Reklama

Reklama

Trudne chwile cementują związek

Kinga Preis miała zostać skrzypaczką, prawniczką albo lekarką...

Zdobywa nagrodę za nagrodą. Na tegorocznej gali Wiktorów nagrodzono ją za udział w dwóch popularnych serialach: "Ja to mam szczęście" i "Ojciecu Mateuszu". W pokonanym polu zostawiła Magdalenę Cielecką, Krystynę Jandę, Macieja Stuhra i Artura Żmijewskiego. Wcześniej dostała Orła za drugoplanową rolę w filmie Agnieszki Holland "W ciemności".

Ojciec był dla niej wielką niewiadomą

Pochodzi z artystycznej rodziny. Babcia była tancerką, dziadek - dyrygentem. Ojciec Rinaldo Preis - uznanym skrzypkiem. Mama skończyła wydział pedagogiczny w klasie fortepianu. Ojca pamięta jak przez mgłę. Rodzice rozwiedli się, gdy miała pięć lat. Wkrótce ojciec zmarł.

Reklama

- Był dla mnie wielką niewiadomą - opowiada w jednym z wywiadów Kinga Preis (41). - Nie czuję potrzeby poznawania prawdy o nim. Jeśli czegoś nie skosztowałeś, nie wiesz, jak smakuje.

W dzieciństwie uważała się za grubą i brzydką


Jako dziecko miała mnóstwo kompleksów. Uważała się za grubą i brzydką. Pulchnym pulpetem, jak to określała, przestała być pod koniec szkoły średniej. Wcześniej kompleksy izolowały ją od innych.

Z Krzysztofem, pierwszym narzeczonym, zdawali razem do szkoły teatralnej. Nie potrafi wyjaśnić, dlaczego wybrała ten zawód. Babcia chciała, żeby została pianistką. Mama widziała ją w roli skrzypaczki, prawniczki albo lekarki. Ale Kinga chciała studiować na ciekawej uczelni i koniecznie w Krakowie.

Wcześniej był kamieniarzem

Obecny partner Kingi, Piotr Borowiec, jest operatorem. Wcześniej był kamieniarzem, kierowcą ciężarówki, pracował jako ochroniarz. Poznali się we Wrocławiu na planie Teatru Telewizji. Stał za kamerą, gdy rejestrowano przedstawienie dyplomowe studentów PWST. Grała rolę kurtyzany. Podobno mina mu zrzedła, gdy po spektaklu aktorka odpięła pupę i biust. Ale obraz powabnej kurtyzany najwyraźniej zakodował się w jego mózgu.

Zarywała noce, była permanentnie zmęczona

Zakochali się od pierwszego wejrzenia. Randek nie było - wszystko poszło jak lawina. Wybuchł skandal. Starszy o dziesięć lat Piotr miał żonę i syna Wiktora. Wiele lat czekali na zakończenie jego sprawy rozwodowej. Chociaż o Piotrze mówi dziś "mój mąż", nie zdecydowała się zalegalizować związku.

Przechodził on różne koleje losu: od namiętnej euforii po dramatyczne chwile. Dużo było spięć, agresji słownej, momentów buntu. Na szczęście to już przeszłość. Aktorka nie żałuje złych chwil. Uważa, że trudne momenty scementowały związek. Sprawdzili się w nich oboje jako partnerzy.

Macierzyństwo ją zaskoczyło. Miała 26 lat, gdy dowiedziała się, że jest w ciąży. Czuła się tak, jakby przytrafiło jej się nieszczęście. Nie umiała pogodzić się z tym, że nie będzie mogła występować. Pracowała niemal do ostatniej chwili. Zrezygnowała dopiero wtedy, gdy grając dziesięcioletnią Mary w spektaklu "Przygody Tomka Sawyera" usłyszała na widowni szept, że Mary jest w ciąży.

Narodziny Antka (15) skomplikowały jej życie. Zaczęła zarywać noce, była permanentnie zmęczona.

Dzięki synowi podjęła nowe wyzwania

Wszystko się zmieniło, gdy wróciła z występów w Rosji i syn przywitał ją pięknym uśmiechem. Dziś czuje się szczęśliwa i spełniona. Dzięki synowi podjęła nowe wyzwania: nauczyła się z nim nurkować, jeździć na nartach, fotografować.

Jak nie stracić kontaktu z dorastającym synem? Recepta jest prosta: trzeba dużo rozmawiać. Kinga Preis nie prowadzi życia celebrytki. Po prostu nie lubi. Za to uwielbia sprzątać. Bezpretensjonalna, zwyczajna. Często się uśmiecha. W trudnych momentach mówi sobie: to minie.

MJ

Życie na gorąco 21/2012

Życie na gorąco
Dowiedz się więcej na temat: Kinga Preis | Wiktory | Piotr Borowiec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy