Reklama

Reklama

Przyjaźń czy coś więcej?

Spędzają ze sobą sporo czasu. Przed pracą i po pracy. On nie pokazuje się z żoną.... Czyżby ta znajomość znaczyła dla nich coś więcej?

Gdy Grzegorz Małecki (36) podchodzi do Patrycji Soliman (30), jej oczy zaczynają błyszczeć. Było to widać wyraźnie podczas ostatniej imprezy rozdania nagród teatralnych. Przyszli co prawda osobno, ale potem nie odstępowali się na krok.

Przekomarzali się, uśmiechali. Widać było, że doskonale czują się w swoim towarzystwie. Być może dlatego, że ich znajomość trwa już co najmniej trzy lata. Stosunki między nimi zacieśniły się w 2008 roku, kiedy to zagrali parę w sztuce „Wiele hałasu o nic”. Wielogodzinne próby zbliżyły ich do siebie. Po spektaklach często wracali razem. W przerwach między próbami spacerowali, czasami szli na kawę. Koledzy z teatru mówili, że między nimi iskrzyło...

Reklama

Pikanterii sytuacji dodaje fakt, że Patrycja dobrze zna żonę Grzegorza, Kingę Ilgner (36), także aktorkę. Przez pewien czas spotykali się zresztą wszyscy razem. Przyjaźnili się. Łączyły ich tematy zawodowe i związane z rodzicielstwem.

Patrycja samotnie wychowuje 4-letnią córkę Franciszkę. Grzegorz i Kinga mają dziewczynkę i chłopczyka. Ostatnio jednak Kingi przy Grzegorzu nie widać... Mamę aktora Annę Seniuk zażyłość syna z Patrycją bardzo martwi.

Emilia Snarska

Na żywo 44/2011

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje