Reklama

Reklama

Szlachetne serduszko

Historia, którą chcę Wam przekazać wydarzyła się w małym miasteczku na Podkarpaciu. Główna bohaterka to 10 letnia dziewczynka - moja uczennica. Basia jest cicha, wręcz nieśmiała, raczej nie należy do szkolnych prymusów i ma oczy, w ktorych kolorze i blasku można dostrzec skrawek nieba. Jest szczuplutka a nawet krucha, ale w tym niepozornym ciałku bije bardzo duże serduszko. Basia jest namacalnym dowodem na istnienie dobra i szlachetności - tak z tą cechę można jeszcze od biedy się spotkać. A było to tak....
> Długa przerwa w szkole to czas, na który czekają wszyscy! Czas kiedy ustają przepychanki, milkną krzyki, a po korytarzu rozchodzi się zapach obiadu i rytmiczny dźwięk stukania łyżek o talerze. Im smaczniejszy obiad, tym stukanie szybsze. Stołówka to miejsce, gdzie wszyscy są zadowoleni i jakby milsi dla siebie. Dzieciaki jedzą, aż im się uszy trzęsą. Tylko jedna dziewczynka nie je. Basia cos tam dziubnie tylko, tak żeby poczuć smak, a potem bacznie rozgląda się dookoła i jak nikt nie widzi szybciutko przerzuca swój obiad do słoika. Zakręca i myk słoik do plecaka - kolejny raz udało się! Zadowolona uśmiecha się, ale tylko oczami, przecież nie może zdradzić się. Trochę jest głodna, ale jeszcze bardziej szczęśliwa. Mija jeszcze dwie, trzy lekcje i dzieciaki rozchodzą się w grupkach do domów. Basia idzie sama.Ma swoją cichą misję do spełnienia. Jak co dzień wstępuje do starszej, samotnej pani, wyciąga z plecaka słoik, wykłada obiad na talerz i życzy "swojej przyjaciółce" smacznego. I tak dzien po dniu. Niemal cały rok szkolny. Wszystko to Basia czyniła w wielkiej tajemnicy, która wydała się gdy pani kucharka przyuważyła jak dziewczynka chowa jedzenie do słoika. Należy dodać, że sama pochodzi z niepełnej rodziny, gdzie raczej im się nie przelewa. Przyłapana na gorącym uczynku została przez panią kucharkę przyprowadzona do mnie - swojej wychowawczyni. Ze łzami w oczach wyznała całą prawdę, myśląc przy tym, że robiła coś złego czyli wynosiła jedzenie ze szkoły. Wtedy w naszej klasie trzymałam w ramionach anioła, a nie małą zlęknioną dziewczynkę.
> Mam taką refleksję po tym zdarzeniu, czy aby czynienie dobra jest postrzegane jako obciach, bo mogą cię wysmiać, wykpić?? Wiem, że nie należy się chełpić dobrymi uczynkami, ale nie możemy doprowadzić do sytuacji, że dzieci będą sie wstydzić szlachetności i dobroci. Zauważmy te szlachetne, dobre serca wokół nas i nie wstydźmy się ich wspierać, bo tak naprawdę sami na tym bardzo wiele zyskamy.
>

Reklama

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy