Reklama

Reklama

WALENTYNKOWO- KOMIKSOWO- KONKURSOWO

Tak na prawdę to mój pierwszy raz... pierwszy artykuł, pierwszy komiks ( przeze mnie zrobiony- nawet nie spodziewałam się ile zajmie to czasu), i pierwsze "prawdziwe" walentynki...

Walentynki były przeze od zawsze negowane - po co te wszystkie serduszka, wystawy w sklepach i sztuczne okazywanie uczuć... aż do Tego dnia...

Było to 2 lata temu- miałam zajęcia na uczelni, do tego ciąg zaliczeń, więc szczerze powiedzawszy nawet zapomniałam o tym święcie... Przy wyjściu z uczelni czekał na mnie mój chłopak z różą w dłoni i słowami <kochanie, proszę to dla Ciebie>, pomimo zmęczenie od razu wróciła energia i ogólna radość z życia. Zaprosił mnie do restauracji na pizze, bo to moje ulubione danie, trzymalismy się za ręce , rozmawialiśmy i pałaszowaliśmy pizze. Kiedy chciałam mu podziękować, za to, że tak fajnie wszystko zoorganizował, On wyjął mały pakunek z kieszeni, po otwarciu ujrzałam 2 bliety do kina- był dobrze przygotowany, znał repertuar i powiedział, że za 30 minut zaczyna się Nam seans, będąc cały czas zaskoczona, poczułam się nagle troche głupio- że zapominając o tym dniu nie mam dla Niego żadnego prezentu, powiedział mu o tym, On na to, że nie mam się przejmować, że najlepszym dla Niego prezentem jest moja obecność przy Nim. Po udanym seansie, wybraliśmy się na spacer do parku, pomimo zimowej pory roku było dość ciepło i świeciło słońce. Kiedy usiedliśmy na ławce powiedział <Kochanie, chciałbym Ci coś pokazac>, zaprowadził mnie pod fontanne, na której wczesniej namalował kredą duże serce i wpisał w nim nasze imiona. Ten dzień był na prawdę udany.

Reklama

 Za rok zrewanżowałam się samodzielnym zoorganizowaniem naszych walentynek, ale o tym może napisze innnym razem. Dziś lubie to święto, Walentynki to  dobra okazja by okazać drugiej osobie jakim uczuciem się ją daży.

Udanych Walentynek dla czytelników i Redakcji !!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy