Reklama

Reklama

Nogi w ruch!

Żylaki, w przeciwieństwie do pajączków, często ukrywają się głębiej pod skórą. Jedne i drugie są oznaką niewydolności żylnej, która dotyczy połowy polek. Ryzyko tej choroby zwiększają skłonności genetyczne, ciąże, nadwaga i siedzący tryb życia. Podpowiadamy, co z nimi zrobić.

Niebieskawe "żyłki" na nogach to nie tylko defekt kosmetyczny. Prawie zawsze ich pojawienie się oznacza kłopoty z krążeniem krwi w żyłach nóg. Pajączki, nawet jeśli na powierzchni skóry nie widać żylaków, klasyfikowane są jako pierwszy z czterech stopni przewlekłej niewydolności żylnej. Cierpi na nią co druga Polka. 

Aby sprawdzić, czy krążenie w nogach jest prawidłowe, konieczne jest ultrasonograficzne badanie dopplerowskie żył. Jeśli są zdrowe, krew bez problemu płynie nie tylko w dół, ale także w górę, czyli wraca z dolnych partii ciała w stronę serca. To znacznie trudniejsze, bo musi przy tym pokonać siłę grawitacji. Do tego niezbędne są dobrze funkcjonujące zastawki w naczyniach żylnych. Pilnują one, aby krew, płynąc z dołu ku górze, nie cofała się. Do jej cofania (tzw. refluksu) dochodzi wówczas, gdy płatki zastawek są uszkodzone lub osłabione. Wtedy krew, która dostała się do dolnych partii kończyn, nie ma siły wrócić do góry, i tam właśnie się gromadzi, co objawia się obrzękami i uczuciem ciężkich nóg. Kumulacja krwi skutkuje nadciśnieniem żylnym i rozciągnięciem ich ścianek - tak powstają żylaki. Wciska się też ona do drobnych naczyń krwionośnych w skórze, tworząc pajączki na łydkach i udach. 

Skąd te pręgi?

Reklama

Dlaczego jedne kobiety mają żylaki, a inne nie? Znaczenie mają geny. Jeśli mama lub babcia miała żylaki, to ryzyko, że pojawią się także u córki, wynosi nawet 70 procent. 

Kobiety często zauważają na nogach pierwsze pajączki pod koniec ciąży. Przypadek? Nie. W czasie ciąży dochodzi do wzrostu poziomu estrogenów i progesteronu, które czynią żyły podatnymi na rozciąganie. Zwiększa się też objętość krwi, którą żyły muszą przepompować, a to powoduje wzrost ciśnienia żylnego. Powiększająca się macica uciska na dolny odcinek żyły głównej dolnej, upośledzając krążenie w nogach. 

Kondycję żył osłabiają również otyłość oraz przyjmowanie pigułek antykoncepcyjnych czy hormonalnej terapii, siedząca lub stojąca praca, a także długotrwałe chodzenie w butach na wysokim obcasie. 

Uszkodzonych zastawek żylnych ani rozciągniętych żył nie da się naprawić. Suplementy mogą co najwyżej odrobinę złagodzić dolegliwości. Jedynym sposobem na usprawnienie krążenia w nogach jest wyłączenie z krwiobiegu chorej żyły. Tylko w ten sposób mamy szansę pozbyć się nadciśnienia żylnego i związanych z nim dolegliwości. 

Jeśli tego nie zrobimy, nadciśnienie będzie uszkadzać połączone z chorymi żyłami mniejsze naczynia. Spodziewajmy się zatem nowych pajączków, a w perspektywie także żylaków. 

- Pacjentki myślą, że zamknięcie chorej żyły spowoduje, że krew w nogach będzie krążyć gorzej - mówi dr Magdalena Potembska-Eberhardt, chirurg, flebolog z warszawskiej kliniki Femmed. - Nie ma się czego obawiać, funkcję zamkniętej żyły przejmą zdrowe żyły, a krążenie się poprawi, bo pozbędziemy się przyczyny zastoju i nadciśnienia. 

>>> Jak zlikwidować żylaki? Dowiesz się na następnej stronie <<<

Jak to zrobić?

Metod likwidacji żylaków jest kilka, wybór zależy od zaawansowania choroby, umiejętności lekarza oraz preferencji pacjentki i jej budżetu. NFZ finansuje jedynie leczenie zaawansowanej choroby żylnej, i to wyłącznie metodą klasycznego strippingu, który polega na chirurgicznym usunięciu chorej żyły. Zabieg przeprowadza się w narkozie i wymaga on kilkudniowego pobytu w szpitalu. 

W prywatnych klinikach oferta jest szersza i obejmuje zabiegi mało inwazyjne, przeprowadzane w znieczuleniu miejscowym, bez konieczności hospitalizacji. Przykładem jest kriostripping, chirurgiczne usunięcie żyły po kawałku przez kilka nacięć w skórze - używa się tu specjalnej sondy schłodzonej podtlenkiem azotu do temperatury minus 100 st. C. 

- Jedną z najpopularniejszych metod jest skleroterapia pod kontrolą USG. Zabieg polega na wstrzyknięciu do żylaka leku w postaci pianki, który działa drażniąco na ścianę naczynia, powodując stan zapalny, a następnie zwłóknienie i zamknięcie żyły - wyjaśnia chirurg. Gromadzona w nim krew ulega po krótkim czasie hemolizie, czyli rozkładowi, i żylak przestaje być widoczny. 

Coraz większą popularnością cieszą się też zabiegi laserowe. W tym przypadku czynnikiem powodującym zasklepienie naczynia żylnego jest światło lasera. Jego końcówkę wprowadza się do wnętrza żylaka przez niewielkie nacięcie w skórze. 

Podobnie działa termoablacja, czyli spowodowanie mikrooparzenia wewnątrz chorej żyły. Przez nacięcie w skórze lekarz wprowadza elektrodę uwalniającą fale radiowe, które "podgrzewają" tkanki do określonej temperatury. 

- Najnowocześniejsza technika usuwania żylaków polega na użyciu specjalnego kleju tkankowego, stosowanego wcześniej w neurochirurgii do zamykania naczyń mózgowych - mówi dr Potembska-Eberhardt. Najpierw pod kontrolą USG umieszczamy w chorej żyle cewnik, przez który podajemy klej, a ten w ciągu dwóch sekund zamyka jej światło (tą metodą leczy się także hemoroidy, czyli żylaki odbytu). Zabieg nie jest bolesny, podanie kleju może wywołać jedynie lekkie szczypanie. U niektórych pacjentek przez kilka dni w miejscu podania utrzymuje się rumień, który powinien zniknąć samoistnie. Właściwie zaraz po zabiegu można wrócić do normalnego funkcjonowania. 

- Klejenie jest jedyną metodą, która nie wymaga noszenia po zabiegu pończoch uciskowych. W przeciwieństwie do zabiegów laserowych, skleroterapii czy termoablacji można przeprowadzać go także w miesiącach letnich, bo nie pociąga za sobą konieczności ochrony nóg przed słońcem - dodaje chirurg. 

Teraz czas na pajączki

Rozprawiłaś się z żylakami? Możesz teraz spokojnie zająć się pajączkami. Większe naczynka można zamknąć, stosując skleroterapię (opisaną wyżej), tym razem bez kontroli USG, bo poszerzone naczynia widać gołym okiem. Używa się też do tego celu lasera, którego energia przenika przez skórę i niszczy rozszerzone naczynia krwionośne. Metoda ta jest bezpieczna, ale nie należy do przyjemnych. 

Gdy pajączków jest dużo, prawdopodobnie nie wystarczy jeden zabieg, lecz potrzebna będzie cała seria. Skóra jest potem podrażniona i przez kilka tygodni nie wolno wystawiać jej na słońce. 

Dobrym rozwiązaniem jest również metoda Veinwave, czyli termokoagulacja. Polega na wbiciu czubka igły w poszerzone naczynie i uwolnieniu energii, która je "podgrzewa" od środka i powoduje zamknięcie jego światła. Dyskomfort podczas zabiegu jest trochę mniejszy niż w przypadku użycia lasera, a na skórze w miejscu wkłucia pozostają niewielkie zasinienia, które znikają po kilku dniach. 

>>> Co robić, by żylaki nie wróciły? Sprawdź na kolejnej stronie <<<


Aby żylaki nie wróciły

Usunięcie żylaków nie oznacza wyleczenia niewydolności żylnej, która ma charakter przewlekły. Choć naczynia, które zamknęliśmy, nie rozszerzą się na nowo, to prawdopodobnie za jakiś czas rozszerzą się kolejne. Chyba że pozbędziemy się nadwagi (jeśli ją mamy), wykorzenimy nawyk zakładania nogi na nogę oraz nauczymy się odpoczywać aktywnie. 

Dobry jest każdy rodzaj aktywności fizycznej z wyjątkiem sportów siłowych. Można pływać, uprawiać nordic walking, jeździć na rowerze, trenować na bieżni. Jeśli biegać, to po miękkiej nawierzchni, w butach z amortyzującą podeszwą i specjalnych podkolanówkach uciskowych dostępnych w sklepach dla biegaczy. 

Jeżeli mamy siedzącą lub stojącą pracę, dobrze jest nosić na co dzień pończochy lub rajstopy uciskowe, które zapobiegają gromadzeniu się krwi w dolnych partiach nóg i w ten sposób chronią żyły przed nadciśnieniem i rozciąganiem. Można je kupić w aptekach i drogeriach, ale najlepiej dopasować je na miarę. Lekarz zajmujący się leczeniem żylaków powinien określić stopień ucisku oraz zmierzyć nogę w kilku miejscach, aby optymalnie dobrać rozmiar. 

Aby jednak pończochy uciskowe spełniały swoją funkcję, trzeba nosić je przez cały dzień. Najlepiej wkładać jeszcze przed wstaniem z łóżka, aby krew nie zdążyła spłynąć do dolnych partii nóg. Kiedy chcemy wziąć poranny prysznic, przed włożeniem pończoch musimy najpierw poleżeć przez chwilę z nogami w górze. Przy skłonnościach do żylaków to optymalna pozycja do relaksu.   

Gdy problem zaczyna się w miednicy

Jeśli żylaki na nogach uporczywie nawracają, trzeba sprawdzić, czy ich przyczyną nie jest niewydolność żył miednicy. Wtedy oprócz USG Dopplera żył nóg trzeba jeszcze zrobić USG jamy brzusznej i miednicy. 

Najczęściej występuje ona po ciąży. W tym czasie w jamie brzusznej panuje zwiększone ciśnienie żylne, które może mieć negatywny wpływ na kondycję żył. Stąd obecność prześwitujących spod skóry żył wychodzących spod pośladków lub z pachwin oraz ciągłe pobolewanie w dole brzucha i uczucie pełności. Pojawia się też uczucie pieczenia w czasie współżycia utrzymujące się nawet przez 2-3 dni oraz konieczność częstego oddawania moczu.

KATARZYNA KOPER

PANI 4/2019

Zobacz także:


Tekst pochodzi z magazynu

PANI

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy