Przymusowa kastracja zwierząt rozwiązaniem problemu w Polsce? Sytuacja nie jest prosta
Polska wciąż boryka się z problemem bezdomnych zwierząt domowych, pomimo formalnych regulacji dotyczących czipowania i kastracji. W przeciwieństwie do Europy Zachodniej, gdzie skuteczne systemy i surowe kary minimalizują zjawisko, w Polsce schroniska są często przepełnione, a egzekucja prawa pozostawia wiele do życzenia. Eksperci oraz behawioryści podkreślają, że rozwiązaniem może być połączenie masowej kastracji, odpowiedzialności opiekunów, edukacji oraz zmiany kulturowej.

Bezdomność zwierząt w Polsce. Europa pokazuje, że można inaczej
Problem bezdomności zwierząt domowych od lat pozostaje jednym z najbardziej palących wyzwań systemowych w Polsce. Choć odpowiedzialność za bezpańskie psy i koty formalnie spoczywa na gminach, a procedury obejmują interwencję Eko Patrolu, sprawdzanie mikroczipów, kwarantannę, szczepienia i kastrację, skala zjawiska wciąż budzi niepokój organizacji prozwierzęcych i opinii publicznej.
Temat ten stał się jednym z głównych punktów nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu ds. ochrony praw zwierząt, w którym udział wzięły m.in. Dorota Rabczewska oraz Małgorzata Rozenek-Majdan.
W swoich wystąpieniach apelowały o zaostrzenie kontroli obowiązku czipowania i kastracji zwierząt domowych, wskazując, że bez realnej egzekucji prawa Polska wciąż będzie "produkować" kolejne pokolenia bezdomnych psów i kotów.
Polska na tle Europy: podobne problemy, różne rozwiązania

W wielu krajach Europy Zachodniej bezdomne zwierzęta praktycznie nie występują w przestrzeni publicznej. Nie oznacza to jednak, że problem porzuceń zniknął - wręcz przeciwnie. Różnica polega na tym, że państwa te stworzyły spójne systemy reagowania, łączące prawo, edukację i infrastrukturę.
W Belgii i Niemczech bezpańskie zwierzęta są natychmiast wyłapywane, trafiają do schronisk, gdzie są sterylizowane i identyfikowane. Surowe kary - sięgające więzienia i wysokich grzywien - skutecznie zniechęcają do porzucania zwierząt. W Niemczech dodatkowo funkcjonuje podatek od posiadania psa, który zasila budżet schronisk.
We Francji i Hiszpanii, mimo dziesiątek tysięcy porzuceń rocznie, bezdomne psy nie błąkają się po ulicach dzielnic mieszkalnych. Zwierzęta są szybko odbierane, identyfikowane i umieszczane w schroniskach. Porzucenie zwierzęcia we Francji grozi nawet trzema latami więzienia i grzywną do 45 tys. euro.
Z kolei Holandia jest często wskazywana jako pierwszy kraj na świecie, który niemal całkowicie wyeliminował bezpańskie psy. Stało się to dzięki połączeniu masowej sterylizacji, obowiązkowego znakowania, surowych kar oraz silnej kultury adopcyjnej. Kluczowe okazało się także wieloletnie inwestowanie w edukację społeczną.
Wschodnia Europa: między schroniskiem a eutanazją

Inaczej wygląda sytuacja w części Europy Środkowo-Wschodniej. W Estonii, po dwutygodniowym okresie oczekiwania, nieadoptowane zwierzęta mogą zostać poddane eutanazji. Na Łotwie dopuszcza się ją w przypadku agresji, nieuleczalnej choroby lub na wniosek właściciela.
W Polsce system opiera się głównie na schroniskach, które - jak wskazują organizacje społeczne - często są przepełnione, a ich jakość bywa nierówna. Eksperci podkreślają, że same schroniska nie rozwiązują problemu, a jedynie go "magazynują".
Badania zlecone przez Unię Europejską już w 2015 roku wskazywały, że głównymi przyczynami bezdomności zwierząt są: niekontrolowana reprodukcja, trudności finansowe właścicieli, przeprowadzki oraz nadmierna, nieodpowiedzialna hodowla. Coraz większą rolę odgrywa także handel internetowy i impulsywne zakupy zwierząt traktowanych jak produkty.
W wielu krajach rośnie świadomość, że adopcja ze schroniska jest etyczną alternatywą wobec zakupu od hodowcy. Na Bałkanach skuteczne okazały się programy łączące sterylizację, rejestrację i współpracę z lokalnymi społecznościami.
Adrianna Iwan: kastracja to narzędzie, które wymaga ostrożności

Adrianna Iwan, mikrobiolożka, technik weterynarii i zoopsycholog, prowadząca edukacyjne konto "mikrobiolog_z_przypadku", podkreśla w rozmowie z Interią, że choć kastracja ma niezaprzeczalne znaczenie w kontekście kontroli populacji, nie jest zabiegiem pozbawionym konsekwencji zdrowotnych i behawioralnych.
- Niezaprzeczalną zaletą kastracji jest zapobieganie niekontrolowanemu rozmnażaniu się zwierząt. Być może powszechna kastracja rozwiązałaby problem bezdomności zwierząt, ale oprócz względów etycznych musimy wziąć pod uwagę jej wpływ na dalsze funkcjonowanie organizmu - zaznacza Adrianna Iwan.
Ekspertka podkreśla, że temat kastracji bywa upraszczany w debacie publicznej, podczas gdy w rzeczywistości nie jest to zabieg obojętny dla gospodarki hormonalnej zwierzęcia. Wciąż nie są znane wszystkie mechanizmy zmian zachodzących w organizmie po usunięciu gonad, a ryzyko powikłań powinno być elementem każdej świadomej decyzji.
W przypadku samic zabieg owariohisterektomii eliminuje ryzyko ropomacicza, jednak - jak zaznacza Adrianna Iwan - u zwierząt kastrowanych bardzo wcześnie, szczególnie przed pierwszą cieczką, istotnie wzrasta ryzyko pokastracyjnego nietrzymania moczu.
U samców kastracja z kolei zmniejsza ryzyko nowotworów jąder oraz łagodnego przerostu prostaty, jednak badania wskazują, że u części zwierząt może kilkukrotnie zwiększać ryzyko nowotworów prostaty, zarówno u psów, jak i u kotów. Ponadto kastrowane psy są bardziej narażone na kamicę moczową, a zabieg bywa także jednym z czynników sprzyjających rozwojowi niedoczynności tarczycy.
Nie bez znaczenia jest również fakt, że kastracja wymaga znieczulenia ogólnego, które samo w sobie niesie ryzyko powikłań okołooperacyjnych.
- Na pytanie 'czy kastrować?' jedyną uczciwą odpowiedzią jest: 'to zależy'. Każde zwierzę jest inne, a decyzja powinna być podejmowana indywidualnie, po konsultacji z lekarzem weterynarii i behawiorystą, zawsze z uwzględnieniem dobra konkretnego zwierzęcia - podsumowuje.
Behawiorystka: przymusowa kastracja może wygenerować nowe problemy

Julia Nowak, behawiorystka psów, prowadząca profil edukacyjny "Goodboi_precel", gdzie propaguje wiedzę z zakresu życia z psem i jego wychowania, a także pracy z lękiem separacyjnym, odnosi się krytycznie do pomysłu przymusowej kastracji, o którym coraz głośniej mówi się w kontekście prac sejmowych.
- Nie uważam, żeby to było dobre rozwiązanie. Mam wrażenie, że wiele osób bardzo lekko podchodzi do pozbawiania psów gonad, a to one odpowiadają za produkcję hormonów płciowych, które wpływają na cały rozwój i funkcjonowanie organizmu - mówi w rozmowie z Interią Julia Nowak.
Jak podkreśla, konsekwencje takiej decyzji w praktyce spadają nie na ustawodawcę, lecz na opiekunów, którzy muszą mierzyć się z problemami zdrowotnymi i behawioralnymi swoich zwierząt.
Czy masowa kastracja rozwiąże problem bezdomności? Zdaniem behawiorystki, przy czysto matematycznym podejściu masowa kastracja mogłaby ograniczyć liczbę niechcianych miotów. Jednak rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona.
- Kastracja wszystkich psów poza hodowlanymi może ograniczyć bezdomność, ale jednocześnie wygeneruje kolejne problemy. Zbyt wczesna kastracja lub przeprowadzona u psa lękowego, agresywnego czy nadreaktywnego może przynieść opłakane skutki - zaznacza.
Julia Nowak podkreśla, że skuteczniejszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem są systemowe działania uzupełniające, takie jak: powszechny rejestr zwierząt, gminne programy dofinansowania kastracji, szeroka promocja tych programów, realna kontrola pseudohodowli.
- Problem niekontrolowanego rozrodu dotyczy głównie miejsc, w których psy żyją 'samopas'. Ogromnym problemem są też pseudohodowle, które masowo produkują psy w typie ras, nie interesując się tym, gdzie te zwierzęta trafiają i czy nie są dalej rozmnażane - dodaje.
Między prawem a kulturą

Europejskie doświadczenia pokazują jednoznacznie: same przepisy nie wystarczą, jeśli nie idą w parze z egzekucją prawa, edukacją i zmianą społecznych postaw. Polska stoi dziś przed wyborem - czy nadal reagować doraźnie, czy stworzyć długofalowy, spójny system, który połączy czipowanie, kastrację, adopcję i realną odpowiedzialność opiekunów.
Jak pokazuje przykład Holandii, polityka połączona z kulturą może przynieść realną zmianę. Pytanie brzmi, czy jesteśmy gotowi ją przeprowadzić.
Czasem wystarczy drobna obserwacja, by odkryć, co naprawdę chce ci powiedzieć twój kot lub pies. Poznaj zachowania, które zdradzają jego nastrój i potrzeby. Zobacz na styl.interia.pl/zwierzęta











