Spis treści:
- Gdy sąsiad zabiega o względy cudzego kota
- Zjawisko znane już również w Polsce
- Czy koty w ogóle powinny wychodzić z domu?
Gdy sąsiad zabiega o względy cudzego kota
Koty od dawna bywały powodem sąsiedzkich sporów - najczęściej za sprawą zniszczonych rabatek kwiatowych czy skłonności do polowania na ptaki. Obecnie jednak coraz częściej dochodzi do konfliktów zupełnie innego rodzaju, dotyczących samej opieki nad zwierzęciem.
Jak wynika z postów pojawiających się w brytyjskiej aplikacji sąsiedzkiej Nextdoor oraz na lokalnych grupach facebookowych, mieszkańcy Wielkiej Brytanii masowo dokarmiają koty, które formalnie do nich nie należą, zatrzymują je na dłużej we własnych domach, a niekiedy wręcz świadomie starają się przeciągnąć zwierzęta na swoją stronę, z dala od ich prawowitych opiekunów.
Dobrze obrazuje to historia Amy, mieszkanki Londynu, opisana przez "The Guardian". Kobieta przygarnęła bezdomnego kota, któremu nadała imię Sid, i pozwalała mu swobodnie wychodzić na zewnątrz. W pewnym momencie zwierzę zaczęło jednak regularnie znikać na kilka dni, co mocno zaniepokoiło właścicielkę. Postanowiła więc założyć kotu obrożę z lokalizatorem, by sprawdzić, gdzie dokładnie się podziewa - i to, co odkryła, całkowicie ją zaskoczyło. Okazało się, że Sid regularnie odwiedza dom sąsiadki, która - zdaniem Amy - celowo próbuje odciągnąć jej kota, nagradzając jego wizyty karmieniem ekologicznym kurczakiem.
"To mnie naprawdę denerwuje: to nasz kot i nigdy, przenigdy go nie widzimy" - cytuje kobietę "The Guardian".
Zobacz również: Czy psy są zazdrosne? Naukowcy już wiedzą więcej. Dwa badania rzucają nowe światło na emocje czworonogów
Zjawisko znane już również w Polsce
Podobne sytuacje mają też miejsce w Polsce - widać to m.in. w mediach społecznościowych. Jedno z takich nagrań, które szybko stało się viralem, zdobyło ponad 4 miliony wyświetleń. Wykonane zostało przez mężczyznę wracającego wieczorem do domu, który przez okno mieszkania sąsiada na parterze zauważył swojego kota, wygodnie siedzącego na parapecie. Jak relacjonował później autor nagrania, zwierzę wróciło do niego dopiero następnego dnia, około godz. 9 rano.
Zjawisko to doczekało się już nawet własnej, nieformalnej nazwy - osoby wpuszczające do domu cudze koty coraz częściej określa się mianem "uwodzicieli kotów". W większości przypadków nie chodzi im wcale o świadome porwanie zwierzęcia i zatrzymanie go na stałe, a raczej o chęć spędzenia czasu w kocim towarzystwie, na które same z różnych powodów nie mogą sobie pozwolić - czy to z braku możliwości, czy chęci posiadania własnego zwierzęcia na stałe.

Zobacz również: Kot gryzie cię podczas głaskania? Wcześniej wysyła kilka ważnych sygnałów
Czy koty w ogóle powinny wychodzić z domu?
Warto jednak zaznaczyć, że sednem problemu jest tu nie tylko zachowanie sąsiadów, ale przede wszystkim sam zwyczaj wypuszczania kotów bez nadzoru. Wielu właścicieli argumentuje, że zwierząt tych nie powinno się trzymać wyłącznie w czterech ścianach - mają przecież swoje instynkty i naturalną potrzebę eksploracji, a wychodzący kot to, ich zdaniem, kot szczęśliwszy. Czy jednak na pewno tak jest?
Na tę kwestię trzeba spojrzeć z dwóch perspektyw. Kot wypuszczany samodzielnie na zewnątrz narażony jest na szereg realnych niebezpieczeństw - samochody, inne zwierzęta, a także choroby pasożytnicze i zakaźne. Dochodzi do tego również czynnik ludzki - choć w opisanych wyżej przypadkach sąsiedzi najpewniej działali w dobrej wierze, chcąc po prostu spędzić czas z sympatycznym zwierzęciem, nie każdy człowiek musi mieć równie dobre intencje.
Z drugiej strony, jako opiekunowie kotów ponosimy też odpowiedzialność za ich wpływ na środowisko naturalne. Prowadzone w Anglii badania wskazują, że koty mogą odpowiadać nawet za 30 proc. przypadków śmierci w lokalnej populacji wróbli, a naukowcy szacują, że w samej Polsce koty co roku zabijają około 631 mln ssaków oraz blisko 144 mln ptaków. Nie bez powodu działacze ekologiczni wciąż przypominają, że swobodnie wychodzące koty stanowią realne zagrożenie dla lokalnej fauny. Mimo pełnego brzucha, instynkt każe im polować na ptaki, gryzonie czy płazy - dla kota to forma zabawy, dla środowiska naturalnego jednak prawdziwa plaga. Jak podkreślają naukowcy, za tak intensywne polowania odpowiada nie tyle pierwotny instynkt przetrwania, co właśnie proces udomowienia kota i jego przyzwyczajenie do systemu nagród oraz zabawy.
W obecnej sytuacji najrozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się rezygnacja z wypuszczania kota na samodzielne wyprawy lub stworzenie mu bezpiecznej, ogrodzonej przestrzeni na balkonie czy w ogrodzie, gdzie mógłby spędzać czas na świeżym powietrzu w kontrolowanych warunkach. Koty wcale nie muszą wychodzić z domu, by być szczęśliwe - kluczowe jest jednak zapewnienie im odpowiedniej ilości zabawy i stymulujących bodźców, dzięki którym zwierzę nie będzie odczuwało frustracji związanej z pozostawaniem w czterech ścianach.
Czasem wystarczy drobna obserwacja, by odkryć, co naprawdę chce ci powiedzieć twój kot lub pies. Poznaj zachowania, które zdradzają jego nastrój i potrzeby. Zobacz na styl.interia.pl/zwierzęta, otwiera się w nowym oknie











