tych wykonanych z tworzyw sztucznych pozwala ograniczyć ich kumulację.
Warto również zwrócić uwagę na własne obuwie, w którym wychodzimy do pracy, do sklepu, czy właśnie na spacer. Badania mikrobiologiczne wykazały, że na podeszwach butów mogą znajdować się bakterie kałowe, w tym potencjalnie chorobotwórcze szczepy. Zdejmowanie butów przy wejściu do domu i ich regularne czyszczenie to element higieny równie istotny jak dbanie o czystość psa.
Pasożyty i ryzyko dla człowieka. Przyszło nam żyć i chorować razem

Choć większość codziennych kontaktów z psem nie stanowi zagrożenia, warto pamiętać, że niektóre pasożyty mają potencjał zoonotyczny. Jaja glisty psiej mogą znajdować się w środowisku i przenosić na sierści. U człowieka toksokaroza może prowadzić do poważnych powikłań, w tym zmian narządowych. Podobnie giardioza, choć częściej dotyczy zwierząt, może w pewnych warunkach przenosić się między gatunkami.
Kluczowe znaczenie ma regularne odrobaczanie zgodnie z zaleceniami lekarza weterynarii oraz przestrzeganie kalendarza szczepień. Higiena rąk po sprzątaniu odchodów czy kontakcie z zabrudzoną sierścią powinna być oczywistym standardem, a nie uznaniem tego za odbieranie psu wolności.
- Istnieje taka teoria, według której umiarkowany kontakt z drobnoustrojami z otoczenia może wspierać rozwój odporności, ale nie oznacza to, że brak podstawowej higieny jest zdrowy. Te czasy się zmieniły i żyjemy z naszymi zwierzakami w jednych mieszkaniach i sypiamy nierzadko w jednym łóżku - podkreśla w rozmowie z Interią Dawid Polak.
Rozsądek zamiast skrajności. Jak znaleźć złoty środek w higienie życia z psem?

Złoty środek w higienie życia z psem polega na równowadze. Nie ma potrzeby dezynfekowania detergentami psa po każdym spacerze ani ograniczania jego naturalnych zachowań do minimum. Jednocześnie nie można ignorować faktu, że żyjemy z nim pod jednym dachem, dzieląc przestrzeń, meble i często łóżko, bo takie czasy nastały i nie tylko ludzie musieli zmodyfikować swoje zachowania, ale też i zwierzęta, którym przyszło z nami żyć.
Opłukanie łap, regularne mycie misek, kontrola nad tym, co pies bierze do pyska, okresowe pranie akcesoriów i dbanie o profilaktykę weterynaryjną to działania, które nie odbierają psu radości życia. Przeciwnie - zwiększają bezpieczeństwo całej rodziny.
- Weterynarze podkreślają, że pozwalanie psom na jedzenie padliny czy brak mycia misek zwiększa ryzyko kontaktu z bakteriami i pasożytami, dlatego naturalny kontakt ze środowiskiem jest w porządku, ale podstawowa higiena nadal jest ważna dla zdrowia zwierząt i ludzi. Bo musimy też w tym wszystkim myśleć o sobie i swoim zdrowiu - podsumowuje rozmowę biotechnolog.
Higiena nie jest przejawem przesady ani braku zaufania do naturalnej odporności psa. Jest wyrazem odpowiedzialności.
Czasem wystarczy drobna obserwacja, by odkryć, co naprawdę chce ci powiedzieć twój kot lub pies. Poznaj zachowania, które zdradzają jego nastrój i potrzeby. Zobacz na styl.interia.pl/zwierzęta










