100 pogryzień dziennie. Problem systemowy, nie jednostkowy
Z perspektywy psychologii i socjologii liczba pogryzień nie jest jedynie statystyką. To wskaźnik jakości relacji społecznych, w tym międzygatunkowych. Niedawny raport pogryzień w Polsce autorstwa Izabeli Kadłuckiej, przy wsparciu zebranych danych przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska, wraca jak bumerang, bo wciąż szokuje.
Obecnie mamy około 100 pogryzień dziennie w Polsce i to tylko zarejestrowanych. Zdecydowana większość z nich dzieje się w domu, a duża część z tych osób pogryzionych to dzieci.
Z punktu widzenia kynologii większość pogryzień nie wynika z "nagłej agresji", lecz z tzw. eskalacji sygnałów stresowych. Psy komunikują dyskomfort stopniowo - poprzez odwracanie głowy, ziewanie, zastyganie, tzw. "wielorybie oko". Problem polega na tym, że ludzie, a szczególnie dzieci, tych sygnałów nie rozpoznają lub nie są ich w ogóle świadome.
Psychologia rozwojowa wskazuje, że dzieci do pewnego wieku nie mają jeszcze w pełni rozwiniętej zdolności odczytywania subtelnych sygnałów niewerbalnych. Jeśli nie zostaną tego nauczone, mogą nieświadomie przekraczać granice zwierzęcia.
Dlatego Katarzyna Harmata, doświadczona behawiorystka zwierzęca, dogoterapeutka, instruktorka szkolenia psów oraz ratowniczka pracująca z psami i Barbara Gawryluk, pisarka, tłumaczka i dziennikarka, postanowiły napisać książkę.
Książka "Jak rozmawiać z psem" kierowana jest do najmłodszego czytelnika, ale okazuje się, że najpierw powinni przeczytać ją dorośli, a przynajmniej powinni czytać ją z uwagą wraz z dzieckiem.
Dlaczego? Ponieważ narracja prowadzona przez główną bohaterkę, 9-letnią Zosię, która w realnym świecie jest córką Katarzyny Harmaty, prowadzi nas przez świat życia z psami. Świat, w którym empatia, zrozumienie i miłość, grają pierwsze skrzypce. To książka, która nie tylko bawi i wzrusza, ale przede wszystkim edukuje.
Tłumaczy zachowania zwierząt, z którymi żyjemy najbliżej na tej planecie, czyli psów, a z którymi Zosia wychowała się od pierwszych dni swojego życia. Tu zaczyna się właśnie historia, która została przelana na papier nie bez powodu. Jest historią, z której czerpać mogą zarówno dzieci, jak i dorośli. Stąd jej niezwykłość i wielka edukacyjna wartość.
Edukacyjna luka. Dlaczego ludzie nie uczą się "psiego języka"?

Relacje człowiek-zwierzę są dziś powszechne, ale nie idzie za tym systemowa edukacja. Harmata trafnie diagnozuje problem.
- Większość dzieci nie posiada żadnej wiedzy względem psów. Może wiedzą, że nie należy podchodzić do obcych psów, ale za tym nie idzie żadne wytłumaczenie. Nikt tych dzieci nie uczy psiego języka - mówi Katarzyna Harmata w rozmowie z Interią, opowiadając o swoich odwiedzinach w ramach dogoterapii w placówkach edukacyjnych w Polsce.
To zaskakujące, biorąc pod uwagę skalę pogryzień w Polsce. Psy są obecne w przestrzeni publicznej, rodzinnej i terapeutycznej. Mimo to edukacja formalna ignoruje ten obszar.
Nie powinniśmy obwiniać za brak takiej edukacji nauczycieli, a powinniśmy szukać źródła problemu w podstawie programowej. Tam nie ma miejsca na takie zajęcia jak wiedza o życiu z psami.
Z perspektywy socjologii edukacji to przykład niedostosowania systemu do realiów społecznych i do zmieniającego się świata. Szkoła przekazuje wiedzę abstrakcyjną, często oderwaną od codziennych doświadczeń uczniów.
Harmata zestawia to z nauką języków obcych.
- Uczymy dzieci obcych języków, a żyjemy w kraju, gdzie w co drugim gospodarstwie jest pies. Ja przez 8 lat nauki języka niemieckiego pamiętam tylko jedno zdanie, tak bardzo nie przydał mi się ten język, a byłam wręcz zmuszona do jego nauki. Natomiast żyjemy w kraju, gdzie w co drugim gospodarstwie domowym jest pies i my wciąż nie znamy podstawowego języka psów - tłumaczy Harmata.
Polska jest obecnie w europejskiej czołówce pod względem statystyk posiadania zwierząt domowych. Według danych FEDIAF, w 2023 r. odsetek gospodarstw domowych posiadających przynajmniej jednego psa wynosił 49 proc.
To porównanie ma głęboki sens. Komunikacja, niezależnie od tego, czy między ludźmi, czy między gatunkami, jest kluczową kompetencją społeczną. Brak tej kompetencji prowadzi do konfliktów, także tych fizycznych.
Tu z pomocą przychodzi książka Katarzyny Harmaty i Barbary Gawryluk. Tam i dzieci i dorośli znajdą opis sytuacji, w których pokazane są rozmaite zachowania psów, w tym także wysyłanie sygnałów ostrzegawczych. Znajdziemy tam także wytłumaczenie, dlaczego pies finalnie gryzie, co nie jest łatwym tematem.
Podczas rozmowy Katarzyna Harmata przytoczyła historię ze swojej pracy. Opowiadała o sytuacji ze psem i dzieckiem, które nie skończyło jeszcze roku i które coraz śmielej nawiązuje relacje z psem. Podczas rodzinnego spotkania inne dzieci intensywnie bawiły się z czworonogiem. Pies bardzo lubi dzieci, ale w pewnym momencie był już wyraźnie przebodźcowany, więc odszedł na bok z patykiem, by rozładować emocje. Jedno z dzieci próbowało zabrać psu patyk, co skończyło się ugryzieniem. Na szczęście nic poważnego się nie stało - było trochę płaczu i niewielkie krwawienie. jednak sytuacja wywołała duży niepokój, pojawiły się obawy, że "pies gryzie".
- Pierwszą rzeczą, którą doradziłam, było sięgnięcie po książkę: najpierw powinna przeczytać ją dorosła osoba, a następnie przekazać ją dziecku. Nawet w przypadku spokojnych psów konieczna jest edukacja i świadomość, jak wygląda bezpieczna relacja. W książce zwracamy uwagę m.in. na to, że nadmierne pobudzanie psa nie jest dla niego dobre i może prowadzić do takich sytuacji - mówi Katarzyna Harmata.
Dogoterapia. Pies jako nauczyciel relacji społecznych a nie maskotka

Dogoterapia, którą zajmuje się Katarzyna Harmata, jest doskonałym przykładem tego, jak zwierzę może wspierać rozwój społeczny dzieci. Pies jako nauczyciel relacji ułatwia dziecku naukę budowanie więzi i komunikacji. O ile osoba dorosła właśnie w ten sposób przedstawi dziecku psa - jako istotę, którą należy szanować, dbać o nią, a nie jako maskotkę, którą w każdym momencie można dotknąć, czy przytulić.
Podczas zajęć, które behawiorystka prowadzi w placówkach edukacyjnych, czy szpitalach panują niezwykle jasne reguły zachowywania się w stosunku do psa, a sama specjalistka pilnuje, by w żadnym momencie zajęć granice psa nie zostały przekroczone przez dzieci.
Przez większość zajęć pies uczestniczy w sposób bierny - leży, czasem śpi, gdy Katarzyna Harmata opowiada dzieciom o zwierzętach i o życiu z nimi, czy właśnie czyta im swoją książkę. Jednak gdy dochodzi do kontaktu dzieci i psa terapeutycznego, dzieje się to w bardzo określony sposób, który jest dla psa znajomy i bezpieczny.
- Pies wie, że ja pilnuję tego, żeby dzieci w odpowiedni sposób go dotknęły. Najczęściej robię z nim jedną rundkę w kółku, w którym siedzą dzieci, a następnie pies jest skierowany do mnie pyskiem i dzieci dwójkami mogą spokojnie podejść i pogłaskać go po boku, we wcześniej ustalony z nimi sposób. Mój pies wie, że w tym momencie będzie dotykany - wyjaśnia Katarzyna Harmata.
Z punktu widzenia dobrostanu zwierząt to kluczowe. Nowoczesna kynologia odchodzi od traktowania psa jako "narzędzia", podkreślając jego podmiotowość i potrzeby emocjonalne, co też w trakcie zajęć pokazuje dzieciom Katarzyna.
To obrazuje też, że nauka relacji z psem może być fundamentem kompetencji społecznych - empatii, granic, komunikacji.
Pies w rodzinie. Temat, który wciąż budzi wiele emocji

Jednym z najważniejszych aspektów poruszanych przez Harmatę jest realistyczne podejście do psa.
- Pies to jest pies. Należy go traktować jak psa, a nie jak człowieka - tłumaczy behawiorystka i nie jest to umniejszanie jego istnieniu. Wręcz przeciwnie.
To zgodne z wiedzą etologiczną, gdyż psy kierują się instynktami, a ich zachowania są silnie związane z układem limbicznym, odpowiedzialnym za emocje i reakcje przetrwania. Jednocześnie relacja z psem może mieć charakter rodzinny i jedno drugiego nie wyklucza.
- Badania socjologiczne pokazują, że jesteśmy zdolni do tworzenia relacji międzygatunkowych. Wbrew potocznemu myśleniu nie stanowimy dla psa 'stada', bo jesteśmy raczej częścią wspólnej grupy społecznej, a to podstawowa różnica. Taka grupa może obejmować różne gatunki żyjące ze sobą w symbiozie, czyli odnoszące wzajemne korzyści z codziennego współistnienia - wyjaśnia Katarzyna Harmata.
Widzimy to choćby w relacjach między psami, kotami, końmi czy nawet drobiem, które potrafią funkcjonować razem, a także w ich relacjach z ludźmi. Tak też dzieje się w codziennym życiu Katarzyny Harmaty, gdzie ona wraz z mężem i dziećmi, żyje w zgodzie z psami i kurami, które mają swoje miejsce na podwórku. Co więcej, w obrębie takich grup mogą tworzyć się więzi o charakterze rodzinnym i jest to zjawisko potwierdzone naukowo.
Z socjologicznego punktu widzenia to rozszerzenie pojęcia rodziny, coraz częściej obejmującej także zwierzęta. Kluczowe jest jednak przywództwo oparte na odpowiedzialności, a tę rolę musi już objąć dorosła osoba.
Odpowiedzialność. Słowo klucz w całej dyskusji

Rozmowa krąży wokół słowa "odpowiedzialność". Na ten rzeczownik w kontekście relacji człowiek-pies składa się nie tylko pilnowanie psa, by nikogo nie ugryzł. Sporą część stanowi dawanie czegoś od siebie, od przewodnika.
Jeżeli człowiek nie zaspokaja potrzeb psa to jest to nie fair, żeby potem jeszcze coś od psa wymagać. W moim przekonaniu pies nie ma prawa ugryźć, jeśli - i to jest kluczowe - człowiek dba o bezpieczeństwo i jego zaspokojone potrzeby. Wtedy on nie ma powodu, by ugryźć.
To odwrócenie narracji, bo odpowiedzialność nie spoczywa na psie, lecz na człowieku.
Empatia jako kompetencja przyszłości

Najbardziej poruszającym elementem tej historii jest przykład Zosi, która stała się bohaterką książki, dziecka, które nauczyło się rozumieć psa.
- Ona reaguje na to, co te psy do niej mówią - zaczyna opowiadać o swojej córce Katarzyna i czuć już w pierwszych słowach, że duma ją rozpiera.
To coś więcej niż wiedza. To kompetencja emocjonalna. Psychologia określa ją jako empatię poznawczą i afektywną, czyli zdolność rozumienia i współodczuwania.
- Zosia dziś ma już prawie 11 lat, ale od dawna wie, że jeżeli ja wracam późno do domu, to ona najpierw zadba o potrzeby psów. Nie usiądzie bezczynnie w domu, tylko wypuści po kolei psy na ogród i weźmie psy, które jej wolno brać, pojedynczo na spacer. Da im wody, nakarmi je. Nikt jej nie musi o tym przypominać. Dla niej to oczywiste, że ma zareagować na potrzeby naszych psów, bo widzi od małego, jak my o nie dbamy i sama szybko zaczęła w tym uczestniczyć - mówi Harmata.
Takie zachowania nie powstają przypadkiem, a są efektem modelowania przez dorosłych i codziennej praktyki. Dojrzałość Zosi widać w rozmowach z mamą, gdy opowiada jej o sytuacjach spacerowych, jakie spotkały ją, gdy wyprowadzała jednego z rodzinnych psów.
Zosia zderzyła się z trudną sytuacją, gdy inny opiekun psów mijał ją z dwoma psami rasy Amstaff na wąskiej drodze.
- Zosia doskonale wiedziała, co ma zrobić. Opowiedziała mi tę historię z przejęciem. Powiedziała "mamo, były dwa amstaffy, na szczęście, na smyczy. Trochę się przestraszyłam, bo polowały mi na Patkę. Obniżyły głowę, poniżej linii grzbietu i wpatrywały się w nas. Wiesz, co zrobiłam? Zeszłam w krzaki, ale nie dwa metry, musiałam zejść dziesięć. Dałam jej komendę "siad" i skarmiałam ją smakołykami, ale że miałam bardzo mało smakołyków, to do niej dużo rozmawiałam. Posadziłam ją bokiem, żeby widziała te psy, ale też żebym ja również je widziała". Ona to wszystko potrafi zauważyć i zareagować w trakcie. 11-letnie dziecko - opowiada z nieukrywanym wzruszeniem Katarzyna Harmata.
To odpowiedzialność budowana na empatii od lat w Zosi przez jej mamę.
Pies najlepszym przyjacielem? Co to w ogóle znaczy?

W przestrzeni medialnej często pojawia się zdanie, że "pies to najlepszy przyjaciel" człowieka. Taka odpowiedź też często pada, gdy Katarzyna Harmata pyta dzieci na zajęciach z dogoterapii, kim jest pies.
Wówczas jednak nie kończy tematu, ale pyta dalej, co tak naprawdę oznacza bycie przyjacielem. Tu dyskusja przybiera nieoczekiwany zwrot. Dzieci często wymieniają, że to ktoś komu ufamy, lubimy szanujemy, ktoś, komu pomagamy.
- Jeżeli nazywamy psa najlepszym przyjacielem człowieka, to dlaczego my oczekujemy, że on będzie najlepszym przyjacielem dla nas, a my tylko mu coś każemy zrobić, krzyczymy na niego lub go ignorujemy i nie chcemy w ogóle go zrozumieć? Tak nie działa przyjaźń - wyjaśnia Katarzyna Harmata.
Behawiorystka zwraca także uwagę na pewien zabieg zastosowany w książce.
W "Jak rozmawiać z psem" używam przeważnie słowa "opiekun", bo my jesteśmy opiekunem psa, gdy go rozumiemy. W książce jednak pada słowo "właściciel" tylko w dwóch miejscach i to właśnie w momentach, gdzie mówimy o tym, że ludzie psów nie rozumieją. Wtedy tylko posiadasz psa. To jest zasadnicza różnica.
Posiadając psa bez chęci jego zrozumienia, nie mamy co liczyć na przyjaźń i jak się okazuje, wie o tym od najmłodszych lat córka Katarzyny Harmaty.
Książka jako narzędzie zmiany

Choć "Jak rozmawiać z psem" to książka dla dzieci, jej realny wpływ może być znacznie szerszy.
Z perspektywy psychologii to początek budowania empatii. Z perspektywy kynologii - zwiększenie bezpieczeństwa, a z perspektywy socjologii, to zmiana kultury relacji.
I być może właśnie dlatego ta książka jest ważna. Bo nie uczy tylko, jak rozmawiać z psem. Uczy, jak słuchać, niezależnie od tego, kto jest po drugiej stronie.











