Tekst jest częścią cyklu "Polska na własne oczy" - krajoznawczej akcji Interii, w ramach której w każdym tygodniu, aż do końca września, zabieramy Was do innego województwa. Odkrywamy to, co mniej znane, przywołujemy zapomniane historie, opisujemy ludzi i miejsca, dzięki którym dany region jest wyjątkowy. Teraz zwiedzamy najciekawsze miejsce w województwie podkarpackim. Ruszaj z nami w drogę!
Spis treści:
- Sympatyczny i słodki miś? Lepiej się do niego nie zbliżać
- Ile niedźwiedzi żyje w Bieszczadach?
- Znalazła niedźwiedzia na progu domu. Czy misie opanują Bieszczady?
- Za ludzką głupotę najczęściej płacą zwierzęta
- Niezwykłe historie o niedźwiedziach, czyli wspomnienia najbardziej znanego leśnika w Polsce
- Amator miodku i czosnku niedźwiedziego? Czym tak naprawdę żywią się niedźwiedzie?
- Jak uniknąć kontaktu z niedźwiedziem i jak się zachować, jeśli spotkamy go na szlaku?
Sympatyczny i słodki miś? Lepiej się do niego nie zbliżać
Niedźwiedzie brunatne żyjące w Polsce mogą ważyć nawet 350 kg i osiągają do 250 cm wzrostu. Są ciche, a ciemna barwa futra sprawia, że łatwo wtapiają się w leśne tło. Mimo sympatycznego wyglądu nie warto traktować ich jak maskotki - gdy czują się zagrożone, mogą ruszyć do ataku, zwłaszcza wczesną wiosną lub późną jesienią, kiedy są zajęte zdobywaniem pożywienia lub szykują się do zimowego snu, a także jeśli spotkamy samicę z młodymi.
Ich pazury mają nawet 7-10 cm długości, a mocne szczęki z łatwością miażdżą nawet grube gałęzie. I chociaż poczciwe misie wydają się pulchne i niezgrabne, mogą poruszać się z prędkością 60 km/h. Cóż, to dlatego eksperci podkreślają, żeby nigdy nie uciekać przed niedźwiedziem. Po pierwsze, obudzimy w nim instynkt łowcy, po drugie - i tak nas dogoni w kilka sekund.
Ile niedźwiedzi żyje w Bieszczadach?
Przed wojną Bieszczady były znacznie bardziej zaludnione, obecnie w tym regionie mieszka zaledwie 25 proc. dawnej populacji. Wioski zaczęły się wyludniać, nic dziwnego, że władzę przejęła natura. W Bieszczadach zaczęło pojawiać się coraz więcej saren, jeleni i dzików, za nimi przyszły drapieżniki - wilki i niedźwiedzie. Jeszcze w latach 70. XX wieku trudno było spotkać choćby trop niedźwiedzia. Dziś spotkanie żywego drapieżnika na szlaku nie jest niczym nadzwyczajnym. Stąd coraz więcej tablic ostrzegawczych w bieszczadzkich lasach. Leśnicy umieszczają je tam, gdzie ryzyko spotkania niedźwiedzia jest największe.
Według danych Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Bieszczadach żyje obecnie ok. 120 niedźwiedzi. Nie są to jednak dokładne wyliczenia, bo zwierzęta stale się przemieszczają, a każde nadleśnictwo prowadzi osobne rachunki. Dla porównania w Tatrach żyje ok. 50-60 niedźwiedzi, z czego zaledwie kilkanaście osobników stale przebywa po polskiej stronie.

Znalazła niedźwiedzia na progu domu. Czy misie opanują Bieszczady?
Faktem jest, że niedźwiedzie w Bieszczadach coraz śmielej zapuszczają się w rejony zamieszkane przez ludzi. Ba! Potrafią się rozgościć na cudzym podwórku i cierpliwie czekać pod drzwiami na powrót właściciela posesji. W zeszłym roku doświadczyła tego mieszkanka Gminy Solina, kiedy późnym wieczorem wróciła do domu - na szczęście dostrzegła niedźwiedzia pod drzwiami, zanim wysiadła z auta. W końcu udało się jej go odstraszyć światłami.
Na terenie Gminy Cisna na początku tego roku niedźwiedzie wtargnęły na prywatne posesje i w poszukiwaniu jedzenia zniszczyły pojemniki na śmieci oraz kompostowniki. Pracownicy Nadleśnictwa w Cisnej ostrzegają, że zwykłe cienkie siatki ogrodzeniowe nie stanowią dla tych drapieżników żadnej przeszkody, więc konieczne jest odpowiednie zabezpieczanie koszy na śmieci. Pomocne jest również umieszczanie resztek żywności w szczelnych workach, by woń była dla niedźwiedzi niewyczuwalna.
W Zagórzu pod Sanokiem drapieżniki regularnie spacerują ulicami miasteczka. Niedźwiedzica z młodymi wtargnęła nawet na teren tamtejszego przedszkola. W ostatnim czasie zwiększa się ilość incydentów zgłaszanych przez mieszkańców. W 2024 r. uliczna kamera uchwyciła też kobietę, która nagle bierze psa na ręce i zaczyna uciekać. Chwilę później asfaltem biegnie niedźwiedź. Nikomu na szczęście nic się nie stało, ale mieszkańcy wielu bieszczadzkich miejscowości coraz bardziej obawiają się o bezpieczeństwo. Groźne drapieżniki można bowiem spotkać wszędzie.
Więcej informacji o niedźwiedziach w Zagórzu przeczytasz w artykule Mieszkańcy Zagórza zaskoczeni. Powodem wizyta niedźwiedzia.
W efekcie Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała zgodę na odstrzał trzech niedźwiedzi regularnie przychodzących do miejscowości. Zgoda miała obowiązywać do końca 2026 roku i obejmowała teren całej gminy Cisna. Protesty sprawiły jednak, że decyzję cofnięto, a problematyczne osobniki miały zostać odłowione i przeniesione na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ostatecznie to pracownicy TPN przyjadą w Bieszczady, by założyć niedźwiedziom specjalne obroże, które będą monitorowały ich położenie. Gdy zwierzęta zbliżą się pobliże ludzkich siedzib, będą odstraszane gumowymi kulami, by na nowo wzbudzić w nich lęk przed człowiekiem

Za ludzką głupotę najczęściej płacą zwierzęta
Mimo że widok niedźwiedzia na żywo stanowi nie lada atrakcję, mało kto chciałby stanąć z nim oko w oko. Niestety są wyjątki - wścibscy spacerowicze zaglądający do gawry, zbieracze poroża czy bezmyślni turyści, którzy postanawiają zrobić sobie zdjęcie z niedźwiedziem w tle. W efekcie od czasu do czasu internet obiegają wiadomości o tragicznych śmierciach spowodowanych atakiem niedźwiedzia. Jak ten z czerwca 2025 r., gdy zginął 49-letni motocyklista podróżujący przez Karpaty w Rumunii. Kiedy mężczyzna podszedł do niedźwiedzia, żeby zrobić mu zdjęcie, zwierzę zaatakowało i zepchnęło go do wąwozu. Po tym zdarzeniu niedźwiedzica została wyeliminowana przez służby leśne.
W Polsce na szczęście do takich tragedii dochodzi naprawdę rzadko. Ostatni przypadek (i zarazem pierwszy w powojennej historii) zdarzył się w Bieszczadach w 2014 r., kiedy niedźwiedź śmiertelnie zaatakował 61-letniego mężczyznę, który wyszedł na spacer do lasu.
W tym roku w Bieszczadach do ataku niedźwiedzi na człowieka doszło raz. Wczesną wiosną niedźwiedzica zaatakowała 36-letniego mężczyznę w lesie w pobliżu Komańczy. Zbieracz poroża nieświadomie zbliżył się do gawry, w której przebywały też młode drapieżniki. Na szczęście mimo obrażeń udało mu się uciec i wezwać pomoc. W zdecydowanej większości tego typu przypadków atak jest spowodowany wtargnięciem na teren zwierzęcia (w okolice gawry), zastaniem drapieżnika w trakcie spożywania padliny (niedźwiedź instynktownie broni wtedy pokarmu) lub odcięciem drogi ucieczki niedźwiedzicy z młodymi.

Leśnicy, przyrodnicy i inni eksperci podkreślają, że to ludzka głupota sprawia, że niedźwiedzie coraz chętniej podchodzą w rejony, w których żyją i przemieszczają się ludzie. Śmieci i resztki jedzenia pozostawione na szlaku w górach, niezabezpieczone śmietniki i kompostowniki na prywatnych posesjach, worki z odpadkami na ulicach czekające na śmieciarki to dla kierujących się węchem niedźwiedzi prawdziwe zaproszenie.
Na facebookowym profilu Nadleśnictwa Cisna Lasy Państwowe udostępniono cudzy film, na którym widać, jak niedźwiedź dokarmiany jest na schodach domu, w tle słychać śmiechy obserwujących zdarzenie osób. Pracownicy Nadleśnictwa podkreślają, że to skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, za które wcześniej czy później zapłaci zwierzę. Jeśli zacznie stale pojawiać się w pobliżu domów, konieczne będzie jego odstraszanie, przeniesienie w inny rejon, a nawet zlikwidowanie.
Niezwykłe historie o niedźwiedziach, czyli wspomnienia najbardziej znanego leśnika w Polsce
Jednym z największych popularyzatorów bieszczadzkiej przyrody jest niewątpliwie Kazimierz Nóżka. Emerytowany już leśniczy z Baligrodu zyskał sławę jako "obrońca małych niedźwiadków". Na bijącym rekordy popularności profilu facebookowym Nadleśnictwa Baligród opublikował wiele filmów przedstawiających nie tylko niedźwiedzie, ale też rysie, dziki czy jelenie. Prawdziwą sławę przyniósł mu film z 2017 r., na którym widać uciekające dwa małe niedźwiedzie i podążające ich tropem wilki. Matka nie była w stanie ich obronić i dopiero głośny krzyk leśniczego odstraszył watahę. W książce "Zanim wyjedziesz w Bieszczady" Kazimierz Nóżka podkreśla, że wkrótce po tym zdarzeniu stanął oko w oko z matką niedźwiadków, która mimo bliskiej odległości go nie zaatakowała. Uznał, że go rozpoznała i rachunki zostały wyrównane.
Na facebookowym profilu Nadleśnictwa Baligród wciąż można od czasu do czasu zobaczyć życie niedźwiedzi w ich naturalnym środowisku. Nagrania najczęściej pochodzą z umiejętnie ustawionych fotopułapek. Zdarza się jednak, że urządzenia spotykają się ze sporym zainteresowaniem samych niedźwiedzi.
Amator miodku i czosnku niedźwiedziego? Czym tak naprawdę żywią się niedźwiedzie?
Kazimierz Nóżka barwnie opowiada o diecie misiów w filmie dokumentalnym "Opowieści o niedźwiedziu". Leśnik z Baligrodu zdradza, że wbrew pozorom nie zajadają się czosnkiem niedźwiedzim. Żywią się wszystkim, co daje natura - trawami i ziołami. Na początku lata zajadają się dzikimi czereśniami, później ich przysmakiem stają się maliny, jagody i jeżyny. Wraz z nadejściem jesieni dojrzewa ich największy przysmak, czyli dzika śliwa tarnina. Niedźwiedzie chętnie żywią się też głogiem, orzechami leszczyny i orzeszkami bukowymi. Nocą skradają się do opuszczonych wiosek i żerują w starych sadach, gdzie do woli opychają się gruszkami i jabłkami. Nie gardzą też grzybami. Szacuje się, że rośliny stanowią aż 75 proc. codziennej diety niedźwiedzi. Reszta to mięso i padlina. Te ogromne drapieżniki są w stanie zapolować na dzika, jelenia, a nawet żubra. Najczęściej są na to jednak zbyt leniwe i wolą obserwować kruki, które krakaniem informują o obecności padliny czy zdobyczy wilków.
Kazimierz Nóżka zdradza, że mitem jest zamiłowanie niedźwiedzi do miodu. Okazuje się, że celem częstych ataków na pasieki są larwy pszczół, które są źródłem białka. Niezdarne misie nie mają jednak czasu na wybieranie pożądanych kęsków, dlatego zjadają całe plastry miodu.

Jak uniknąć kontaktu z niedźwiedziem i jak się zachować, jeśli spotkamy go na szlaku?
Niedźwiedzie starają się za wszelką cenę unikać ludzi. Mają bardzo dobry węch i kiedy wyczują obecność człowieka, odchodzą w inną stronę. Zdarza się jednak, że np. wiatr wieje od strony misia i zwierzę nie jest w stanie nas wyczuć. Kazimierz Nóżka podkreśla jednak, że wtedy my mamy szansę wykryć drapieżnika, który zazwyczaj brzydko pachnie, a jego pomruki mogą być doskonale słyszalne.
Na stronie Bieszczadzkiego Parku Narodowego można też przeczytać, by unikać wchodzenia na teren parku wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, bo właśnie wtedy drapieżniki przemieszczają się i żerują, a ich spotkanie jest znacznie łatwiejsze. W lesie, a w szczególności w gęstym młodniku należy też zachowywać się nieco głośniej - rozmawiać lub śpiewać. Kluczowe jest też zabieranie ze sobą wszelkich śmieci i resztek prowiantu, bo nic tak nie wabi niedźwiedzi, jak zapachy żywności.
W razie spotkania z niedźwiedziem nie wpadaj w panikę - zachowaj dystans i powoli się wycofaj. Nie odwracaj się do zwierzęcia tyłem i nie uciekaj. Wolnym krokiem wróć w kierunku, z którego przyszedłeś - to powinno przekonać niedźwiedzia, że nie stanowisz dla niego zagrożenia. Nie krzycz ani nie rzucaj kamieniami. Przerażenie może budzić niedźwiedź stający na tylnych łapach - charakterystyczna poza "drabiny" wbrew pozorom nie oznacza jednak przygotowania do ataku - zwierzę w ten sposób chce lepiej widzieć (niedźwiedzie mają słaby wzrok) lub zademonstrować swoją wielkość. Jak najszybciej oddalić trzeba się też, jeśli zobaczysz młode drapieżniki. Ich matka najprawdopodobniej przebywa w pobliżu, w promieniu 100 metrów, i obserwuje ewentualne zagrożenie.
W razie ataku należy położyć się na ziemi brzuchem do dołu, a plecakiem czy rękami osłonić głowę i szyję. Zwierzę powinno szybko stracić zainteresowanie i się oddalić.

Źródła:
K. Nóżka, M. Scelina, M. Kozłowski, "Zanim wyjedziesz w Bieszczady", Kraków 2019.
Cykl filmów "Opowieści o niedźwiedziu", Leśne Studio Filmowe, Lasy Państwowe, narrator: Kazimierz Nóżka.
https://przyrodnicze.org/wp-content/uploads/2023/12/Niedzwiedz2030.pdf
***
O akcji "Polska na własne oczy"
Wakacje, znowu są wakacje! Polacy tłumnie ruszają na długo wyczekiwany odpoczynek, a my chcemy im w tym towarzyszyć, służyć dobrą radą, co można zobaczyć w naszym pięknym kraju. Może wspaniałe atrakcje czekają dosłownie tuż za rogiem? Cudze chwalicie, swego nie znacie - pisał poeta. I my chcemy pokazać, że faktycznie tak jest. W tym roku będziemy w warmińskich lasach, nad Łyną, w Białowieży, Ciechocinku, na Roztoczu i w wielu innych miejscach. Ruszaj z nami!












