Reklama

Reklama

Więcej czasu na miłość

Popularność żony przerosła możliwości męża. Jakub przestał odbierać telefony do Moniki. Będzie teraz wyłącznie jej muzykiem i ukochanym.

Monika Kuszyńska (35) i jej mąż Jakub Raczyński - rozstali się. Wcale to jednak nie oznacza końca ich niezwykłej miłości. Wręcz przeciwnie. Rozstanie nastąpiło wyłącznie na gruncie zawodowym. Saksofonista Jakub przestał być menadżerem i osobistym sekretarzem swojej żony. Teraz będą mieli więcej czasu na prywatne sprawy. I na pielęgnowanie uczuć.

Po "Eurowizji" wiele się zmieniło

Od 2006 r., kiedy wypadek samochodowy przykuł wokalistkę do wózka inwalidzkiego, Jakub był zawsze przy niej. Dotychczasowy kolega z zespołu Varius Manx stał się najpierw ukochanym, a w 2011 r. mężem. - Kuba jest darem od losu. A poza tym jest pierwszym mężczyzną, który tak często mi mówi, że jestem piękna, że mnie kocha. To, co od niego dostaję, jest niezwykłe, wspaniałe - mówiła Monika.

Reklama

Zresztą wszyscy znajomi i bliscy pary zauważali niecodzienną czułość i oddanie Jakuba. Wspierał ukochaną w najtrudniejszych chwilach. Dla niej ograniczył swoje ambicje muzyczne - był jej akompaniatorem, menadżerem, odbierał telefony, załatwiał sprawy. Zadanie zaczęło go przerastać po "Eurowizji 2015", na której Monika zaśpiewała skomponowaną przez Jakuba piosenkę. Posypały się propozycje.

I niedawno poinformowano na Facebooku: "w związku ze zwiększeniem ilości obowiązków, funkcję managera Moniki przekazujemy Katarzynie Surmik". Jakub będzie mógł zająć się teraz komponowaniem, graniem i uwielbianiem swojej żony.

33/2015 Na Żywo

Na Żywo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy