Reklama

Reklama

Paulina Łaba-Torres i Tomek Torres wyruszyli w podróż po Polsce

Podczas pierwszego lockdownu postanowiliśmy, za pomysłem Pauliny, wyruszyć w pierwszą wycieczkę po Polsce. Nie mogliśmy wytrzymać we własnych czterech ścianach. Dla osób z naszym temperamentem to jest po prostu niezdrowe. Brak możliwości wyjazdu za granicę i ucieczki od pandemii sprawił, że zaczęliśmy szukać alternatyw. Podróż po Polsce okazała się naprawdę dobrym rozwiązaniem - mówi muzyk, Tomek Torres, który wraz z żoną, aktorką Pauliną Łabą-Torres wyruszył w podróż po Polsce. Małżeństwo Torresów to popularna para w show biznesie, a Tomek i Paulina skradli serca polskich widzów podczas występów w programie Power Couple.

Sara Przepióra, Styl.pl: Jaki macie stosunek do podróży?

Tomek Torres: - Mamy taki stosunek do podróży jak do oddychania - nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Podróże otwierają oczy na świat, inne kultury i zwyczaje, uczą nas akceptowania inności oraz czerpania radości z doświadczania chwili. Wydaje mi się, że jeśli człowiek nie podróżuje, to traci świetną okazję do zdobycia unikalnej wiedzy. Dlatego chcemy z Pauliną zwiedzać świat, żeby nie tracić tej cennej szansy na naukę. Jak wiadomo, obecnie najłatwiej jest podróżować po Polsce, ale to nie oznacza, że nie uczymy się podczas krajowych wyjazdów czegoś nowego. Lokalne tradycje, które mieliśmy okazję poznać, zupełnie nas zaskoczyły i bardzo zaciekawiły.

Paulina Łaba-Torres: - Podróżowanie stało się też częścią naszego wspólnego życia. Gdy tylko zaczęliśmy się ze sobą spotykać, odkryliśmy, że obydwoje uwielbiamy zwiedzać świat. Podróże stały się więc naszym wspólnym hobby. Spędzanie czasu na wspólnych wyjazdach to nasze ukochane zajęcie.

Zaręczyliście się w Maroku, wzięliście ślub na Zanzibarze, relacjonujecie dalekie, egzotyczne podróże na Instagramie. Dlaczego tym razem wybraliście się w podróż po Polsce?

T: - Podczas pierwszego lockdownu postanowiliśmy, za pomysłem Pauliny, wyruszyć w pierwszą wycieczkę po Polsce. Nie mogliśmy wytrzymać we własnych czterech ścianach. Dla osób z naszym temperamentem to jest po prostu niezdrowe. Brak możliwości wyjazdu za granicę i ucieczki od pandemii sprawił, że zaczęliśmy szukać alternatyw. Podróż po Polsce okazała się naprawdę dobrym rozwiązaniem - nie tylko odkryliśmy wtedy cudownych miejsc, ale też wróciliśmy do tych, które znamy i chętnie odwiedzamy od lat. Po roku powtórzyliśmy naszą podróż, ale tym razem zrobiliśmy to w cyklu "Poznaj Polskę".

Reklama

Jak wpadłaś na pomysł zorganizowania podróży po Polsce?

P: - Ze względu na pandemię Tomkowi przepadła duża, licząca 30 występów trasa koncertowa, którą miał mieć zeszłego lata. Z tego samego powodu moje zlecenia aktorskie również nie doszły do skutku. Przejrzałam nasze kalendarze i stwierdziłam, że jest w nich sporo miejsca na dłuższą podróż. Jak Tomek słusznie stwierdził, jesteśmy na co dzień aktywnymi osobami, dlatego musieliśmy w jakiś sposób spożytkować pokłady energii, które trzymaliśmy w sobie podczas najsurowszych restrykcji, gdy nie mogliśmy nawet wyjść z domu. Jeszcze chwila, a roznieślibyśmy ściany mieszkania.

Która część Polski zrobiła na was największe wrażenie?

T: - Łatwiej byłoby nam wymienić miejsca, które nie zrobiły na nas dużego wrażenia (śmiech). Jednym z takich zakątków Polski, które zawsze mnie zachwyca, jest Podhale. Spędziłem tam mnóstwo czasu jako dziecko, później odwiedzałem je jako osoba dorosła, ale dopiero teraz potrafię docenić to miejsce. Nie tylko za sprawą zachwycającej natury, ale też rozbudowanej infrastruktury turystycznej. Na Podhalu powstaje dużo nowych baz noclegowych, w tym prywatnych apartamentów, w których prowadzenie właściciele wkładają całe serce. Nie doświadczylibyśmy tej dobroci i gościnności gospodarzy, gdybyśmy nie zdecydowali się objechać Polski wzdłuż i wszerz.

P: - Odwiedziliśmy sporo miejsc w Polsce, ale z racji naszych zawodów nigdy ich dokładnie nie zwiedzaliśmy. W trasach koncertowych czy teatralnych zawsze brakuje na to czasu, cieszyła nas więc możliwość zjechania całego kraju. Tomek przyznał, że zauroczył się Toruniem. Moim osobistym odkryciem jest Półwysep Helski i Mazury. Nad polskimi wielkimi jeziorami byłam po raz pierwszy.

Skoro zobaczyliście aż tyle uroczych polskich zakątków, to może uda się wam odpowiedzieć na dzielące Polaków pytanie: góry czy morze?

T: - To jak wybierać między ulubionym rodzicem - w moim przypadku prawie niemożliwe. Każde z tych miejsc ma wiele do zaoferowania, jest piękne, a pobyt w nim bardzo satysfakcjonujący. My, Polacy, jesteśmy szczęściarzami, że mamy dostęp zarówno do morza, jak i gór. Wysokie szczyty dają niebywałe poczucie spokoju, oddalają złe myśli, uspokajają głowę. Bałtyk natomiast kojarzy mi się z latem, plażowaniem i dobrą zabawą.

P: - Dopóki nie zaczęłam zwiedzać razem z Tomkiem gór, myślałam, że morze to moje ulubione miejsce w Polsce. Po naszych wyprawach trudno byłoby mi wskazać, w którym z nich lepiej mi się odpoczywa. Wybór pewnie byłby zależny od pory roku, ilości czasu, jakim bym dysponowała i nastroju.

Czy spędzenie urlopu w Polsce może być równie satysfakcjonujące, co odpoczynek na egzotycznej plaży za granicą?

T: - Jak najbardziej! Tym, co czasem utrudnia plany, może być jednak dobra pogoda, o którą często trudno nad Wisłą. Myślę, że to jest czynnik, przez który ludzie często wybierają zagraniczne wczasy. W Zakopanem na przykład byliśmy już parę razy w życiu, ale w tym roku pogoda wyjątkowo nam nie sprzyjała - musieliśmy odwołać nasze plany i w ostatniej chwili zająć się innymi atrakcjami, które nie wymagały przebywania na zewnątrz. W Polsce można spędzić cudowny czas na urlopie, ale trzeba wziąć poprawkę na warunki pogodowe i przygotować się na różne warianty. Bywa, że wiatr czy burza nie pozwalają na podjęcie zaplanowanych aktywności.

Jak wtedy spędzić urlop bez poczucia zmarnowanego czasu?

P: - Wybierając elementy składające się na wypoczynek, powinniśmy uwzględnić dobrą bazę noclegową. Jeśli w naszym hotelu nie brakuje atrakcji, to część czasu można miło spędzić w strefie wellness, SPA, na basenie czy w strefie rozrywkowej. Kiedy pada deszcz, za oknem jest plucha, a wędrówka po okolicy to ostatnie, o czym marzymy, możemy się wtedy ze spokojem rozłożyć na hotelowym leżaku i po prostu odpocząć.

Czy mamy w Polsce miejsca, które urodą przypominają zagraniczne kurorty?

T: - Trafiliśmy w parę takich lokalizacji, które przywodziły na myśl egzotyczne plaże. Z wielką ochotą je wyszukujemy. Kilka z nich pokazaliśmy już w naszych vlogach. Na przykład przepiękne, dzikie plaże na Półwyspie Helskim. Zanim jednak się tam zjawiliśmy, staraliśmy się znaleźć na temat tych miejsc więcej informacji. Pytaliśmy o ich położenie w internecie, ale ludzie nie zawsze potrafili podpowiedzieć, jak dokładnie tam trafić. Wtedy przypadkiem znaleźliśmy zdjęcia Półwyspu Helskiego i postanowiliśmy udać się tam na własną rękę. Trafiliśmy! Na miejscu zastaliśmy drobny, biały piasek, nietypową roślinność i spokojne morze, a na dodatek nikogo nie było dookoła.

P: - Półwysep Helski rzeczywiście przypominał mi klimaty rodem z egzotycznych krajów. Cudowną, szeroką plażą urzekło nas też Świnoujście. Tak piękne, nadmorskie kurorty widzieliśmy wcześniej w Portugalii albo Miami. Trudno porównać Świnoujście do innych plaż w Polsce.

Wspomnieliście, że podczas trasy po Polsce pogoda czasem płatała wam figle. Co jeszcze może sprawić, że trudniej będzie nam wypoczywać w naszym kraju?

P: - Jak w każdym innym miejscu na świecie, także w Polsce mogą wyprowadzić nas z równowagi tłumy ludzi, którzy czekają w kolejce do muzeum, parku rozrywki czy innych atrakcji turystycznych. To jednak nie dziwi. Miejsca, które są wyjątkowo piękne, zawsze będą oblegane. Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość i po prostu odczekać swoje. W końcu ludzie na wakacjach mają inne poczucie czasu i zazwyczaj śpieszą się mniej niż na co dzień.

T: - Podróżując na własną rękę, unikamy zazwyczaj turystycznych miejsc, ale kręcąc odcinki do cyklu "Poznaj Polskę" nie mogliśmy ich ominąć. Chcieliśmy pokazać atrakcje, z których mogą skorzystać różne osoby - zarówno te, które zawsze zaliczają najpopularniejsze punkty na turystycznych mapach, jak i takie, które preferują nieco bardziej alternatywne ścieżki. Nie mogliśmy więc zrezygnować z toruńskiego Starego Miasta i Muzeum Pierników, czy krakowskiego Rynku i słynnego Kazimierza.

Czy podczas tworzenia alternatywnych tras zwiedzania znaleźliście jakąś turystyczną perełkę, którą zaskoczyliście nawet mieszkańców?

T: - Tak, zdarzały się takie historie! Na przykład jeden z widzów, mieszkający na Mazurach, napisał nam pod filmem, że żyje tam od 25 lat i do tej pory nie wiedział o istnieniu parku linowego, który znajduje się niedaleko jego domu!

P: - Park wybudowano w miejscu niemieckiej śluzy z czasów II wojny światowej. Choć wejście wygląda bardzo niepozornie, wystarczy przejść kawałek i nagle okazuje się, że znajduje się tam świetna atrakcja dla dzieci i dla dorosłych. Ta turystyczna perełka zapadła nam głęboko w pamięć, ponieważ była dobrze ukryta w gąszczu mazurskich lasów.

Wybieraliście się zazwyczaj na kilkudniowe wycieczki. Jak w takim czasie zaplanować krótką, ale pełną wrażeń podróż?

P: - Na początku zawsze powinniśmy określić, jak chcemy zwiedzać nasz cel podróży. Intensywnie - poznając każdy zakamarek, czy rekreacyjnie - skupiając się przede wszystkim na odpoczynku. Dużo zależy też kompanów podróży. Inaczej ułożymy plany, wybierając się na urlop większą grupą, a inaczej, zabierając ze sobą dzieci. Nasze wakacje zawsze nastawione są na dokładne poznawanie okolicy, aby móc po powrocie powiedzieć coś więcej na jej temat.

T: - Gwarancją udanej podróży jest znalezienie dobrej bazy wypadowej, zlokalizowanej niedaleko najważniejszych atrakcji. Wtedy z pewnością uda się zaoszczędzić mnóstwo czasu na dojazdach.  Dlatego nie zawsze wybieramy hotele położone w samym centrum. Czasem wolimy ulokować się w obiekcie położonym nieco dalej, na obrzeżach, żeby po całym dniu wrażeń odpocząć od zgiełku miasta. Gdy znajdziemy nocleg, ustalamy plan zwiedzania dostosowany do naszych potrzeb i nastrojów. Informacje o atrakcjach, hotelach czy miejscach z dobrym jedzeniem można znaleźć bez problemu w internecie. Teraz i my dokładamy do tego swoją cegiełkę, tworząc vlogi. Co prawda zwiedzamy przedstawione miejsca szybko, bo w trzy dni, ale na potrzeby programu poruszamy się po ogromnej liczbie atrakcji. Zwiedzamy intensywnie, wnikliwie, ale robimy to po to, żeby później nasi widzowie wybrali z filmów to, co najbardziej im odpowiada.

W programie Power Couple daliście się poznać jako zgrane, działające na zasadach partnerstwa małżeństwo. Czy podczas podróży zdarza się wam nie zgadzać się ze sobą?

P: - Jasne, że tak, ale wielokrotnie udowodniliśmy sobie, że jesteśmy świetną drużyną. Dobrze wiemy, w czym jesteśmy najlepsi i tym właśnie zajmujemy się podczas organizowania wyjazdu. Na przykład szukanie miejsc, które moglibyśmy odwiedzić, zawsze biorę na siebie. Potem przedstawiam plan Tomkowi i wybieramy to, co spodoba się nam obojgu. Czasem, jeśli Tomek chce skreślić coś z listy, staram się “przekabacić" go na swoją stronę, działa to też na odwrót. Planowanie należy więc do mnie, natomiast Tomek zdecydowanie częściej przewodzi naszym wycieczkom już w trasie.

T: - W podróży z naszymi nastrojami bywa różnie. Jasne, że czasem zdarzają nam się różnice zdań - ale nauczyliśmy się, że sprzeczki prowadzą do niczego dobrego, bo wtedy stajemy się tylko bardziej zestresowani, a najbardziej cierpi na tym atmosfera wyjazdu. Nauczyliśmy się, że najlepszym rozwiązaniem w takich sytuacjach zawsze jest rozmowa - dlatego teraz, jeśli zdarzy nam się różnica zdań, potrafimy błyskawicznie dochodzić do porozumienia.

Pamiętacie podróż, podczas której stres szczególnie wdał się wam we znaki?

P: - Kiedyś z okazji urodzin zorganizowałam Tomkowi wyjazd do... Neapolu. Wieczór poprzedzający podróż spędziliśmy na hucznym świętowaniu w gronie bliskich znajomych. Następnego dnia obudziliśmy się... w złym stanie (śmiech). Od lotu dzieliło nas zaledwie kilka godzin,  nie byliśmy jeszcze spakowani, a Tomek nadal o niczym nie wiedział. Dostał wtedy ode mnie kartkę z napisem: "pakuj się, jedziemy na lotnisko". Od razu zobaczyłam przerażenie w jego oczach. Tomek uwielbia planować i mieć poczucie, że wszystko idzie zgodnie z planem. Jednak tamtego dnia obudziła go wieść o wyjeździe, którego celu nie znał i dowiedział się o nim dopiero na lotnisku.

- Kiedy dotarliśmy do Neapolu, mieliśmy wsiąść na prom i przepłynąć na małą wysepkę Ravello, która znajduje się na Wybrzeżu Amalfitańskim. Nie sprawdziłam jednak dokładnie, z którego portu odpływa nasz statek. Byłam przekonana, że znalezienie go nie sprawi nam większych problemów. Jednak gdy tylko wysiedliśmy z taksówki, okazało się, że naszego promu... nie ma.

T: - Port w Neapolu jest podzielony na terminale. Nasz statek cumował wtedy w terminalu oddalonym od nas o prawie kilometr i nie widzieliśmy go w gąszczu zabudowań. Kiedy w końcu, pytając przechodniów, ustaliliśmy, który to statek, Paulina krzyknęła: "biegniemy!".

P: - I... nie dobiegliśmy. Co prawda zdążyliśmy na ostatni prom, który odpływał trzy godziny później, ale ta historia utwierdziła mnie w przekonaniu, że w podróży warto mieć ze sobą Tomka, bo jest doskonałym logistykiem.

Zobacz także:

Zielony Staw Kieżmarski. Bije na głowę Morskie Oko?

Jesienne wycieczki w góry: Na co zwrócić uwagę?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje