Reklama

Reklama

Blizny dodają męskości

Z miłości się ciął, śpiewał na ulicy i klękał z kwiatami na oczach tłumu. O szaleństwach popełnianych dla kobiet opowiada Mateusz Damięcki.

Twój STYL: Niedopowiedzenie czy kropka nad „i”?
- Oczywiście, fascynują mnie te wszystkie kobiece gierki, uwodzenia, kiedy nic nie jest do końca powiedziane wprost. I niby lubię, gdy kobieta ma tajemnice, ale w związku wolę, gdy wszystko jest określone, dopowiedziane. Czuję się bezpieczniej. Udawanie mam w zawodzie, w domu lubię kropkę nad „i”.

Kiedy uwodzi mnie piękna kobieta...
... zawsze wtedy czuję się jak debil. Bo nie lubię zamiany ról. A to mężczyzna powinien uwodzić, starać się, walczyć o kobietę. Gdy ona to robi, traci w moich oczach. Już jako dzieciak uważałem, że historia się kończy, kiedy ona mówi „tak”, i dalsze zabieganie o nią nie ma sensu. O moją żonę Patrycję, choć jesteśmy ze sobą już trzy lata, wciąż muszę zabiegać.

Reklama

Największe szaleństwo, jakie zrobiłem z miłości...
Czy „cięcie się” z miłości jest szaleństwem? Bo kiedyś pociąłem się przez dziewczynę. Próbowałem zwrócić na siebie jej uwagę. Nie udało się. Ale żeby być do końca uczciwym, chciałem mieć blizny – uważałem, że dodają męskości.

Zrobię z siebie idiotę dla kobiety...
Już robiłem. Nawet często. Śpiewałem dla niej na środku ulicy, klękałem z kwiatami na oczach tłumu. Ale to było miłe. Ostatnio jednak zrobiłem z siebie totalnego idiotę, gdy szedłem w objęciach pewnej brunetki, którą poznałem na imprezie, i piłem whisky z butelki. Zdjęcia we wszystkich brukowcach...

Na przeprosiny...
... kajam się. Jestem do dyspozycji tak długo, jak trzeba.

Daję się przeprosić...
... zawsze za wszystko. Bardzo szybko zapominam o nieprzyjemnościach, które mnie spotkały. Jestem szczęściarzem, bo nie noszę w sobie żalu.

Kobieta, która zmieniła moje życie?
Moja babcia. Przeżyła 98 lat, wojny, śmierć dziadka, różne życiowe zawieruchy, w których straciła niemal wszystko. Na koniec została tylko z dobrymi wspomnieniami. Cieszyła się, że umiała je zachować, i nimi żyła. Kiedy umarła, po raz pierwszy zrozumiałem, że życie jest kruche i ulotne. Babcia nauczyła mnie doceniać i szanować to, co mam.

Kobieta musi pachnieć...
Musi. Ale ten zapach powinien być na tyle dyskretny, żebym go nie zauważał, żeby nie dominował. Powinien być integralną częścią kobiety. Chciałbym, żeby kobieta kojarzyła mi się z jednym zapachem. Ale one... cóż, uwielbiają zmiany.

Z kobiecej garderoby najbardziej lubię...
... buty, ale tylko dlatego, że dla niej jest to fantastyczna część stroju. Osobiście nie widzę nic rewelacyjnego w posiadaniu 30, 40 czy 50 par butów. Na szczęście Patrycja jest w tej kwestii skromniejsza, ale tylko dlatego, że... mamy małą szafę. Ona znacznie ogranicza jej potrzeby.

W jej torebce fascynuje mnie...
W której? Fascynuje mnie sama instytucja torebki. Nigdy nie zrozumiem, jak można mieć nieodpartą chęć posiadania takiej liczby torebek – nigdy ich za wiele, zawsze cieszą.

Coś, co zawsze na mnie działa w kobiecie...
Pewność siebie. Uwielbiam, gdy kobieta zna swoją wartość. Na pewno działa na mnie też coś, czego sam nie potrafię, a ona jest w tym mistrzynią. Patrycja jest tłumaczem symultanicznym. Dokonuje abstrakcyjnych dla mnie przekładów, i to bez zastanowienia. Dla mnie to artyzm.

Ucieknę, jeśli ona...
Nigdy od niej nie ucieknę. Już prędzej ona ode mnie.

Kobiece fobie, które lubię...
Uwielbiam wulkan jej reakcji na widok pająka. Krzyczy wniebogłosy, a ja ratuję. Oczywiście pająka. Bo tylko taka postawa ją zadowoli. Niechbym tylko spróbował go zabić, byłby jeszcze większy krzyk.

Wkurzam się, gdy ona...
... znowu ma rację. Ale coraz częściej jej słucham. Bo Patrycja tyle razy już miała rację, a ja się myliłem, że w końcu postanowiłem zdać się na nią. To oczywiście bardzo wygodne mieć taki drogowskaz w życiu. Ale też czasami wkurza. Bo to mało męskie, gdy facet zdaje sobie sprawę z tego, że ona... znów miała rację.

Nigdy nie wybaczyłbym kobiecie...
Wydaje mi się, że nie potrafiłbym wybaczyć zdrady. Ale najpierw musiałbym zdefiniować słowo „zdrada”. Dziś nie potrafię określić granicy, po której przekroczeniu nie ma już o czym mówić.

Kiedy kobieta płacze...
... zwykle pomaga ostry seks (śmiech). Ale nie zawsze jest to takie proste. Czasami muszę nieźle nakombinować. Kobiece łzy budzą we mnie bezradność. A potem atawistyczną potrzebę zaopiekowania się nią.

Gdy miłość się kończy...
... czasami odczuwasz tylko żal straconego czasu, a czasami kończy ci się świat.

Rozstanie nie jest porażką, gdy...
... oboje tego chcą. Kiedy ona i on dochodzą do wniosku: czas się rozstać. Ale rzadko rozstania są tak jednomyślne. Zazwyczaj jedna strona odchodzi, druga zostaje w bólu. Rozstanie zostawia wtedy bardzo głęboki ślad.

Z czterech rzeczy: pieniądze, kino, seks, jedzenie, wybrałbym...
A między tym trzeba wybierać?

Wysłuchała Beata Biały

Twój STYL 10/2010

Twój Styl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy