Reklama

Reklama

Ukrainki w Izraelu: Czy mogą stać się ofiarami handlu ludźmi?

Od początku eskalacji wojny ukraińsko-rosyjskiej w Izraelu rośnie liczba imigrantów. Opinie dotyczące polityki migracyjnej kraju są podzielone. Jedni popierają przyjmowanie wszystkich imigrantów, a drudzy mówią o zachowaniu "czystości etnicznej" Izraela. Podczas niedawnego posiedzenia rządu, na którym omawiano plan przyjęcia uchodźców, minister finansów Avigdor Lieberman zażartował, mówiąc, że "niektórzy chcą tylko ukraińskich kobiet". Jego niesmaczna uwaga ma jednak potwierdzenie w rzeczywistości.

Uchodźca uchodźcy nierówny?

Zanim sytuacja w Ukrainie się zaogniła, rząd Izraela oszacował, że napięcia ukraińsko-rosyjskie mogą doprowadzić do znaczącej imigracji spośród około 200 tysięcy Ukraińców pochodzenia żydowskiego. Zaczęto więc przygotowania na ich przyjęcie. Jak tłumaczy doktor Karolina Zielińska z Ośrodka Studiów Wschodnich, Izrael jest otwarty na imigrację Żydów z całego świata. Inaczej wygląda to w przypadku osób, które nie mają żydowskiego pochodzenia.

- Izrael nie ma własnej legislacji regulującej kwestie azylu. W efekcie zasady przyjmowania nie-żydowskich uchodźców z Ukrainy wykuwane były na bieżąco i pod wpływem krytyki ewoluowały. Obecnie wygląda to tak, że uchodźcy dzieleni są de facto na trzy grupy. Osoby pochodzenia żydowskiego, które zadeklarują chęć imigracji są obejmowane opieką izraelskich agencji już w państwach graniczących z Ukrainą, do których uciekły. Na miejscu w Izraelu przypisywane są do programów integracyjnych, zakładających, że zostaną w kraju już docelowo - mówi ekspertka. Opisuje także pozostałe grupy uchodźców. Do drugiej należą osoby niebędące Żydami, a mające w Izraelu rodziny. Trzecia to migranci niemający rodziny w kraju, ale za to na przykład znajomych, lub pozostają bez związków z krajem. Uchodźcy nieżydowscy otrzymują prawo pobytu, schronienie, pomoc społeczną, opiekę zdrowotną i możliwość zapisania dzieci do szkoły.

Reklama

Każdą z tych grup państwo się na swój sposób interesuje, ale na przód wysuwa się zdecydowanie pierwsza z nich. Od początku eskalacji konfliktu w Ukrainie do Izraela przybyło około 20 tys. Ukraińców z wymienionych wyżej grup. Izraelczycy popierają przyjmowanie uchodźców, choć pojawiają się obawy dotyczące pogorszenia się życia najsłabszych grup społecznych, do czego dochodzi ciągnący się w kraju od lat kryzys mieszkaniowy.

- Z badania "Israel Democracy Institute" wynika, że w kwestii azylantów nie-żydowskich około 44 proc. respondentów skłania się lub popiera przyjmowanie ich bez ograniczeń liczbowych, natomiast 50 proc. jest wobec tego sceptyczne lub przeciwne. Odzwierciedla to preferencje dla utrzymania żydowskiego charakteru państwa. Nie przekłada się jednak na istotne protesty, a nastroje społeczne są zdecydowanie pro-ukraińskie. Szereg organizacji społecznych i władz miejskich mobilizuje się, by pomóc. Przyjęcie migrantów ułatwia też obecność około milionowej społeczności rosyjskojęzycznej. Wydaje się więc - zwłaszcza, że liczba uchodźców nie jest zbyt duża - w krótkim terminie ta kwestia nie wpłynie mocno na nastroje społeczne, choć oczywiście sporo zależy od tego, ile wojna będzie trwać i jak ta sytuacja będzie się rozwijać - podsumowuje Karolina Zielińska.

Choć liczba uchodźców z Ukrainy nie stanowi na ten moment dla Izraela trudności, rząd musi poradzić sobie z problemem nasilającej się aktywności organizacji parających się handlem ludźmi i stręczycielstwem. Ta widocznie wzrosła wraz z eskalacją konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Handlarze ludźmi wykorzystują okazję

- Zjawisko handlu ludźmi i stręczycielstwa migrujących kobiet faktycznie istnieje i zaobserwowano już poważne przesłanki do niepokoju w kontekście napływu uchodźczyń z Ukrainy. Jednocześnie nie ma konkretnych danych, które jednoznacznie wskazywałyby na nasilenie się obecnie tego problemu. Jest z resztą generalny problem w ocenie sytuacji - w przeszłości i aktualnie - ponieważ dostęp do informacji jest ograniczony - wyjaśnia doktor Karolina Zielińska.

Ekspertka wskazuje na problem braku krajowych raportów na temat zjawiska handlu ludźmi na terenie kraju. Natomiast z danych amerykańskiego Departamentu Stanu z czerwca 2021 roku wynika, że rząd Izraela "nie spełnia minimalnych standardów koniecznych dla wyeliminowania handlu ludźmi, choć czyni znaczące wysiłki w tym kierunku". Doktor Zielińska dodaje że, obecna imigracja z Ukrainy może przyczynić się do wykorzystywania uchodźczyń. Zjawisko rekrutowania kobiet z Europy Wschodniej do pracy seksualnej obserwowano na dużą skalę w latach 1990-tych. Rząd podjął interwencję w sprawie pracy seksualnej w pierwszej dekadzie lat 2000, ale nigdy nie udało się całkowicie rozwiązać tego problemu.

W ostatnich latach, po podpisaniu umowy o ruchu bezwizowym, wielu Ukraińców przybywało do Izraela za pracą. - Nie zawsze legalnie, zyskując na niewydolności izraelskiego systemu azylowego. Tę sytuację wykorzystały między innymi działające poza prawem organizacje zajmujące się sutenerstwem.

- Zjawisko wspierały firmy pośredniczące z półświatka, sprzedające chętnym "pakiety wycieczkowe" z obietnicą załatwienia azylu i legalnej pracy. Sprzedawca pakietu zwykle rozpływał się w powietrzu po uiszczeniu opłaty, w ekstremalnych przypadkach dochodziło do współczesnego niewolnictwa - imigranci trafiali do zakładów, w których pracowali po kilkanaście godzin na dobę, bez prawa opuszczenia kompleksu i za wynagrodzeniem daleko poniżej izraelskiej płacy minimalnej. To dotyczyło głównie mężczyzn, ale oczywiście również sprzyjało wykorzystaniu kobiet przez stręczycieli - tłumaczy doktor Zielińska.

Wierzchołek góry lodowej

Jak donosi w swoim reportażu Israel Channel 12, od początku eskalacji konfliktu w Ukrainie i towarzyszącej jej fali migracji, pojawiły się przypadki, w których Ukrainki namawiane są do prostytucji. Dziennikarze ujawnili zeznania 100 ukraińskich uchodźczyń, przesłuchiwanych na lotnisku Ben Guriona w Tel Awiwie. Każda z nich potwierdziła, że zanim trafiła do kraju, kontakt nawiązał z nią Izraelczyk, który zaoferował jej pieniądze, pomoc w ucieczce przed wojną w ojczystym kraju, swobodne przekroczenie granicy oraz zapewnił bezpieczny przelot samolotem. O swoich zamiarach powiedział Ukrainkom wprost, dopiero gdy wylądowały w Izraelu. Ze świadectw pokrzywdzonych kobiet wynika, że za hojność i pomoc żądał zapłaty usługami seksualnymi. Jak zwraca uwagę doktor Zielińska, w początkowej fazie wojny ukraińsko-rosyjskiej zdarzały się też przypadki deportacji Ukrainek. Nie przeszły one bowiem kontroli granicznej na lotnisku z powodu podejrzenia, że mogą się zaangażować w prostytucję.

To jednak nie koniec problemów. Zanim ujawniono przypadek setki uchodźczyń ściągniętych do kraju wizją ucieczki od wojny, w mediach społecznościowych pojawiły się informacje o nagabywaczach operujących na lotnisku w Tel Awiwie i hotelach, w których ulokowano uchodźców.

- Zaczęli się tam ogłaszać mężczyźni szukający "ukraińskiej żony" lub wprost oferujący Ukrainkom "dom" w zamian za usługi seksualne. Zaobserwowano też podejrzane ogłoszenia zachęcające Ukrainki, które już przyjechały do Izraela, do podjęcia "pracy" w Niemczech. Podczas dyskusji na jednej z podkomisji izraelskiego parlamentu, przedstawicielka resortu sprawiedliwości wprost stwierdziła, że organizacje przestępcze mobilizują się, by pozyskać przyjeżdżające kobiety do prostytucji - mówi doktor Zielińska.


Agencja ds. Imigracji i Ludności zaczęła ostrzegać Ukrainki przed zagrożeniem, dystrybuując ulotki zawierające informacje o ewentualnych środkach zapobiegawczych oraz numery telefonów alarmowych czy infolinii dedykowanej migrantkom obawiającym się o swoje bezpieczeństwo. Instytucja prowadzi także kampanię w mediach społecznościowych, publikując rady dla migrujących kobiet, które otrzymały ofertę pracy lub pomocy.

Karolina Zielińska wskazuje także, że powołano specjalne centrum koordynujące pomoc dla uchodźców niemających pochodzenia żydowskiego przy resorcie spraw społecznych. Wśród grup wymagających szczególnego wsparcia instytucja wprost wymienia kobiety zagrożone prostytucją.  Organizacje zajmujące się zwalczaniem prostytucji i handlu ludźmi podkreślają jednak, że wprowadzone mechanizmy są niewystarczające.

- Jak dotąd problem stanowi głównie brak zezwolenia na pracę dla osób niemających żydowskiego pochodzenia. Istnieje duże ryzyko, że z czasem będą one podejmować pracę na czarno, a wtedy mogą paść ofiarami nadużyć - dodaje ekspertka.

***

Zobacz również:

Ukraińskie kobiety uwolnione z niewoli. Rosjanie ogolili im głowy

Dyspozytor nie chciał wysłać karetki do ciężarnej Ukrainki. Został ukarany

UKRAINKI W ARMII: JEŚLI KOBIETA CHCE WALCZYĆ, TO NIKT JEJ NIE POWSTRZYMA

Styl.pl
Dowiedz się więcej na temat: Ukraińcy | Izrael

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy