Prawie 100 pogryzień dziennie. Behawiorystka Daria Hofman apeluje do rodziców dzieci
W Polsce dochodzi ponad 35 tysięcy pogryzień rocznie. To średnio 100 osób dziennie, a w tym niestety najczęściej dzieci. Czy naprawdę psy "atakują bez ostrzeżenia"? A może to my nie umiemy ich słuchać? Behawiorystka Daria Hofman, prowadząca profil na instagramie "dobre_zycie_z_psem", w swoim e-booku "Jak budować bezpieczną i przyjazną relację dziecka z psem" pokazuje, że kluczem do bezpieczeństwa jest nie tylko znajomość psich sygnałów, ale przede wszystkim odpowiedzialność dorosłych. To opowieść o relacji, która może być piękna, jeśli jest świadoma.

Relacja, która zaczyna się od dorosłego. To nie dziecko jest odpowiedzialne za psa
- Psy i dzieci mogą stworzyć naprawdę cudowną relację. Potrzebują tylko naszej mądrej obecności, wyrozumiałości i świadomości, jak ją budować - mówi w rozmowie z Interią Daria Hofman, behawiorystka pracująca w szkole Oczami Psa, prowadząca edukacyjny profil na Instagramie "dobre_zycie_z_psem", ale też prywatnie opiekunka dwóch psów i mama dwójki chłopców.
To zdanie ustawia perspektywę całej dyskusji. Relacja między dzieckiem a psem nie jest czymś, co dzieje się samo. Nie jest też naturalnie bezpieczna tylko dlatego, że obie strony "się lubią". To proces, który wymaga czujności i wiedzy, a przede wszystkim obecności dorosłego, który rozumie oba światy i potrafi być "tłumaczem" psiego języka dla dziecka.
"Naszą rolą jako dorosłych jest stać się tłumaczami między światem dzieci a światem psów - widzieć to, co pies mówi dużo wcześniej, reagować, gdy pies zaczyna się stresować, i nie dopuszczać do sytuacji, w których już nie ma dokąd się wycofać" - zauważa w e-booku Daria i podkreśla to zdanie z całą mocą.
Jak podkreśla Daria Hofman, która stworzyła edukacyjny e-book "Jak budować bezpieczną i przyjazną relację dziecka z psem", dzieci nie są w stanie samodzielnie odczytywać subtelnych sygnałów wysyłanych przez psa, dlatego pełna odpowiedzialność za bezpieczeństwo tej relacji zawsze spoczywa na dorosłych, co często nie jest oczywiste dla rodziców dzieci i opiekunów psów i to często niestety doprowadza do tragedii, które wstrząsnęły samą Darią. To było impulsem do stworzenia treści, które mają pomóc ograniczyć rozmiar zdarzeń pod postacią pogryzień.
Skala problemu, której nie chcemy widzieć

Dane przywołane w e-booku są trudne do zignorowania. Według "Raportu o pogryzieniach ludzi przez psy w Polsce w latach 2019-2024", autorstwa Izabeli Kadłuckiej, przy wsparciu zebranych danych przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska wynika, że w Polsce odnotowuje się rocznie ponad 35 tysięcy pogryzień przez psy. To liczby obejmujące wyłącznie przypadki zgłoszone do odpowiednich instytucji, a więc tylko te, które wymagały interwencji medycznej. W rzeczywistości skala zjawiska może być znacznie większa.
Większość incydentów nie zaczyna się ‘nagle’ i ‘bez ostrzeżenia’. Psy prawie zawsze komunikują wcześniej, że coś jest dla nich za trudne.
Najbardziej narażone są dzieci w wieku od pięciu do dziewięciu lat, które nie potrafią jeszcze prawidłowo interpretować psich sygnałów. To właśnie ten brak rozumienia często prowadzi do sytuacji, które dorośli opisują później jako "nagłe" lub "bez ostrzeżenia".
Daria Hofman jednoznacznie podważa ten mit, podkreślając, że większość incydentów nie zaczyna się nagle. Psy niemal zawsze komunikują wcześniej swój dyskomfort, ale człowiek nie potrafi tego odczytać albo nie reaguje w odpowiednim momencie.
Dobrostan psa jako fundament bezpieczeństwa. Punkt wyjścia, który często jest zaniedbywany

Jednym z kluczowych pojęć, które pojawia się w e-booku Darii Hofman, jest dobrostan psa. Nie chodzi tu wyłącznie o zdrowie fizyczne, lecz o całościową jakość życia zwierzęcia. Dobrostan obejmuje to, jak pies się czuje, jak radzi sobie emocjonalnie oraz czy ma możliwość realizowania naturalnych potrzeb.
Daria zwraca uwagę, że wszystkie te obszary są ze sobą ściśle powiązane. Jeżeli pies doświadcza napięcia emocjonalnego, jego zachowanie ulega zmianie. Jeśli nie ma przestrzeni do odpoczynku i regeneracji, jego odporność na stres spada. W efekcie rośnie ryzyko reakcji obronnych, które mogą być niebezpieczne.
Trzy obszary dobrostanu wzajemnie się przenikają: zdrowie fizyczne wpływa na emocje, emocje wpływają na zachowanie, a sposób życia psa może wspierać lub osłabiać oba te obszary.
W praktyce oznacza to, że pies, którego potrzeby są ignorowane, nie staje się trudny dla otoczenia bez powodu. Jego zachowanie jest konsekwencją środowiska, w jakim funkcjonuje.
Niestety, gdy pies dołącza do rodziny z dziećmi, lub gdy w domu, w którym już jest pies pojawia się dziecko, to zwierzę nierzadko schodzi na drugi plan i jego potrzeby bywają zaniedbywane, a dobrostan zaczyna chwiać się u podstaw. To często prosta droga do zmian w zachowaniach psa.
Cichy język psa, którego nie słyszymy. Mowa ciała na wagę złota

Jednym z najważniejszych elementów budowania bezpiecznej relacji, jest nauka rozumienia psiego języka. Daria Hofman w rozmowie z Interią przytacza sytuację z własnego domu, w której jej dzieci podchodzą do psa z czułością, a on reaguje ziewaniem, odwróceniem głowy i lekkim wycofaniem.
Dla niewprawnego obserwatora te sygnały mogą wydawać się nieistotne, a reakcja Darii, która stanowczo powiedziała swoim własnym dzieciom, żeby odsunęły się od psa - może być wręcz przesadzona. W rzeczywistości są one wyraźnym komunikatem. Pies próbuje w ten sposób obniżyć napięcie i zakomunikować, że sytuacja zaczyna być dla niego trudna.
- Ludzie powinni zrozumieć, że ziewanie u psa nie zawsze oznacza zmęczenie. Bardzo często jest to sposób na samouspokojenie, tzw. sygnał uspokajający. Pies komunikuje się subtelnie. Jeśli tych sygnałów nie zauważymy, możemy łatwo przekroczyć jego granice. Mój pies, kiedy dzieci się nad nim nachyliły, nie odsunął się od razu, najpierw ziewnął. To był pierwszy sygnał. Kolejnym krokiem było odwrócenie głowy i lekkie wycofanie się z interakcji. To są bardzo delikatne, wstępne sygnały, które często bywają ignorowane - tłumaczy Daria Hofman w rozmowie z Interią.
Jak podkreśla behawiorystka, to właśnie na tym etapie powinna pojawić się reakcja dorosłego. Jeśli sygnały zostaną zauważone i uszanowane, sytuacja się uspokaja. Jeśli jednak zostaną zignorowane, pies może przejść do bardziej zdecydowanych form komunikacji i zachowanie może eskalować właśnie do ugryzienia.
To w tym miejscu często dochodzi do nieporozumienia między człowiekiem a psem. Człowiek widzi nagłą reakcję, podczas gdy pies przez dłuższy czas próbował uniknąć eskalacji.
- Gdyby nacisk trwał, czyli trwałoby przytulanie, nachylanie się, całowanie, pies mógłby przejść do sygnałów ostrzegawczych, takich jak warczenie. W społeczeństwie wciąż funkcjonuje przekonanie, że 'z psem można wszystko', co prowadzi do notorycznego przekraczania jego granic. To my powinniśmy być tłumaczami między dzieckiem a psem i reagować adekwatnie do sytuacji. Spokojne sygnały wymagają spokojnej reakcji dorosłego, np. odsunięcia się i zmniejszenia presji - mówi Daria.
"Zaatakował bez ostrzeżenia". Mit, który kosztuje zdrowie

W przestrzeni publicznej często pojawia się narracja o psach, które atakują nagle i bez powodu. Daria Hofman stanowczo podkreśla, że takie sytuacje są marginalne.
Znacznie częściej mamy do czynienia z procesem, w którym pies przez długi czas wysyła sygnały ostrzegawcze, ale są one ignorowane lub wręcz karane. W takiej sytuacji zwierzę uczy się, że subtelna komunikacja nie przynosi efektu, a nawet wiąże się z negatywnymi konsekwencjami. W efekcie przestaje z niej korzystać.
Napięcie jednak nie znika. Narasta i w końcu znajduje ujście w gwałtownej reakcji, która dla człowieka wydaje się nagła i nieuzasadniona.
- Pies, który warczy, nie jest 'niegrzeczny', on po prostu mówi: 'to już za dużo'. Karcąc psa za warczenie lub wcześniejsze sygnały, uczymy go, żeby ich nie pokazywał, a to bardzo niebezpieczne, bo emocje nie znikają. Pies tylko przestaje je komunikować. W efekcie może dojść do sytuacji, w której pies 'wybucha' bez wcześniejszego ostrzeżenia. To nie jest nagła agresja, to nagromadzony brak możliwości bycia wysłuchanym. Dlatego tak ważne jest, by reagować już na te pierwsze, najdelikatniejsze sygnały - tłumaczy Daria, która przekonuje, że wczesne reagowanie nie jest przesadą, a odpowiedzialnością wypełnioną spokojem i stanowczością osoby dorosłej.
Pies nie jest prezentem dla dziecka. To nie rzecz, a członek rodziny, za którego odpowiedzialny jest dorosły.

Jednym z najważniejszych i najbardziej wybrzmiewających wątków naszej rozmowy i samego e-booka Darii Hofman jest kwestia odpowiedzialności. Decyzja o przyjęciu psa do rodziny bardzo często podejmowana jest pod wpływem emocji lub nacisku ze strony dziecka. Daria Hofman podkreśla, że pies nie jest prezentem, nagrodą ani narzędziem wychowawczym. Jest żywą istotą, której dobrostan bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo wszystkich domowników.
Decyzja o wzięciu psa nigdy nie powinna być podejmowana pod wpływem emocji… pies nie jest ‘prezentem’, ‘nagrodą’ ani ‘projektem wychowawczym’. To my, dorośli, będziemy ponosić pełną odpowiedzialność.
Behawiorystka podkreśla, że dziecko nie może być odpowiedzialne za regulowanie emocji psa ani za trudne sytuacje na spacerze. Dlatego to dorośli, niezależnie od wieku dziecka, zawsze ponoszą pełną odpowiedzialność za psa. Przerzucanie jej na dziecko jest nie tylko nieuczciwe, ale również niebezpieczne.
Rodzice też często oddają psy na spacer dzieciom, a te nie potrafią zaspokoić podstawowych potrzeb psa na spacerze - często ciągną go, nie pozwalają węszyć, czy nawet w spokoju załatwić potrzeb fizjologicznych, co prowadzi do zaburzenia dobrostanu psa.
- Dzieci zbyt szybko są wrzucane w wychodzenie z psami. Jeżeli pies jest większy i bardziej problematyczny, to dziecko nie ma szansy sobie z nim poradzić - mówi Daria, podkreślając, że to także stanowi zagrożenie dla innych spacerujących.
Pułapka modnych ras i niedopasowanych decyzji. Sprawdź, czy to odpowiedni czas na psa

W rozmowie pojawia się również temat wyboru psa, co też łączy się z dopasowaniem rasy, temperamentu psa do rodziny, z którą zamieszka.
- Jeżeli decydujemy się na wymagającą rasę i nie czujemy tej odpowiedzialności, to idziemy prostą drogą do katastrofy - mówi Daria.
Od dawna, cyklicznie ludzie wpadają w pułapkę "modnych ras", kierując się wyglądem, popularnością i tak chociażby w tym momencie obserwujemy sporą ilość border colie na ulicach polskich miast, gdzie większość kupujących niewiele wie o ich genach i o tym, do czego zostały stworzone. Coraz częściej w związku z tym możemy obserwować pojawiające się ogłoszenia w mediach społecznościowych pod tytułem "oddam psa". Często powodem jest "nadreaktywność", nadmierna pobudliwość psa, a niekiedy też pogryzienie dziecka.
- Życie z tym psem ani dla tego psa, ani dla tej rodziny nie jest dobre, staje się obciążeniem - dodaje Daria, mówiąc o niedopasowaniu rasy do potrzeb i stylu życia rodziny.
Aby ułatwić przyszłym opiekunom psa decyzję, Daria Hofman stworzyła test diagnostyczny, w którym zostały umieszczone pytania, pozwalające uświadomić sobie przyszłym opiekunom psa, czy są w ogóle gotowi na zwierzę w domu, czy są w stanie zapewnić mu odpowiednie warunki. Pojawiły się w nim punkty wymagające oceny, ile realnego czasu możemy poświęcić psu w ciągu dnia.
Powinniśmy odpowiedzieć sobie również na pytanie ile czasu może być przeznaczone na swobodny ruch psa w naturze (łąki, las, pola), czy możemy mu w ogóle zaoferować dostęp do natury, jakie rodzina ma doświadczenie z psami, czy jest rodziną aktywną - to wszystko ma znaczenie, a wiele osób przed wzięciem psa, nie zadaje sobie tego typu pytań. Dlatego decyzje o pojawieniu się w naszym życiu psa bywają kompulsywne, nieprzemyślane, a potem zderzamy się z przykrą dla wielu rzeczywistością.
Edukacja jako klucz do zmiany. Izabela Michalak nie ma wątpliwości

W całej dyskusji prócz spojrzenia okiem behawiorysty, warto też wziąć pod uwagę same dzieci, a więc ich etap rozwoju. Izabela Michalak, pedagog, terapeuta integracji sensorycznej, zwraca uwagę, że odpowiedzialność dziecka rozwija się stopniowo, co należy wziąć pod uwagę przy budowaniu relacji dziecko-pies.
- Z mojego doświadczenia w pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym i szkolnym, wynika, że nie da się postawić jednej, sztywnej granicy, od kiedy dziecko "jest odpowiedzialne" za zwierzę. Dzieci bardzo różnią się między sobą - są takie, które wcześniej wykazują dużą empatię i uważność, i takie, które potrzebują więcej czasu. Tutaj ogromna rola spoczywa na rodzicach, którzy najlepiej znają swoje dziecko i są w stanie ocenić, na ile można mu zaufać w codziennych obowiązkach - mówi w rozmowie z Interią Izabela Michalak.
Terapeutka zaznacza także, że dzieci w wieku przedszkolnym mogą już uczestniczyć w opiece nad psem, ale raczej w prostych, konkretnych czynnościach i zawsze pod nadzorem dorosłego, co pedagożka podkreśla z całą mocą. Mogą np. pomagać w przygotowaniu jedzenia dla psa, nakładaniu karmy, dolewaniu wody do miski, czy brać udział w spacerze razem z dorosłym. To podczas spaceru możemy uczyć dziecko, jak wydawać komendy psu, tłumaczyć mu, co robi pies i dlaczego to robi. Dlatego tak kluczowe jest posiadanie podstawowej behawiorystycznej wiedzy przez osobę, która jest jednocześnie opiekunem psa i rodzicem dziecka. Pedagożka zaznacza, że to bardziej nauka i budowanie nawyków niż pełna odpowiedzialność.
- Dziecko uczy się przede wszystkim przez obserwację dorosłego i wspólne działanie. Zasady powinny być proste i jasne - kiedy psa nie dotykamy, jak go głaszczemy, jak się nim zajmujemy, etc. Rolą dorosłego jest tłumaczenie takich sytuacji na bieżąco, prostym językiem, np. 'zobacz pies od nas odchodzi, czyli chce teraz odpocząć', 'teraz go nie dotykamy, bo je'. Nie mówmy ogólnie 'opiekuj się psem', tylko pokazujmy dokładnie, jak trzymamy smycz, w jaki sposób delikatnie głaszczemy - mówi Michalak.
Słowa pedagożki pokazują, jak ważne jest partycypowanie dorosłego i jego tak naprawdę ciągłą obecność w budowaniu relacji psa i dziecka. Tu nic nie wydarza się samo, a zarówno pies, jak i dziecko, nie mają takich kompetencji, by stworzyć tę relację samodzielnie. Specjalistka zwraca też uwagę na odpowiedzialność placówek edukacyjnych w tym zakresie. Szkoła może w dużym stopniu poszerzyć wiedzę dziecka o opiece nad psem i jego zachowaniach.
Zajęcia edukacyjne mogą nauczyć dzieci praktycznych rzeczy, jak i rozumienia emocji zwierzęcia. Moim zdaniem takie lekcje w szkołach powinny być częściej organizowane, bo dają dzieciom konkretną wiedzę, budują empatię i uczą odpowiedzialności w przystępny i atrakcyjny sposób.
Istotne jest także to, by edukację dziecka w zakresie opieki nad psem, traktować jak proces. Tu nie wystarczy jednokrotne przekazanie instrukcji obsługi i przeprowadzenie jednej dodatkowej szkolnej lekcji.
To nie tylko czynności, które należy wykonać przy psie i nauka o sygnałach, jakie wysyła nam pies przed ugryzieniem. To nauka o drugiej istocie, o empatii i o miłości, a to zdecydowanie wymaga czasu, uważności i cierpliwości.
Piękno, które rodzi się subtelnie w odpowiedzialności

Na końcu zostaje najważniejsza myśl. Pies może być dla dziecka nauczycielem empatii, bliskości i uważności, a finalnie stać się dla niego przyjacielem i pierwszym w życiu zwierzęciem, które otworzy dziecko na miłość do wielu gatunków na tym świecie. Jednak może być też źródłem napięcia i zagrożenia, gdy nikt tej kruchej relacji na samym początku nie zaopiekuje.
Różnica nie tkwi w psie.
To jest suma wielu miesięcy różnych rzeczy, często przekroczeń i braku odpowiedzialności dorosłego.
I właśnie dlatego wszystko zaczyna się od jednego pytania: czy naprawdę jesteśmy gotowi być dla psa i dziecka przewodnikiem?









