Reklama

Reklama

Już tylko aktorstwo?

Krzysztof Ibisz powrócił do źródeł.

Schudł, wyostrzyły mu się rysy, wygląda inaczej. Krzysztof Ibisz (46) zaczyna w swoim życiu wszystko od początku.

Przez ostatnie 18 lat często podkreślał, że lubi wielkie wyzwania, które są dla niego motywacją do dalszego rozwoju. I prawdą jest, że jako prezenter i konferansjer ustawił poprzeczkę bardzo wysoko.

Wystarczy przypomnieć "Czar par", który w latach 1993-1996 elektryzował wielomilionową publiczność. Wtedy też zabłysła jego gwiazda. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że styl w jakim prowadził większość programów to była klasa światowa!

Reklama

Ale pod koniec ubiegłej dekady jego gwiazda zaczęła gasnąć. A ostatni program rozrywkowy z jego udziałem 7420 Milion od zaraz okazał się kompletnym niewypałem. Gwałtowny spadek oglądalności spowodował, że musiał pożegnać się z rolą, w której odnosił sukcesy. Inny na jego miejscu może by się załamał, on jednak uznał, że nie należy zbyt długo rozpamiętywać przeszłości i zabrał się do pracy… jako aktor, którym przecież jest z wykształcenia.

Występy w Teatrze Kamienica, a także w objazdowym kabarecie z programem rozrywkowym Blondynki wolą mężczyzn dowodzą, że nie zapomniał, jak to się robi.

Role w serialach "Linia życia", "Pierwsza miłość" czy "Hotel 52" potwierdzają, że potrafi wcielać się w rozmaite postacie, co świadczy o dużych możliwościach.

Krzysztof Ibisz wyraźnie się rozkręca. Jest jednak pewne niebezpieczeństwo. Że lada moment znowu będzie go za dużo i znowu się opatrzy…

AR

Rewia 41/2011

Rewia
Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Ibisz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy