Reklama

Reklama

Sztuka Kochania. Jestem głupi, bo dałem się złapać!

Najlepiej pomagamy naszym dzieciom rozwijać się, jeśli swoim życiem dajemy świadectwo ideałom, które im przekazujemy. W przeciwnym wypadku montujemy w świadomości dziecka chory mechanizm odróżniania dobra od zła, bowiem: -"dzieci na nas patrzą, kiedy mówimy o wodzie a pijemy wino" (Pino Pellgrino)

Najlepiej pomagamy naszym dzieciom rozwijać się, jeśli swoim życiem dajemy świadectwo ideałom, które im przekazujemy. W przeciwnym wypadku montujemy w świadomości dziecka chory mechanizm odróżniania dobra od zła, bowiem:  -"dzieci na nas patrzą, kiedy mówimy o wodzie a pijemy wino" (Pino Pellgrino)

 

 Panuje takie przekonanie, że w relacjach z innymi ludźmi, to my zazwyczaj jesteśmy uczciwi  z dużym bagażem zalet, choć wiemy, że ten bagaż jest stosunkowo lekki i dziurawy. Tę postawę utrwala panujący w mediach i biznesowych kontaktach mit o potrzebie demonstrowania kreatywności za wszelką cenę, choćby za cenę fałszu.                                          Już w ofertach o pracę, zawierane są klauzule promujące kandydatów, posiadających jedynie zalety charakteru; ceniona jest inteligencja, skuteczność. Brakuje miejsca na mądrość i moralność,  przecież mądrzy jesteśmy... wszyscy! Czy ktoś uskarża się na jej niedostatek? Przypadek byłby to wyjątkowy!                                                                                                Generalnie możemy powiedzieć, że w świetle obecnych zwyczajów, sumienie staje się narzędziem do usprawiedliwiania naszych grzechów przed samymi sobą. Uważamy zatem, że moralne jest to, co nam służy, a z kolei - niemoralne jest to, co naszym, prywatnym interesom szkodzi, nawet, gdy są to interesy służące społeczeństwu. Przykładów jest mnóstwo, choćby w codziennych dyskusjach polityków i w .. stanowieniu prawa.                                                  Często zdarza się właśnie, że utrzymujemy w sobie nieszczere przekonanie o własnej moralności pomimo grzesznych zachowań. Nabywamy tej umiejętności już niemal w kołysce, która nie tylko piastuje, ale także utrwala pierwsze relatywizmy moralne: - zło jest złem tylko wtedy, kiedy wyrządza... nam szkodę! Częste nieporozumienia rodzinne biorą się głównie z takich zachowań, które nie uwzględniają racji niewygodnych dla jednej ze stron.               

Reklama

 

  Generalnie można stwierdzić, że tam, gdzie rodzice swoim życiem daja świadectwo ideałom, które przekazują swoim dzieciom - wychowają człowieka z gruntu prawego.  Natomiast obserwowany przez dziecko relatywizm w codziennym zachowań domowników - rodzi kunktatora, który myśli o sobie, że jest moralny, niezależnie od tego, co rzeczywiście robi.  Obserwując zachowanie dziecka, możemy wiele dowiedzieć się o sobie i często nie przyznajemy się do tego, że widzimy siebie; łatwiej narzekać we fałszywej trosce, niby to pytając: - do kogo to dziecko się wrodziło, aniżeli rewidować własne zachowania, wszak relatywizm moralny nie toleruje porażek.

 Pierwszym, widocznym, trudnym do ukrycia symptomem rodzącego się u dziecka kunktatorstwa moralnego - jest popularna reakcja ucznia na karę wymierzoną mu przez nauczyciela za ściąganie na klasówce: - jestem głupi bo dałem się złapać!.

 

 

 

 

 

 

 

 

Dariusz Spanialski

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy