Reklama

Reklama

​Leszek Możdżer i "barokowi dziwacy"

Leszek Możdżer - wybitny jazzman, pianista i kompozytor rozpoczął współpracę z Holland Baroque - orkiestrą grającą muzykę dawną. Niebawem premiera ich nowej płyty i trasa koncertowa.

Leszek Możdżer należy do najciekawszych zjawisk polskiego jazzu ostatnich dekad. Początkowo związany z "yassową" formacją Miłość. Potem pojawiał się w wielu jazzowych konfiguracjach: od zespołów Emila Kowalskiego, Zbigniewa Namysłowskiego, Tomasza Stańko, Buddy’ego de Franco, Davida Friesena, Archie’go Sheppa, Michała Urbaniaka, Adama Pierończyka, Arthura Blytha. Rozległa dyskografia pianisty obejmuje ponad sto albumów zrealizowanych jako własne projekty lub we współpracy z wybitnymi artystami.

Nagrywa i koncertuje min z Davidem Gilmourem, Naną Vasconcelos, Marcusem Millerem, Johnem Scofieldem, Tan Dunem, Patem Methenym, Zbigniewem Namysłowskim, Tomaszem Stańko. Ogromną popularność i uznanie przyniosły pianiście koncerty, nagrania oraz współpraca z kompozytorem Zbigniewem Preisnerem. Możdżer współpracuje także z Janem A.P. Kaczmarkiem (nagrania do nagrodzonej Oscarem ścieżki dźwiękowej do filmu "Marzyciel" oraz album "Kaczmarek by Możdżer") jak również sam komponuje muzykę do filmu, teatru, opery. Pianista najpełniej odnajduje się w projektach solowych i autorskiego trio z Larsem Danielssonem i Zoharem Fresco.

Reklama

Repertuar Holland Baroque Ensemble to zapomniane arcydzieła i najsłynniejsze utwory muzyki dawnej. Artyści nie stronią również od dźwiękowych eksperymentów z muzyką ludową, współczesną, popularną i - jak się okazuje - jazzową. Holland Baroque nie ma stałego dyrektora. Zamiast tego orkiestra posiada zarząd artystyczny, w którego skład wchodzą jej cztery założycielki: Esther van der Eijk, Judith Steenbrink, Lidewij van der Voort i Tineke Steenbrink. Cztery panie odpowiadają za programy koncertowe i angażują do ich realizacji liderów muzycznych.

Orkiestra zdobyła uznanie z uwagi na nowe, świeże podejście do muzyki i piękne brzmienie. Koncerty emanują wyjątkową energią, która pochodzi z inspirujących relacji pomiędzy artystami oraz całym zespołem i wykonywaną muzyką.

- Kiedy dostałem propozycję współpracy od Holland Baroque Ensemble, poczułem dreszczyk emocji. Wiedziałem, że może być dobrze. Przeczuwałem mgliście jak moglibyśmy zabrzmieć razem, ale potrzebowałem dobrych paru miesięcy, żeby zacząć pisać. Krążyłem wokół komputera i ciągle nie mogłem zacząć. Czułem, że to jeszcze nie to. Potrzebowałem czegoś więcej, żeby się zainspirować - opowiada Leszek Możdżer. - Sam termin oddania nut nie był wystarczającą motywacją, czułem, że zanim zacznę pisać muszę dać swojej duszy jakiś pokarm. Szybko spakowałem się i wsiadłem w samolot na Sri Lankę. Dopiero tam zacząłem komponować. Po tygodniu przeniosłem się do Indii. To było to. Porzuciłem świat który znałem i oto znalazłem się w jednym ze słynnych hinduskich aszramów. Wpadłem w rezonans z naturalnym rytmem życia jego mieszkańców i codziennie o 4:30 rano siadałem do komputera. Po paru tygodniach muzyka była gotowa.

Kompozytor przekonuje, że w tej konfiguracji muzyków każdy dźwięk ma znaczenie.

- Bycie "barokowym dziwakiem" nie jest takie proste, trzeba mieć wyjątkową wewnętrzną siłę i spore pokłady wiary, żeby się na to zdecydować. Musisz opuścić główny nurt, zmienić strojenie, zmienić struny i smyczek, zmienić sposób trzymania instrumentu - wyjaśnia muzyk. - Granie z grupą dziwaków wydawało się całkiem interesującą perspektywą, ale rzeczywistość wielokrotnie przerosła moje oczekiwania. Oto nagle znalazłem się wśród ludzi bardzo podobnych do mnie. Ludzi, którzy szczerze szukają piękna i prawdziwie kochają muzykę. Każdy dźwięk miał znaczenie, każda kolejna sekunda kompozycji odsłaniała się przed nami powodując wybuchy naturalnej radości. Dyskutowaliśmy nad każdym fragmentem, by potem i tak wykonać go zupełnie inaczej niż się umówiliśmy. Pramagia muzyki podpowiadała nam kolejne rozwiązania tak sugestywnie, że nawet dyskusje przestały być potrzebne. Po prostu graliśmy i uśmiechaliśmy się, uśmiechaliśmy się i graliśmy jeszcze raz. Nurt muzyki porywał nas, pomysły pojawiały się nagle, ale w sposób oczywisty, radość stała się częścią kompozycji.

Dla Leszka Możdżera ta współpraca, to więcej, niż kolejny projekt.

- Parę razy w życiu spotyka się ludzi, z którymi po prostu naprawdę chce się grać. Ale grać tak naprawdę. Już nie jesteś w pracy. To nie jest kolejny "projekt", albo kolejna "próba" do "występu". Czujesz, że to twoje powołanie. Że to sens twojego życia. Życia w harmonii, życia w pięknie i pełni. Złakniona dusza nareszcie zaczyna się napełniać sensem życia. Taka jest ta współpraca. To jest to"

Premiera płyty "Earth Particles" 25 listopada 2017.

Trasa koncertowa:

4 grudnia 2017, godz. 19.00 - Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie

6 grudnia, godz. 18.00 i 20.30 - Muzeum Historii Żydów Polskich Polin w Warszawie

7 grudnia, godz. 19.00 - Klub Wytwórnia w Łodzi

8 grudnia, godz. 19.00 - Narodowe Forum Muzyki We Wrocławiu

9 grudnia, godz. 19.00 - Centrum Konferencyjne ICE Kraków

10 grudnia, godz. 19.00 - Sala NOSPR w Katowicach

 

Styl.pl/materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy