Reklama

Reklama

Walentynki z Jaguarem

Nie podejrzewałam, że Marcin zrobi to akurat w Walentynki. I nawet jak zobaczyłam samochód z jego snów to nie domyśliłam się o co chodzi…

Tamten wieczór mieliśmy spędzić… w kuchni :p Studenckie warunki nie dały mi wolnego pokoju, a każde wyjście na miasto niestety kosztuje. Kiedy już miałam zacząć przygotowywać kolację, Marcin tak po prostu stwierdził, że wychodzimy! Nie ukrywam, że byłam zdezorientowana (i głodna!!! :p), ale wyszliśmy. W odległości kilku kroków od bloku mruczała stara angielska limuzyna Jaguar - kierowca przywitał się z nami, a ja zszokowana wsiadłam na trzęsących się nogach do środka. Felgi błyszczały się chyba na kilometr, deskę rozdzielczą wykonano perfekcyjnie z drewna, a na siedzeniach nie zabrakło jasnej, miękkiej skóry! Marcin kocha samochody… To musiała być specjalna okazja skoro znalazł dla nas TAKI samochód. Ponadto, kiedy zorientowałam się, że jedziemy w jedno z moich ulubionych miejsc w Krakowie, łzy radości pojawiły mi się w oczach… Widok oświetlonego miasta z Kopca Kościuszki to jeden z najpiękniejszych obrazów, jakie w życiu widziałam! Mogłabym tak stać i patrzeć w tą przestrzeń bez końca, ale to, co stało się potem, zdecydowanie wykroczyło poza granice moich marzeń… Marcin klęknął przede mną i poprosił mnie o rękę…

Reklama

 

Ech... Stylowy samochód, kierowca, wyjątkowe miejsce, pewność, że będziemy sami, niepowtarzalne słowa, najcenniejszy na świecie pierścionek, ogromny bukiet róż... To jest NIEREALNE!!! Ale stało się naprawdę, TO MARZENIE SIĘ SPEŁNIŁO bo dowód błyszczy mi się na palcu, a wspomnienia rozpalają serce do dziś…

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy