Reklama

Reklama

Jak trzeba było, to też sprzątałam

Kiedy przeczytała e-mail od Niny Terentiew z propozycją, by została jurorką w programie o tańcu, nie wahała się ani przez chwilę.

- Nawet się nie zastanawiałam, kto oprócz mnie zasiądzie w jury "Tylko taniec". I długo jeszcze nie znałam tych ludzi, ale jak już ich poznałam, to mnie oczarowali, zwłaszcza Alan Andersz - mówi nam Krystyna Mazurówna (73).

Gwiazda lat sześćdziesiątych

Krystyna Mazurówna to kobieta legenda. Wielka gwiazda lat 60. - Choć już nie 70. - śmieje się. W Polsce lat 60. była popularną tancerką Teatru Wielkiego w Warszawie. Zagrała w kilku filmach i wystąpiła w wielu telewizyjnych programach baletowych. Jej nazwisko wymieniano jednym tchem z nazwiskami m.in. Aliny Janowskiej, Ireny Santor czy Ewy Demarczyk.

Reklama

W 1968 roku wraz z ówczesnym narzeczonym Wacławem Kisielewskim (połową duetu fortepianowego Marek i Wacek) wyjechała do Paryża. We Francji ciężko pracowała na sukces W Paryżu ich związek się rozpadł.

- Poza tańcem robiłam wiele rzeczy. Byłam kelnerką, bileterką, pracowałam na budowie, jak trzeba było, to też sprzątałam - wspomina Krystyna Mazurówna. Dziś jest właścicielką 17 mieszkań położonych w atrakcyjnych dzielnicach Paryża. Większość wynajmuje. To jest jej główne źródło utrzymania.

Do Polski wracała już wcześniej. Współpracowała z programem "You Can Dance", rok temu ukazała się jej autobiografia "Burzliwe życie tancerki". Dziś zapowiada jej kontynuację. Będzie zatytułowana: "Moje noce z mężczyznami".

Lista jej mężczyzn jest imponująca. Wśród nich przeważali tancerze. - To środowisko opanowali geje, ale to najlepsi przyjaciele na świecie, zwłaszcza z punktu widzenia kobiety - śmieje się pani Krystyna.

Wszedł, a potem nie chciał wyjść

Była żoną francuskiego muzyka Jeana Pierre’a Bluteau (ich córka Ernestine jest pianistką, syn Balthasar - gitarzystą), ze związku z dziennikarzem Krzysztofem Teodorem Toeplitzem ma syna Kacpra.

Choć związkiem Krystyny Mazurówny, który do dziś wywołuje największe emocje, było krótkie (trwało trzy miesiące) małżeństwo z Tadeuszem Plucińskim. Krystyna Mazurówna tak o nim mówi: - Zaczepił mnie w bufecie przy okazji nagrywania jakiegoś programu. Prawił czułe słówka, aż pewnego razu pojawił się pod moim domem tłumacząc, że znalazł adres w książce telefonicznej. Wszedł, a potem nie chciał wyjść, do ślubu z nim namówił mnie ojciec.

Małżeństwo trwało krótko, za to rozwód ciągnął się trzy długie lata. - Z Plucińskim było ciężko. Domagał się połowy mojego majątku, chciał nawet połowy pieniędzy za moje futro! Obwiniał za rozpad małżeństwa twierdząc, że nie mógł mieć ze mną dziecka. - Małżeństwo z Tadeuszem było największym błędem w moim życiu - mówi nam Mazurówna. - Nie utrzymujemy dziś żadnych kontaktów. Kiedy się spotykamy, stać nas tylko na zdawkowe "dzień dobry". Dobrze, że nie mieliśmy dzieci! 

TE

Życie na gorąco 10/2012

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje