Reklama

Reklama

Wakacje w Tajlandii: Co robić na Ko Phangan?

Kto nie jest pewien czy woli imprezować na Ibizie czy szukać duchowego oczyszczenia na Bali, nie musi dłużej znosić rozterek. Położona w Zatoce Tajlandzkiej wyspa Ko Phangan zaspokoi obie strony natury i nie przez przypadek przyciąga tłumy młodych ludzi z całego świata.

Ko Phangan, podobnie jak pozostałe wyspy Zatoki Tajlandzkiej, słynie ze słonecznych plaż o drobnym białym piasku. Najpiękniejsze z nich to: Thong Nai Pan Yai i Haad Yao. Ale ta wyspa ma coś jeszcze, co sprawia, że jak magnes przyciąga młodych ludzi z całego świata. To właśnie Ko Phangan upodobały sobie całe zastępy "cyfrowych nomadów", ludzi którzy mogą swoja pracę wykonywać zdalnie z dowolnego miejsca. Dlaczego tym miejscem nie miałby być uroczy bungalow przy plaży, który tu można wynająć niemal za grosze? Tę wyspę jako cel podróży bardzo często wybierają kobiety ze względu na bogatą ofertę pozwalającą zadbać o ciało i ducha. To także prawdziwa mekka imprezowiczów. Takich eventów jak na Ko Phangan nie ma w całej Azji.

Reklama

Full Moon Party. Najpiękniejszy księżyc jest nad Ko Phangan

Niewątpliwie ta odbywająca się raz w miesiącu (przy pełni księżyca) impreza na plaży mocno rozsławiła Ko Phangan i stała się niemal legendarna.  Historia jej powstania sięga lat 80., kiedy to grupa turystów zauważyła, że pełnia księżyca wygląda tu pięknie jak nigdzie indziej i postanowiła to uczcić. W najlepszych momentach impreza potrafiła zgromadzić nawet 30 tys. osób, bawiących się do białego rana na plaży Sunrise w Haad Rin w rytm różnych rodzajów muzyki. Poszczególni DJ’e grają trance, techno, drum and bass, dance i reggae - każdy może znaleźć coś dla siebie. Sukces sprawił, że w okolicy zaczęły jak grzyby po deszczu powstawać inne imprezy sławiące poszczególne fazy księżycowego cyklu. Kiedy już niemal wszystkie dni miesiąca były zajęte, hałas i wybryki imprezowiczów na tyle dały się we znaki miejscowej ludności, że władze zaczęły zakazywać większości z nich (zakazywać wielokrotnie i niezbyt skutecznie). Jednak kultowa Full Moon Party zachowała swoją uprzywilejowaną pozycję i nadal odbywała się legalnie. Na pewien czas kres położyła jej pandemia, ale wraz ze stopniowym znoszeniem obostrzeń, odmrożono również Full Moon Party. Następna edycja odbędzie się 16 kwietnia.

Wyspa na kryształach. Oczyść ciało i umysł

A gdyby tak rozpocząć dzień popijając oczyszczające zioła i praktykując jogę w otwartej osłoniętej moskitierą przestrzeni z widokiem na ocean?

- Południowa cześć wyspy, Haad Rin, zasłynęła z imprez, ale tu w zachodniej części dominują zupełnie inne wibracje - mówi Nadia Villaverde z centrum holistycznego Orion. - W całym rejonie SriThanu znajduje się wiele ośrodków holistycznych, gdzie można praktykować jogę, medytować, uczestniczyć w programach oczyszczających czy kursach i sesjach reiki. Jeśli chodzi o jogę Ko Phangan jest jednym z trzech najmocniejszych ośrodków tego typu na świecie, pozostałe są na Bali i w Meksyku.

Na Ko Phangan odbywają się renomowane kursy dla nauczycieli jogi, ale każdy, niezależnie od poziomu, może znaleźć tu zajęcia dla siebie. Zresztą ze względu na obecność doświadczonych nauczycieli to doskonałe miejsce, by rozpocząć przygodę z jogą i zdrowym stylem życia.

Jogowa społeczność okolic SriThanu uważa się za odtrutkę na bolączki zachodniego świata. Tu, w spokojnym otoczeniu pięknej przyrody, na słonecznych piaszczystych i cichych plażach, łatwiej jest zapomnieć o zgiełku i pośpiechu, wyciszyć się, odzyskać spokój ducha i równowagę umysłu.

Według legendy również warunki geologiczne mają sprzyjać oczyszczeniu i uzdrowieniu. Ponoć u podstawy wyspy leży ogromna warstwa kryształów kwarcu, które mają dobroczynnie oddziaływać  na mieszkańców.

Zarówno charakter jak i długość trwania programów dobiera się według indywidualnych potrzeb. Można zatem postawić głównie na detoks i odchudzanie, jogę i medytację lub reiki. W centrum można spędzić jeden dzień lub zdecydować się długoterminowy np. miesięczny pobyt.

Okolice SriThanu to bardzo spokojna część wyspy, ale oczywiście i tu nie brakuje nadmorskich kafejek i restauracji, w których można sączyć sok z młodego kokosa i zajadać przysmaki tajskiej kuchni.

Koh Raham. Zjesz i nakarmisz Insta

Jedną z nich z pewnością jest Koh Raham, restauracja położona na niewielki wysuniętym w morze cyplu. To gąszcz uroczych zakamarków, w których można delektować się pysznym posiłkiem lub drinkiem, ale też istny raj dla tych, którzy poszukują ciekawych scenerii do zdjęć. Koh Raham dla poszukujących "instagramowych miejsc" jest przystankiem niemal obowiązkowym. Atmosfera jest bardzo swobodna. Dzieciaki (i nie tylko) w oczekiwaniu na deser wskakują do morza "na bombę".

Art Market: Kreatywność i ekologia

Szalone całonocne imprezy gromadzące tysiące osób niewątpliwie przyciągają na wyspę wielu turystów, ale budzą też kontrowersje. Dla lokalnej społeczności są raczej uciążliwe i nie przyczyniają się do jej rozwoju.

Zupełnie inaczej ma się sprawa z takimi inicjatywami jak Art Market, który znajdziemy przy Siam Healing Center w miejscowości Thong Sala. Położony jest ledwie 20 minut drogi spacerem od portu, do którego przybijają promy na wyspę.

Art Market to miejsce, które skupia wokół siebie lokalnych artystów, rzemieślników i twórców, ale nie tylko. Swoje miejsce znajdą tu miłośnicy sztuki i wszyscy, którzy robią coś pożytecznego dla środowiska, ludzi i otoczenia. Kreatywność, ekologia i zrównoważony rozwój to podstawy działania tego miejsca.

Warto tu zajrzeć choćby w poszukiwaniu ciekawych pamiątek, na przykład ceramiki, dzieł lokalnych artystów czy rzemieślników. Art Market organizuje też wystawy i wiele ciekawych imprez z muzyką na żywo i organicznym jedzeniem. Kto chce dać upust własnym siłom twórczym, może wziąć udział w jednych warsztatów, jakie się tu odbywają.

Na miejscu można też porozmawiać z lokalnymi artystami. Zajrzyjcie do pracowni Toona, który plastikowe śmieci pozostawione na wyspie przez turystów przekształca w dzieła sztuki. Toon używa określenia upcykling, co oznacza, że bezużytecznemu materiałowi została nadana nowa wartość. Dodaje jednak, że "to nadal kupa plastiku". Wymowa tych prac jest smutna - ze stert śmieci, jakie pozostawiają po sobie turyści tylko mikry ułamek przejdzie "upcykling", by stać się dziełem przypominającym, jak obchodzimy się z wyspami, które chętnie nazywamy rajem.

Wyspy: Ko Tao i Ko Nang Yuan

Świadomość ekologiczna zwiększa się również w samej branży turystycznej. Na sąsiadującej z Ko Phangan wyspie Ko Tao centrum nurkowe Ban’s rozpoczęło zakrojony na szeroką skalę program ekologiczny, obejmujący między innymi budowanie zbiorników gromadzących wodę deszczową, produkcję ekologicznych kosmetyków i środków czystości, a także ekologiczną uprawę warzyw, owoców i ziół, produkcję biogazu, redukcję i przetwarzanie odpadów.

Turyści pragnący odwiedzić Ko Nang Yuan, urocze wysepki połączone piaszczystym tombolo stanowiące istny raj dla miłośników pływania z rurką, muszą się liczyć z tym, że plastikowe butelki i puszki są tu całkowicie zakazane.

Czytaj również:

 Tajlandia: Bramy raju znowu otwarte

 

Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy