Piruety na lodzie i test cierpliwości. Czyli czego w zimie nie lubią psiarze
Śnieg po kolana, lód na chodnikach i mróz, który nie zna litości - zima z psem to sport ekstremalny. Opiekunowie czworonogów opowiadają o piruetach na lodzie, warstwach ubrań i spacerach, które bardziej przypominają walkę o przetrwanie niż zimową sielankę.

Kiedy słyszą "uwielbiam zimę", patrzą z niedowierzaniem. Dlaczego psiarze czekają na wiosnę?
Zima to pora roku, która wzbudza skrajne emocje - zwłaszcza u psiarzy. O ile osoby bez psa potrafią z błyskiem w oku wykrzykiwać: "Uwielbiam zimę! Ten śnieg, ten klimat!", o tyle opiekunowie czworonogów patrzą na nich z cichym politowaniem, poprawiają czapkę zsuwającą się na oczy i szykują się na kolejny spacer, niczym komandos na akcję.
Bo zima z psem to zupełnie inna historia, kiedy śnieg sięga po ludzkie kolana, a po psie pachy. Chodniki zamienione w lodowiska, hojnie posypane solą drogową, która skutecznie przypomina, że psie łapki też mają swoje granice. Do tego siarczysty mróz o poranku - dokładnie wtedy, gdy pies musi wyjść i z lubością obwąchuje każdy centymetr śniegu, kiedy czas nagli człowieka już do pracy.
Osobiście uważam, jako opiekunka psa, że nic mi po pięknej zimie jak z Narnii, jak na każdy spacer zamiast butów mogę założyć sobie łyżwy i kręcić piruety na lodowisku na chodniku, próbując nadążyć za moim psem. Kocham też być z tego powodu zagrzana w milionie warstw jakie mam na sobie - samo ubieranie się na spacer jest już jakimś wyzwaniem! Do tego uwielbiam odkręcony kran w moim nosie, a wybitnie odkręca się on podczas schylania się w celu posprzątania po psie. Czapka wtedy spada na oczy, ja kręcę dalej piruety próbując się wyprostować i wtem wchodzę w "niespodziankę" zostawioną przez innego opiekuna psa, bo istnieje niepisana zasada niesprzątania po psie zimą, gdyż stare porzekadło ludowe mówi, że wszystko rozpuści się wiosną razem ze śniegiem.
Wiem, że w tych spacerowych, zimowych emocjach nie jestem sama. Porozumiewawczo spoglądamy na siebie z innymi psiarzami podczas spacerów, a raczej zimowych misji. Zima w teorii jest biała, czysta i magiczna. W praktyce - po kilku spacerach - staje się szaro-buro-brązowa i pełna niespodzianek, które zdecydowanie nie były w planach.
Opiekunowie psów i ich porozumienie zimą. Wystarczy jedno spojrzenie

Asia, opiekunka Róży i Karmela, zwraca uwagę na inny zimowy problem, znany każdemu psiarzowi: garderobiany chaos.
- Najgorsze jest to ubieranie. Za ciepło, za zimno, zapomnisz czapki, szalika - nie chce się wracać. A może jednak trzeba było wrócić? No i gubienie rękawiczek. Średnio kilka rękawiczek ginie w sezonie. Najczęściej lewa. Mam całą szufladę prawych rękawiczek. Może kiedyś znajdą się te lewe - mówi w rozmowie z Interią.
Zima to także test refleksu, równowagi i… siły w rękach. Szczególnie gdy na drugim końcu smyczy są dwa silne psy z własnym planem na spacer. Kasia, opiekunka Cukra i Batona, nie ma wątpliwości:
- Nie zna największych uroków zimy ten, kto nie wyprowadzał na wieczorny spacer po oblodzonym chodniku dwóch niekastrowanych labradorów, które zwęszyły cieczkę - zdradza ze śmiechem, ale jest to śmiech przez łzy.
Bywa też tanecznie. Maja, opiekunka Pieprza i Axelka, opisuje sytuację, która spokojnie mogłaby znaleźć się w programie "Gwiazdy tańczą na lodzie":
W tym lodowym piekle mój pies Pieprzu po załatwieniu potrzeb chciał rozkopać ziemię wokół pazurkami, ale było tak ślisko, że wyszła mu jedynie lambada na lodzie.
Niektórzy zaliczają zimą bliskie spotkania trzeciego stopnia z chodnikiem. Opiekunka labradora Sky podsumowuje krótko:
- Poleciałam na tym lodzie na twarz, ale z plusów - wszędzie mniej ludzi.
I to jest jedyny moment, kiedy naprawdę zaczynamy dostrzegać jasne strony zimy. Są też głosy bardziej wyważone - bo przecież psy często zimę uwielbiają.
- Samo spacerowanie jeszcze da się przeżyć, zwłaszcza patrząc jak pies uwielbia śnieg i ten widok beztroskiej zabawy super. Chociaż ostatnio lodowy śnieg mało przyjemny dla łapek, już nawet dla psiny nie ma funu z biegania po zaspach - chodzi głównie ścieżkami i omija niewychodzony śnieg - mówi Ania w rozmowie z Interią o plusach i minusach zimowych spacerów.
Dodaje też, że najgorsze dla niej jest przygotowania do spaceru - ubieranie psa, smarowanie łapek i walki, żeby nie zlizała tego przed wyjściem. Zabawa nie kończy się razem z końcem spaceru - po nim trzeba umyć łapki, wytrzeć do sucha, a samemu rozebrać się z wielu warstw zimowych ubrań.
I chyba właśnie to najlepiej podsumowuje zimę oczami psiarzy. Bo choć potrafi być piękna na zdjęciach i w filmach, w rzeczywistości oznacza mokre spodnie, zamarznięty nos, wieczny pośpiech, piruety na lodzie i niekończące się mycie łap. A mimo to następnego dnia znów zakładamy kurtkę, szalik i ,jeśli się znajdzie, tę jedną, właściwą rękawiczkę. Bo pies musi wyjść. Nawet zimą.
Czasem wystarczy drobna obserwacja, by odkryć, co naprawdę chce ci powiedzieć twój kot lub pies. Poznaj zachowania, które zdradzają jego nastrój i potrzeby. Zobacz na styl.interia.pl/zwierzęta










